Reklama

Reklama

"Dziennik zakrapiany rumem": TWORZENIE OTOCZENIA

Scenograf, Chris Seagers i jego zespół rozpoczęli intensywne badania nad Portoryko z lat 60. "Portoryko w tym czasie było naprawdę przygnębiającym miejscem" - mówi Seagers. - "Bardzo biednym, oparty głównie na rolnictwie. Ruch przyszedł wraz z amerykańskimi developerami, którzy zakładali rafinerie naftowe i koncerny farmaceutyczne. Portorykańczycy zostali osunięci na bok, w imię postępu, pod którym kryła się tak naprawdę chciwość. To wlaśnie chcieliśmy z Brucem uchwycić. Ten wyjątkowy moment przejściowy pomiędzy zakończoną niedawno wojną,

Reklama

a zbliżającym się rozkwitem lat 60.".

"Chris to wspaniały artysta" - mówi Depp. - "Był drobiazgowy w budowaniu każdej sceny. Wszystko, nawet najdrobniejszy detal jest dokładnie takie, jak w Portoryko w latach 60." Graham King dodaje "Chris zbudował plan zdjęciowy, którego użyliśmy trzy, może cztery, razy, ale widownia z całą pewnością tego nie dostrzeże. Obracał tym planem, wprowadzał zmiany, żeby wyglądał jak najbardziej realnie. To była bardzo kreatywna praca w partyzanckim stylu".

Znalezieni dobrych lokalizacji do zdjęć było dla Robinsona i Deppa sprawą kluczową. "Nie kręciliśmy, ani nie nagrywaliśmy dźwięków w studio, bo Bruce po prostu tego nie czuje" - mówi Depp. - "Jest zwierzęciem ulicznym. Lubi kręcić w środowisku, które niekoniecznie jest stworzone na potrzeby robienia filmu, ale za to są w nim emocje. Można to nazwać spontanicznymi bodźcami. Był bardzo stanowczy w kwestii kręcenia w naturalnych plenerach, a dla aktora takie otoczenie to raj".

Główną lokalizacją, niezwykle istotną dla filmu, był dom Sandersona na plaży. To miejsce miało być kwintesencją raju na ziemi, jakim są Karaiby - błękitna woda, piasek biały jak cukier, falujące liście palm i czarowne zachody słońca. Film nie miał bardzo wysokiego budżetu na scenografię, jednak szybko się okazało, że jedynym sposobem, żeby spełnić wszystkie oczekiwania, dotyczące tego domu jest zbudowanie go. Grupa poszukująca lokalizacji na szczęście odkryła idealne miejsce, w którym mógłby znajdować się dom - prywatną plażę usytuowaną na obrzeżach portorykańskiego miasta, Fajardo.

"Punktem wyjścia do koncepcji domu Sandersona była scena, w której Kemp odwiedza go po raz pierwszy. Gdy przechodzi przez drzwi nie widzi nic poza niczym nie zmąconą linią horyzontu. Jest tylko ocean i ten dom" - wyjaśnia Seagers. - "To miejsce uosabia wszystko, o czym kiedykolwiek marzył. Dom, dziewczyna, ocean, jacht. Początkowo Kemp jest oniemiały z podziwu, ale z czasem traci złudzenia".

Dekoratorka, Rosemary Brandenburg była bardzo podekscytowana, kiedy zobaczyła dom Sandersona. "Chris Seagers mówił mi kiedyś, że współpracował z architektem, który specjalizuje się w rekonstruowaniu domów w stylu lat 60." - mówi Brandenburg. - "Kiedy zobaczyła dom Sandersona, zatkało mnie. To było prawdziwy majstersztyk architektoniczny. Możliwość zaaranżowania wnętrz w tym domu było dla mnie wspaniałą, twórczą okazją".

Innym ważnym planem zdjęciowym było mieszkanie Sali. Robinson i Seagers chcieli wykorzystać naturalną lokalizację - mieszkanie w starej części San Juan. "Potrzebowaliśmy mieszkania w stylu epoki, które byłoby całkowitym przeciwieństwem domu Sandersona" - relacjonuje Seagers. - "Znalezienie odpowiedniego miejsca było zadaniem ekstremalnie trudnym, bo niezwykle ważny był też widok z okna tego mieszkania. W jednej ze scen, Kemp i Sala, wyglądają przez okno i przez lornetkę oglądają telewizję w mieszkaniu sąsiada z naprzeciwka. Obejrzeliśmy praktycznie każdy opuszczony budynek w starej części San Juan, zanim znaleźliśmy odpowiednią lokalizację przy ulicy O'Donnell. Opuszczone mieszkanie spełniało wszystkie warunki, również te dotyczące sąsiedztwa".

"Musieliśmy znaleźć stosowne wyposażenie do tej kawalerki - odpowiednio stare i mało wyszukane meble. Sala mieszka tam z kurczakami. Od czasu do czasu odwiedza go Moberg i zazwyczaj zostaje na noc - śpi wtedy na kanapie" - opowiada Brandenburg. - "Gdy Sala wzbogaca się o dodatkowy pokój, zaprasza Kempa, by zamieszkał razem z nim".

Następna ważna lokalizacja to biuro dziennika San Juan Star, w którym znajduje zatrudnienie Kemp po przyjeździe na wyspę i, gdzie spotyka się większość głównych bohaterów tej historii. Znowu kluczową sprawą było znalezienie odpowiedniego miejsca w starej części San Juan. "Bruce chciał obejrzeć budynki z 1930 roku" - opowiada Seagers. - "Pewnego dnia spacerowaliśmy po starym San Juan i nagle zobaczliśmy wielki budynek z 1930 roku. Weszliśmy do środka i znaleźliśmy pomieszczenia biurowe na piątym piętrze. Był tam podniszczony dach i kilka urządzeń do klimatycji, które wymagały naprawy, ale poza tym, miejsce było idealne. Baliśmy się czy dostaniemy zgodę na kręcenie zdjęć w tym wnętrzu, ale na szczęście udało się. Wyburzyliśmy wszystkie ściany by uzyskać jedną wielką przestrzeń".

Aranżacja wnętrza biura była skomplikowanym zadaniem dla Rosemary Brandenburg. "Dostaliśmy listę dziesięciu, czy może nawet dwunastu stanowisk pracy w redakcji, które musieliśmy stworzyć" - mówi. - "Dla redaktora rubryki towarzyskiej, dziennikarza zajmującego się modą, gościa od informacji sportowych i od tematów biznesowych. Starannie przeszukaliśmy archiwa i zeskanowaliśmy wszystkie artykuły i zdjęcia z tamtych czasów, które mogłyby być nam pomocne w aranżowaniu ich biurek".

"W filmie, Kemp zostaje zatrudniony w zastępstwie Madame Lazanga, więc jego biurko musiało być trochę odjechane" - wyjaśnia Brandenburg - "Madame Lazanga był rzekomo drag queen. Gdy pierwszy raz widzimy biurko, które Kemp po nim dziedziczy, leżą na nim przedmioty związane z astrologią, boa z piór, dziwne kapelusze i różnego rodzaju ekstrawaganckie śmieci. Kiedy Kemp je przejmuje, oczywiście wyrzuca to wszystko".

Ważnym rekwizytem w biurze miała być prasa drukarska. Seagers odnosił się bardzo sceptycznie do możliwości odnalezienia prasy z tamtego okresu. "Pewnego dnia usłyszeliśmy, że prawdziwa gazeta The San Juan Star zamyka się" - mówi Seagers. - "Szybko namierzyliśmy właściciela i umówiliśmy się z nim na spotkanie. Okazało się, że ma prasę drukarską - wprawdzie nie była dokładnie z tego okresu, ale prasy drukarskie nie zmieniały się tak bardzo, by było to widoczne w filmie. Miała całe potrzebne nam wyposarzenie, przenośniki taśmowe, a nawet rolki papieru. Jedynym, co musieliśmy zrobić, było odświeżenie jej i dodanie kilku drobnych elementów, żeby wyglądała jeszcze bardziej wiarygodnie".

Podczas wizyty Seagersa i jego ekipy w drukarni prawdziwego The San Juan Star, pozwolono im zwiedzić archiwum. "To było niesamowite" - wspomina Seagers. - "Znajdowały się tam stare drewniane palety ze stosami archiwalnych wydań The San Juan Star z lat 50. Było tam dosłownie wszystko, co moglibyśmy sobie wymarzyć zgromadzone w jednym miejscu. Na szczęście, właściciel zgodził się, żebyśmy wykorzystali te materiały w filmie".

Jednym z największych wyzwań scenograficznych była dla zespołu Seagersa scena karnawału. "Musieliśmy odtworzyć klimat portorykańskiej wyspę St. Thomas, która jest bardzo różnorodna" - opowiada Seagers. - "Odkryliśmy starą, kolonialna część miasta Vega Baja. Trzeba było nad nią trochę popracować, ale miała konstrukcję, jakiej potrzebowaliśmy. Jest tam piękny plac i zachwycające przykłady architektury kolonialnej. W główny budynku mieszczą się biura urzedu miejskiego. Dostaliśmy zgodę na wybudowanie atrapy hotelu Colonial i górnego baru ze wspaniałym widokiem na plac. Miasto i jego włodarze byli bardzo pomocni".

Bardzo ciekawym przedsięwzięciem okazała się realizacja dwóch scen z walkami kogutów. "Koguty były niezbędne do zbudownia w pełni postaci Sali" - mówi Seagers. - "Bruce zazwyczaj bardzo się przejmował tym, jak dana scena mu wyjdzie. Zupełnie nie miał obaw przy kręceniu walk kogutów. Ta scena to wielki popis ich urody, gracji i baletowych ruchów. Wykorzystaliśmy przepiękne i dobrze utrzymane ptaki. Wcześniej przedyskutowaliśmy temat i wiedzieliśmy, jak chcemy by prezentowały się w filmie - jak piękne, skaczące w góre i rozpościerające skrzydła kuraki."

Nakręcenie tych scen wymagało dużo wysiłku, bo filmowcy chcieli mieć pewność, że osiągną zamierzony efekt bez najmniejszej szkody dla ptaków. Aby wszystko było w najlepszym porządku, na plan zaproszono przedstawicieli Amerykańskiej Organizacji Humanitarnej (American Humane Association), którzy nadzorowali realizację wszystkich scen, w których występowały zwierzęta, w tym oczywiście walki kogutów. Na początkowym etapie opiEkę nad właściwymi warunkami dla zwierząt sprawowała Laura Sweet, z czasem, gdy zwiększyła się ilość zwierząt na planie, dołączyła do niej Gina Johnson. Weterynarz, Antonio Riveras, dbał o kondycję zwierząt, by nie były narażone na zbyt wielki stres i wyziębienie. "Naprawdę bardzo ważne było dla nas, aby stosować się do wytycznych Amerykańskiej Organizacji Humanitarnej" - mówi producent wykonawczy, Patrick McCormick. - "Chcieliśmy mieć pewność, że podczas realizacji naszego filmu żaden zwierzak, nie zostanie w żaden sposób skrzywdzony".

Dużo uwagi poświęcono dobraniu odpowiednich rekwizytów do filmu. "Przeprowadziliśmy gruntowne badania, przejrzeliśmy mnóstwo zdjęć i materiałów prasowych. Chcieliśmy mieć pewność, że wiemy, co wykorzystać w filmie" - mówi rekwizytor, Drew Petrotta. - "Korzystaliśmy też z prywatnych zdjęć Huntera Thompsona, na których jest uwieczniony z fajką, maszyną do pisania i przeróżnymi butelkami alkoholu".

"Maszyna do pisania, to najważniejszy rekwizyt w naszym filmie" - kontynuuje Petrotta. - "Obejrzeliśmy około dwudziestu różnych typów maszyn, zanim znaleźliśmy taką, która odpowiadała wszystkim. Wcale nie było aż tak szerokiego wyboru maszyn do pisania w tamtym czasie, ale szukaliśmy takiej, która byłaby wygodna dla Johnny'ego, a jednocześnie spełniała oczekiwania estetyczne Bruce'a, który chciał maszyny podobnej do tej, na której pisał Thompsona."

"Myślę jednak, że to okulary przeciwsłoneczne są najbardziej zauważalnym z naszych rekwizytów" - mówi Petrotta. - "Johnny wybrał dla swojego bohatera parę, która podobała mu się najbardziej, a on ma naprawdę dobre oko do takich rzeczy. Jako, że Paul Kemp cały czas pali, a Johnny w ogóle, przygotowaliśmy dla niego specjalne ziołowe papierosy niezawierające tytoniu",

Dużo kolorytu do filmu wnoszą stylowe samochody z epoki. Odpowiedzialni za ich dobór byli Steve Mann oraz mieszkający w Portoryko, Rick Gonzalez. Wspólnie zgromadzili na planie wspaniałe automibile z tamtych lat. Steve Mann był mile zaskoczony tym, że na wyspie zachowało się aż tyle modeli z tego okresu w bardzo dobrym stanie. "Znaleźliśmy kilka pięknie odrestaurowanych aut, w tym Lincoln Town Car" - opowiada Mann. - "Musieliśmy je spatynować i pobrudzić, żeby wyglądał wiarygodnie, ale do właścicieli wróciłu wypucowane, lśniące i w idealnym stanie".

"Znaleźliśmy na wyspie Chevy Corvette z 1958 roku i musieliśmy go przerobić tak, żeby wyglądał na model z 1959 roku, bo takim właśnie miał jeździć Sanderson w filmie" - mówi Mann. - "Na szczęście oba modele są bardzo podobne - różnią się detalami takimi, jak składany dach i elementy chromowane. Chevy Corvette ma mocny silnik, jest wykonany z włókna szklanego i rozwija naprawdę dużą prędkość. To piękny i seksowny samochód. W filmie jest długa scena, w której jest głównym bohaterem".

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Dziennik zakrapiany rumem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje