Reklama

Reklama

"Facet (nie)potrzebny od zaraz": AKTORZY O GRANYCH PRZEZ SIEBIE POSTACIACH

Katarzyna Maciąg o roli Zosi:

Zosia jest główną bohaterką filmu, ma trzydzieści lat i mieszka w Warszawie. Poznajemy ją w momencie, gdy w jej życiu zaczynają zachodzić duże zmiany. Do końca nie wie czego chce, z kim chce być, nie wie nawet co naprawdę lubi robić. Zepchnęła marzenia skupiając się na tym co tu i teraz. Wynika to z faktu, że nie odcięła się od przeszłości i od relacji, których nie zakończyła tak naprawdę. Za namową przyjaciółki postanawia na nowo spotkać się ze wszystkimi swoimi byłymi miłościami. Nie dlatego, żeby sprawdzić, czy któryś z nich był tym jednym jedynym, ale żeby w ich oczach może odnaleźć coś, co według siebie utraciła. To rodzaj rozliczenia z samą sobą. Cała ta podróż ma jej uświadomić, że aby znaleźć prawdziwą miłość musi zacząć od samej siebie. Lubię bezkompromisowość i refleksyjność Zosi, jej chęć zmiany pomimo uciekającego czasu i zmieniającego się wokoło niej świata. Poszukiwania zabiorą ją w podróż z dynamicznie zmieniającej się Warszawy do pulsującego życiem Tel-Avivu. Co odnajdzie? Upragniony spokój, a może prawdziwą miłość? Tysiące pytań, jeszcze więcej odpowiedzi. Właśnie za to uwielbiam Zosię - nie boi się zadawać pytań, a to przecież od nich zaczyna się każda podróż.

Reklama

Joanna Kulig o roli Patrycji:

Patrycja jest silną osobowością. Jest przeciwieństwem Zosi, nie przeżywa tak swoich rozterek sercowych, dla niej coś jest albo czarne albo białe. Nie analizuje wszystkiego tak bardzo, jak jej się coś podoba - brnie w to, jeśli nie - odpuszcza. To film, który pokazuje jak ważna dla kobiet w życiu jest przyjaźń. Patrycja przyjaźni się z Zosią, bywa wobec niej ostra, ale po prostu nie chce, aby bliska jej osoba cierpiała. Ten film udowadnia, że przyjaźń między kobietami jest możliwa, nasze bohaterki są solidarne względem siebie, mogą na siebie liczyć, wspierają się, motywują. Ale dla mnie jeszcze jeden aspekt był ważny, mianowicie, że to film o kobietach, które żeby coś stworzyć muszą najpierw coś zamknąć.

Anna Czartoryska-Niemczycka o roli Anny:

Anna jest dziennikarką. Z główną bohaterką zna się jeszcze z liceum, jest prawdziwą zmorą jej młodzieńczych lat. Jeszcze w szkole założyły się o to, która szybciej wyjdzie za mąż. Mojej bohaterce wydaje się, że znalazła szczęście i spotkała tego jedynego, więc zaprasza Zosię na swój ślub. Zosia nie ma chłopaka, nie ma z kim iść, zaczyna więc szukać.

Lubiłam grać moją postać, która, choć wydaje się przemiła, szuka tylko okazji, żeby komuś dogryźć. Starałam się wyposażyć ją we wszystkie cechy, które irytują mnie w dziewczynach. Odegrałam się za złośliwości kilku koleżanek (śmiech). To była wyjątkowa okazja, by sportretować w komediowy sposób kogoś kto myśli tylko o sobie, ignoruje potrzeby i uczucia innych, a jednocześnie pakuje się z buciorami w ich życie wtedy, kiedy ma na to ochotę. Myślę że widzowie będą zadowoleni wiedząc jak moja postać kończy.

Paweł Małaszyński o roli Ksawerego:

Rola Ksawerego jest unikatowa w moim dorobku, bo choć spędziłem zaledwie dwa dni na planie filmowym, mogę szczerze powiedzieć, że rzadko otrzymuję szansę zagrania w tak fajnym projekcie. Trafiła mi się interesująca, wyrazista postać w dobrze zrealizowanym filmie. Od samego początku bardzo mi się podobał scenariusz - takiego bohatera jeszcze nie grałem. Z jednej strony Ksawery jest mądry, oczytany, a z drugiej bardzo zadufany w sobie, przeintelektualizowany. Mówi, że jest feministą, ale z mojej perspektywy myślę, że on do końca nie rozumie znaczenia tego słowa. Jest zagubiony. Jego feminizm jest trochę na pokaz. Dla mnie ta historia to współczesna wersja bajki o Kopciuszku, tyle że Kopciuszkami są ci wszyscy faceci, a Kasia Maciąg grająca Zosię chodzi z pantofelkiem i przymierza, do kogo najlepiej on pasuje.

Czesław Mozil o roli Janka (i nie tylko):

Propozycję zagrania w filmie dostałem w najbardziej naturalny z możliwych sposobów - reżyserka Weronika Migoń napisała do mnie wiadomość i zaproponowała spotkanie na warszawskiej Pradze. Zjedliśmy obiad, porozmawialiśmy o filmie i roli, w zasadzie bez wahania zgodziłem się. Spełniły się moje marzenia, zawsze chciałem podpatrzeć kino od tej drugiej strony, zawód muzyka i "grajka" na szczęście pozwala na to, by sprawdzać się na innych polach. Cieszę się, że dostałem kredyt zaufania od Weroniki. Mam nadzieję że sprostałem zadaniu wcielając się w postać Janka. To bohater, który nie jest mi daleki, myślę że nie bez powodu zaproponowano mi taką rolę. Nie ukrywam, że spodobało mi się to, że jest jedynym chłopakiem z przeszłości pięknej Zosi, z którym nasza bohaterka decyduje się po latach znowu spędzić noc. To o czymś świadczy. Janek jest uroczy, ma czar, to fajny, normalny chłopak, który porzucił pracę w korporacji, by spełniać swoje marzenia. Oczywiście ma swoje wady, jest rozpieszczony przez życie i dziewczyny, ale to chyba cecha właściwa wielu polskim mężczyznom. Z tego też powodu chciałbym polecić ten film praktycznie wszystkim facetom - cudownie jest móc obserwować na ekranie jak fatalnie potrafimy się zachowywać wobec kobiet. Jesteśmy beznadziejni, nudni, pozbawieni dystansu. To jest naprawdę dobre, że ktoś to wreszcie w ten sposób pokazał.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Facet (nie)potrzebny od zaraz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy