Reklama

Reklama

"Duchy moich byłych": MATTHEW McCONAUGHEY

Nikt nie spodziewałby się spotkać Connora Meada, na ślubie - a już na pewno nie na jego własnym - biorąc pod uwagę fakt, że "alergia ślubna" Connora skutecznie zniechęca go od wzięcia udziału w uroczystości, którą inni zazwyczaj traktują z należytą atencją. Jednak tym razem jest inaczej.

Ze względu na fakt, że jest to ślub jego brata Paula, Connor postanawia dla świętego spokoju porzucić na pewien czas swoje ekscytujące nowojorskie życie i wrócić do rodzinnego domu w Newport w stanie Rhode Island, gdzie w rezydencji wujka Wayne'a odbędzie się owa uroczystość.

Connor zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie to dla niego okazja do świetnej zabawy. Jest jednak pewien, że sobie poradzi. W końcu to tylko jeden weekend. Jedyną rzeczą, której zupełnie się nie spodziewa, jest spotkanie ze swoją pierwszą miłością, Jenny Perotti (Jennifer Garner).

Reklama

"Connor przywykł do wizerunku pewnego siebie, czarującego i zabawnego faceta, który zawsze dostaje to, czego chce. Jest on typem mężczyzny, który lubi się dobrze zabawić, nie wyrządzając przy tym nikomu krzywdy. Szkoda tylko, że nie wie o tym, jak bardzo się w tym wszystkim zagubił. Connor już od tak dawna brnie w te swoje gierki, że nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że na końcu tej drogi czeka go tylko samotność"- twierdzi Matthew McConaughey, który w filmie wcielił się w postać tego zatwardziałego kawalera.

"Pierwszą osobą, która pomoże mu zrozumieć jego sytuację, jest Jenny" - zdradza reżyser filmu, Mark Waters.

Związek z Jenny, piękną, zdolną i pewną siebie kobietą, mógł być najlepszą rzeczą, jaka mu się w życiu przydarzyła ? jeżeli nie porzuciłby jej wiele lat temu. Teraz, jako druhna panny młodej, to Jenny rozdaje karty i sprawuje pieczę nad tym, aby nic nie zepsuło tej wyjątkowej uroczystości. W związku z tym musi mieć Connora cały czas na oku, na wypadek gdyby planował zrobić coś, co mogłoby zakłócić szczęście młodej pary.

"Po tym, w jaki sposób ją potraktował, Jenny nie ma do Connora ani krzty cierpliwości" - twierdzi Jennifer Garner. "W dzieciństwie byli najlepszymi przyjaciółmi, którzy nie widzieli świata poza sobą. Gdy dorośli i zostali parą, Connor był już na najlepszej drodze, aby zostać światowej klasy playboyem, czego Jenny nie była w stanie zaakceptować. Niewiele brakowało, aby całkiem straciła wiarę w mężczyzn. Gdy spotykają się ponownie podczas wesela, widać, że coś między nimi iskrzy, jednak niekoniecznie jest to pozytywne uczucie".

Waters przedstawia Jenny jako "dziewczynę z sąsiedztwa, a zarazem nieuchwytną zdobycz, której Connor nie jest w stanie zdominować. Jenny i Connor mają za sobą bogatą przeszłość. Wydaje się, że żadna kobieta nie pozna nigdy Connora tak dobrze, jak Jenny. Mimo wielkiego rozczarowania, które przeżyła, widząc, jak bardzo się zmienił, Jenny doskonale wie, jaki Connor Mead jest naprawdę; konsekwentnie pogrywa z nim w jego własny sposób, pokazując mu tym samym, gdzie jego miejsce. Matthew i Jennifer świetnie wczuli się w ten rytm ciągłych sprzeczek i nieustannej rywalizacji, zupełnie jak Connor i Jenny w czasach wspólnie spędzonego dzieciństwa".

"Jenny jest ideałem każdego mężczyzny - kobietą, która potrafi dostrzec to, jacy tak naprawdę jesteśmy, i wydobyć z nas to, co najlepsze"- twierdzi John Shestack, producent filmu, który jest pełen uznania dla Garner za to, że tchnęła w postać Jenny "wrażliwość i inteligencję, dzięki którym, mimo ciętego języka, potrafi wyrazić, jak bardzo jest jej żal Connora i tego, jak puste stało się jego życie. Choć żaden ze znajomych Connora nie dałby wiary, że jest on chodzącym dobrem, Jenny głęboko wierzy, że Mead taki właśnie jest, i ma zamiar to udowodnić. Tak więc na nic zdają się próby Connora mające na celu udowodnienie jej, jak bardzo się myli".

Nawet jeżeli rzeczywiście nadal drzemie w nim to dobro, Connor musi je skrywać bardzo głęboko w sobie.

Podczas próby przyjęcia weselnego Connor zostaje zmuszony do wygłoszenia toastu. Wytrącony z równowagi na widok Jenny, osaczony przez wszechobecne w domu ślubne akcesoria, a zarazem pełen odwagi po zbyt wielu drinkach, Connor robi coś, czego wszyscy się po nim spodziewali: wygłasza okropną mowę z puentą, która zawiera potępienie małżeństwa i wszystkiego, co z nim związane.

Chwilę później, jak to ma w zwyczaju, wycofuje się w pośpiechu, zanim któryś ze świadków tego zdarzenia postanowi dać mu nauczkę. Osobami, które najchętniej zmyłyby mu za to głowę, są panna młoda, jej ojciec, Jenny, a nawet sam Paul, który zaczyna się zastanawiać, czy aby na pewno zaproszenie Connora na wesele było dobrym pomysłem.

Wszyscy zastanawiają się, czy Connor naprawdę wierzy w to, co powiedział, a jeżeli tak, to dlaczego. Producent filmu Brad Epstein uważa, że "cała ta popularność i ciągłe sukcesy sprawiły, że Mead zamknął się w sobie. Boi się miłości. Nie zobaczyłby najwspanialszej rzeczy na świecie, nawet gdyby miał ją pod samym nosem. Nie jest w stanie myśleć logicznie, ponieważ jest zbyt zaangażowany w całą tę sytuację".

"Oto przykład faceta nieświadomego bezsensu swojej egzystencji, który pilnie potrzebuje kogoś lub czegoś, co nim potrząśnie. Pod tym względem film Duchy moich byłych nie jest typową komedią romantyczną. Jest to raczej komedia romantyczna z odrobiną magii, w której zdaje się dominować motyw zemsty".

Jeżeli Connor ma jakąkolwiek nadzieję na przyszłość, musi zapomnieć i błędach przeszłości. Niestety będzie to dosyć trudny okres w jego życiu, w którym fachowa pomoc okaże się niezbędna.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Duchy moich byłych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje