Reklama

Reklama

"Człowiek ze stali": OBSADZENIE W ROLI IKONY

CLARK/KAL-EL

Chciałbym zadać tyle pytań. Skąd pochodzę?

Gdy po raz pierwszy spotykamy Clarka Kenta w Człowieku ze stali jest dorosłym mężczyzną ukrywającym się przed światem. Nie jest w stanie ukryć się przed czujnymi i coraz bardziej podejrzliwymi spojrzeniami mieszkańców Smallville - między innymi dlatego, że ujawniają się jego niezwykłe zdolności i nie jest w stanie utrzymać ich w tajemnicy, tak jak radzi mu jego ziemski ojciec Jonathan. Clark opuszcza więc wszystko co zna i kocha, by błąkać się po metaforycznej pustyni, imając się różnych zajęć w emocjonalnej pustce, w poszukiwaniu samego siebie.

Reklama

"Clark wie, że musi pozostać na obrzeżach społeczeństwa - wyjaśnia Zack Snyder. - Dzięki temu, jeśli zostanie zmuszony do użycia swoich mocy - uratuje komuś życie lub dokona czegoś innego, co wykracza poza zwykłą codzienność - będzie mógł łatwo zniknąć."

Oznacza to jednak samotne życie, pozbawione towarzystwa i pełne tęsknoty. Wiedząc, że nie pochodzi z tej planety, martwi się, co mu zrobią ludzie, gdy dowiedzą się o tym, że jest inny. A jeśli kiedykolwiek pozna swoje rzeczywiste pochodzenie, czy nie poczuje, że przynależy gdzieś indziej?

"Zastanawia się - ciągnie reżyser - po co żyję?. Wszyscy się nad tym czasem zastanawiamy, ale dla Clarka to trudniejszy dylemat, bo to, w czym jest najlepszy jednocześnie stanowi dla innych jego najbardziej przerażający aspekt. Wiedza o tym, że on istnieje postawiłaby pod znakiem zapytania wszystko, co o sobie wiemy. Samotnie zatem próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie jakie jest jego miejsce w świecie, gdzie przynależy, co kryje jego przeznaczenie. Myślę, że widzowie będą mogli się z tym identyfikować, bo większość z nas zadaje sobie te same pytania i przeżywa te same rozterki na początku drogi życiowej."

Brytyjski aktor Henry Cavill, który wcielił się w tę wielowymiarową rolę, mówi: "Clark zawsze czuł się outsiderem. Został wychowany przez Jonathana i Marthę Kentów tak, by nigdy nie reagował przemocą i nigdy nie ujawniał swoich zdolności. Jednak borykanie się z bólem dorastania i bycia młodzieńcem innym niż wszyscy i niemożność podzielenia się tym z kimś innym doprowadziły do poczucia osamotnienia. To osamotnienie wzmacnia jeszcze przeświadczenie, że nie jest w stanie nic na to poradzić, mimo że ma wielką moc."

"Henry znalazł sposób na to, by oddać liczne sprzeczności cechujące jego bohatera - podkreśla Snyder. - Clark ma przewagę fizyczną, której nie może okazać, widzi prześwietlając promieniami Roentgena lecz musi się nauczyć nad nimi panować i choć ludzie go nie rozumieją dostrzega w nich dobro, chce im pomóc. Henry zdołał nadzwyczajnie oddać ten wewnętrzny konflikt i jednocześnie przekazać szczerość będącą częścią tej postaci."

Decydując się na rolę wymagającą zarówno fizycznie jak i emocjonalnie Cavill miał w Snyderze sprzymierzeńca i przewodnika. "Zack był fantastyczny - mówi aktor. - Był zawsze pełen energii i choć nasze dni na planie były bardzo długie, potrafił zawsze zainteresować i wzruszyć obsadę i członków całej ekipy. Kręciliśmy przecież film o Supermanie, a pozytywna postawa Zacka codziennie nam o tym przypominała."

Według Rovena, rola Supermana pobudziła Cavilla tak samo jak każde dziecko, które kiedykolwiek przebrało się w pelerynkę i udawało, że lata po niebie. "Gdy Henry założył kostium, całkowicie się zmienił. Rzeczywiście stał się tą postacią przed kamerą, jak i poza nią. Włożył niesamowitą ilość ciężkiej pracy i głębokiego namysłu w każdy aspekt gry aktorskiej. Przyjemnie było to obserwować."

Cavill rozpoczął badanie bohatera od źródeł: czyli od komiksów. "Zagłębiłem się w komiksy i to mi dało fundament postaci. On jest o wiele bardziej skomplikowany niż to się większości ludzi wydaje. Z pewnością ma kodeks moralny, ale jest też bardzo skonfliktowany wewnętrznie. W historii, którą opowiadamy, czyli historii jego pochodzenia, dowiaduje się o sobie wszystkiego wraz z widzem. Gdy staje przed wyborem czy walczyć za Ziemię, czy za Krypton, no cóż... nie jest to dla niego łatwa decyzja."

LARA LOR-VAN

Zostanie wyrzutkiem. Zabiją go.

JOR-EL

Jakim sposobem? Będzie ich bogiem.

Jonathan i Martha Kent znaleźli syna, gdy jego statek kosmiczny wylądował na ich farmie w Smallville w Kansas. Zamiast zawiadomić władze, ukryli statek, a dziecko nazwali Clark i wychowali jak własnego syna. Utrzymywanie tajemnicy miało jednak swoją cenę, gdyż chłopiec miał niezwykłe zdolności, które z czasem zaczęły niepokoić lokalną społeczność. Kentowie ciągle żyli w strachu, że pewnego dnia ktoś zapuka do ich drzwi i zabierze im Clarka na zawsze.

"Jonathan i Martha od razu zrozumieli, że znalezienie Clarka było jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem - tłumaczy Snyder. - Jonathan wie, że jest nie tylko ojcem, ale musi, chroniąc syna przed wszelkim niebezpieczeństwem, być niezwykle czujny. Zdaje sobie sprawę, że to przerasta zarówno jego jak i wszystkich ludzi. Clark może odmienić bieg historii."

Jemu więc, kochającemu i zatroskanemu ojcu, przypada rola przekazania synowi, jak wielkie ma znaczenie dla ludzkości, mimo że ta pozostaje tego jeszcze nieświadoma.

Kevin Costner wcielił się w Jonathana Kenta, którego ojcowskie obowiązki są znacznie większym brzemieniem, niż można to sobie wyobrażać. "Ojcowska natura każe człowiekowi przekazywać doświadczenie i chronić - mówi aktor. - Mój bohater mówi Clarkowi, że jest cudownym dowodem na to, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie. To wprawdzie wielkie brzemię, ale Jonathan wierzy, że jego syn znalazł się na Ziemi nie bez powodu, i jak mu powtarza, przyjdzie taki dzień, że będzie musiał zdecydować czy stanąć na czele ludzkości, czy nie."

Costner czuł, że motywy filmu mają bardzo bezpośrednie odniesienia do rzeczywistości, szczególnie relacja pomiędzy jego bohaterem a bohaterem Cavilla. "Ludzie często uważają, że filmy to udawanie - mówi. - Tymczasem, w filmach często mamy do czynienia z sytuacjami, które każą nam zadać sobie pytanie: >>Co ja bym zrobił w tej sytuacji? Jakim jestem człowiekiem?<<"

To biologiczny ojciec młodego Clarka Jor-El, choć nieobecny w jego życiu, będzie w końcu tym, który uświadomi synowi jak jest ważny, tym razem dla planety Krypton. Clark, który dowie się o swoich pozaziemskich korzeniach, jako ostatni syn planety Krypton o imieniu Kal-El, dopiero teraz, po raz pierwszy w życiu, odnajdzie swoją tożsamość.

Kal-El był światłem w życiu swoich rodziców, choć tylko przez chwilę. Od razu bowiem po jego urodzeniu ojciec, Jor-El, czołowy naukowiec na tej planecie, oraz matka Lara Lor-Van, muszą podjąć bolesną decyzję, by zapewnić dziecku bezpieczeństwo wysyłając go w kosmos. Naturalne bogactwa Kryptona są na wyczerpaniu, a planetę czeka implozja. Nawoływania Jor-Ela by przeprowadzić ewakuację nie spotykają się ze zrozumieniem i Jor-El czuje, że jedynym sposobem uratowania życia na Kryptonie jest zapewnienie przetrwania najbardziej niewinnemu członkowi społeczności z nadzieją, że poprzez Kala przeżyje jego lud.

" Jor-El jest jak najbardziej zwolennikiem wolnego wyboru i to czyni go outsiderem na Kryptonie - wyjaśnia Goyer. - W rezultacie uczyniło go to przestępcą, wrogiem państwa. Częściowo jego nadzieje wiązane z Kalem dotyczą również szerzenia filozofii wolnej woli."

Russell Crowe, który gra naukowca renegata, wyjaśnia: "Jeśli podejść do tej historii z perspektywy założenia, że Jor-El jest po prostu dobrym człowiekiem, to myślę, że nie docenia się wówczas, że tkwi w nim element szaleństwa, element ogromnej desperacji we wszystkim, co robi. Z jego punktu widzenia to już ostatnie rozdanie, w którym można jeszcze uchronić Krypton przed zgubą."

Aby osiągnąć ten cel, Jor-El musi najpierw opowiedzieć Kalowi jego historię i przekonać go o znaczeniu jego przyszłości. Udaje mu się to, gdy podróże Clarka przywiodą go do jedynego miejsca na ziemi, gdzie Jor-El może się z nim skontaktować: zmarzniętej tundry kryjącej tajemnicę sprzed 20 tys. lat... dzięki temu Kal staje twarzą w twarz z wizerunkiem własnego ojca.

"Jedną z najistotniejszych rzeczy, które Jor-El zdradza synowi, jest to, że musi on na tym świecie wyjść z cienia, by naprawić błędy popełnione na Kryptonie - opowiada Crowe. - To wielka odpowiedzialność, ale jeśli nie wypełni swego powołania... nikt inny tego nie zrobi."

Serce żony Jor-Ela i matki Kal-Ela, Lary Lor-Van, krwawi, gdy umieszczają z mężem swego nowonarodzonego syna Kal-Ela w kapsule kosmicznej. Nie licząc na nic poza tym, że przynajmniej będzie żył, wysyłają go w nieznane. To akt szczególnie bolesny dla kobiety, która właśnie, wbrew wszystkiemu, dała mu życie.

Ayelet Zurer, która gra Larę, mówi: "To nieprawdopodobnie odważna kobieta w niezwykle smutnych okolicznościach. Przypomina mi kobiety w krajach dręczonych wojną i to, do czego są zdolne, by ratować własne dzieci. Matka nie wysłałaby syna wbrew własnemu instynktowi... chyba że ma nadzieję na uratowanie go."

Mimo siły ojcowskich głosów w życiu Clarka/Kal-Ela, kobiety mają na jego wybory także niemały wpływ: jedna o cichej, wspierającej sile, druga o bystrej inteligencji i niezwykłej wytrwałości.

"Myślę o Marcie Kent jako o osobie bardzo pragmatycznej - mówi Diane Lane o swojej bohaterce, ziemskiej matce Clarka, w każdym znaczeniu tego słowa. - Chyba musi taka być, bo skoro się znalazło to >>dziecko gwiazd<< na swojej farmie... - śmieje się - i ma się świadomość mocy tego młodego człowieka,

to trzeba mieć imperatyw moralny, by stać się jego najlepszym przewodnikiem. Ona wie, że on jest niezwykły i że otrzymała tę szansę jako matka nie bez powodu. Sądzę, że ma poczucie obowiązku i honoru, by objaśnić mu świat najlepiej jak umie."

Grając tę rolę Lane odwołała się do własnych umiejętności wychowawczych, a także tych, którymi wykazała się jej matka.

"Pamiętam, jako mała dziewczynka łamałam wszystkie kredki, by skłonić matkę do tego, by zrobiła to, czego od niej chciałam. Myślę, że gdybym wówczas miała moc, by zrównać z ziemią dom, pewnie bym to zrobiła. Człowiek zastanawia się więc, że musi być jakiś inny sposób, by poradzić sobie z tymi uczuciami. W filmie to Martha znajduje sposób, by pomóc małemu synowi uspokoić się, gdy sprawy stają się dla niego zbyt trudne. To ona chroni go przed ludźmi z zewnątrz i nie wstydzi się jego nadzwyczajnych zdolności. Ona wie, że będzie potrzebował tyle samo wewnętrznej siły, ile ma siły fizycznej, gdy pójdzie w świat."

"Diane i Kevin są uosobieniem amerykańskich rodziców - mówi Deborah Snyder. - Oboje tak szczodrze poświęcali się pracy z młodszymi aktorami grającymi małego Clarka, wnieśli tak wiele autentycznych emocji do scen z ich udziałem i z udziałem Henry'ego. To było bardzo wzruszające."

Gdy Clark dorasta i opuszcza dom rodzinny, zaczyna dryfować lecz zostawia za sobą niezamierzony ślad w postaci odważnych, pozornie niemożliwych do wykonania i wyjaśnienia czynów. Laureatka Pulitzera dziennikarka Lois Lane z gazety The Daily Planet trafia w związku z pracą na Arktykę, gdzie ma okazję osobiście zobaczyć niezwykłe zdolności Clarka. Lois jest przekonana, że trafiła na ślad tematu stulecia. Jej zdolności śledcze są godne podziwu, ale nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji jej korespondencji dla ich tajemniczego bohatera.

Amy Adams uosabia jedną z najsłynniejszych dziennikarek w historii komiksów, która nie posiada nadzwyczajnych mocy - poza zdolnością dedukcji. "Podobnie jak wielu dziennikarzy, Lois jest bardzo skoncentrowana; obchodzi ją tylko temat, o którym pisze. Ma tę nieustraszoność w tropieniu prawdy, przekonanie, że jest ważniejsza, niż jej własne dobro lecz staje się to rodzajem uzależnienia, które mąci jej trzeźwy osąd i oddala ją od ludzi, o których pisze" - mówi Adams.

Jest więc dla niej niespodzianką, gdy Clark tłumaczy jej, że świat może nie być gotowy na jego prawdę. Sprawia to, że Lois zastanawia się nad własnymi celami. "Dociera do niej, że nie ma jednej prawdy, że są różne prawdy widziane z różnej perspektywy - ciągnie Adams i dodaje, że z powodu ambicji i być może natury swojej pracy >>Lois straciła wiarę w dobro<< - "Dla niej to, że widzi Clarka czyste intencje jest orzeźwiające; zupełnie jakby narodziła się na nowo. Uważam, że to bardzo interesujące, że dopiero osoba spoza naszego świata sprawia, że Lois staje się bardziej ludzka."

"Lois ma niejedno oblicze - mówi Deborah Snyder. - Jest twarda jak skała, pełna determinacji, ale również piękna, wrażliwa i uczuciowa, ale nie jest bezradną kobietką. Jest rzeczywiście nowoczesną kobietą. Mieliśmy wiele szczęścia, że zagrała ją tak doświadczona aktorka. Amy dała tej postaci wiele głębi i ducha."

Podczas gdy Lois wydaje się, że ma doskonały temat na pierwszą stronę Daily Planet, jej szef jest, co zrozumiałe, sceptyczny. W rolę Perry'ego White'a wcielił się Laurence Fishburne, fan tego gatunku, który z wielką chęcią współpracował z Zackiem Snyderem. "Od mojej pierwszej rozmowy z Zackiem, nawet zanim jeszcze zaczęliśmy rozmawiać o scenariuszu, czy samej historii, miałem pełne zaufanie do tego projektu - zapewnia Fishburne - Zawsze ceniłem jego pracę i uważam, że jest reżyserem, który rzeczywiście jest w stanie zrobić film zakorzeniony w komiksie i powieści graficznej, byłem więc przekonany, że znakomicie poradzi sobie z Supermanem."

Ceniony aktor rozumie na czym polega popularność superbohatera. "Przysłowiowy Jan Kowalski ma potrzebę poczuć się czasem jak Superman wobec żony, dzieci, kolegów z pracy, czy przyjaciół. Są chwile, gdy chcemy, by inni powiedzieli nam, że jesteśmy nadzwyczajni, zdolni do nieprawdopodobnych rzeczy. Podobało mi się jak autorzy scenariusza pokazali w tej opowieści, że wszyscy jesteśmy nadzwyczajni, zdolni do rzeczy wielkich i że chodzi w mniejszym stopniu o supermoce, a bardziej o wybory, których w życiu dokonujemy."

Na szczęście dla Clarka Perry nie dopuszcza do publikacji artykułu Lois o przybyszu z kosmosu. Niestety jednak okazuje się wkrótce, że to czy Lois będzie nadal dążyć do publikacji tematu, czy nie, ma niewielkie znaczenie wobec tego, że do Ziemi zbliża się statek kosmiczny Black Zero, pod dowództwem bezwzględnego generała Zoda.

"Ktoś kiedyś powiedział, że żaden czarny charakter nie myśli o sobie w tych kategoriach i że zawsze jest po prostu bohaterem własnej opowieści - mówi Goyer. - Zod, we własnym pojęciu, jest szlachetną postacią."

Michael Shannon jednak, który wcielił się w postać charyzmatycznego, wojowniczego przywódcy uważa, że zachowanie Zoda nie wynika z pobudek jedynie patriotycznych. "Sądzę, że każdy, kto pędzi życie żołnierza, bezwzględnie wydaje rozkazy, przyzwyczaja się do pewnej struktury. Gdy mu się tę strukturę zabierze, impuls bezwzględności pozostaje. Gdy człowiek ma władzę, korzystanie z niej sprawia mu przyjemność. Ciekawe jest jak Zod próbuje pozostać uczciwy w swoich intencjach" - mówi Shannon.

Zarówno Zod jak i jego rodak Jor-El stawiają przetrwanie własnego gatunku ponad inne racje. "Zod rzeczywiście wierzy, że to co robi służy interesom Kryptona - tłumaczy Cavill. - Próbował to wyjaśnić Jor-Elowi, ale mają po prostu inne spojrzenie na wszystko. Próbuje więc tego samego z moim bohaterem. Gdy mówi Kalowi jak piękny był kiedyś Krypton i że może znów taki być, czujemy siłę i pasję w jego wizji. To co uważa za niezbędne do osiągnięcia tego celu zmienia go jednak z wizjonera w dyktatora i niszczyciela. Michael zagrał go ze wspaniałym spokojem, nasyconym znaczeniami."

"Możnaby wysnuć taką analogię - proponuje Shannon. - Warto się zastanowić, gdyby na początku filmu to Ziemia znalazła się w tak trudnej sytuacji jak Krypton, co byśmy zrobili? Z pewnością znaleźliby się zwolennicy więcej niż jednego rozwiązania, przedstawiano by różne argumenty. Po której stronie byśmy się opowiedzieli? Czy nie chcielibyśmy jakoś zapobiec katastrofie? Zod opowiedział się po jednej ze stron, być może wcale nie bardziej kategorycznie, niż Jor-El. Po prostu uznał inne argumenty."

Zack Snyder podkreśla, że obaj Crowe i Shannon włożyli we wspólne sceny tyle samo pasji i siły. - Russell i Michael dopełniają się idealnie. Ich bohaterowie mają bowiem długą wspólną historię i ważne było, by widz od razu to zrozumiał. Ponieważ obaj są tak dobrzy, wnieśli do tej relacji głębię, o której nawet ja nie marzyłem - mówi Zack.

Zod i jego bezwzględna załoga to wojownicy, którzy nie są już w stanie zapewnić planecie bezpieczeństwa, więc postawili sobie za cel uratowanie gatunku. Antje Traue, która gra lojalną zastępczynię Zoda Faora-Ulę, mówi, że pełna determinacji natura jej bohaterki wynika z tego, że jest ona istotą "czerpiącą satysfakcję z przemocy". "Nie odczuwa wyrzutów sumienia. Sprawia cierpienie i sama cierpi, ale nie pokłada w nim dodatkowego znaczenia. Jej lojalność jest absolutna: Faora służy Zodowi, walczy o niego, chroni go i podąża za nim bez pytania."

Goyer wyjaśnia: "Faora nie jest w gruncie rzeczy czarnym charakterem; nie jest zła. To my ją tak oceniamy przez ludzki pryzmat. Na Kryptonie istnieje system kastowy i każdy został wychowany do pełnienia roli w jednej z warstw społecznych. Faora jest wojowniczką, ma zabijać i słuchać rozkazów. Nie powinna odczuwać współczucia, bo to rodzaj słabości. Zatem podążając za Zodem czyni to, do czego została stworzona, wypełnia swój życiowy cel."

Inwazję Zoda odpierają amerykańskie siły zbrojne, nie mniej zdeterminowane by chronić własną planetę. Wśród ich przywódców jest pułkownik Nathan Hardy, grany przez Christophera Meloni. Pułkownik sił powietrznych jest początkowo podejrzliwy wobec osób z zewnątrz dopuszczonych do operacji militarnych, takich jak choćby Lois Lane.

"Czy widzieliście kiedykolwiek jak psu staje sierść na karku? - uśmiecha się Meloni. - Właśnie tak reaguje Hardy przy pierwszym spotkaniu z Lois. Ona jest bardzo przebojowa. Próbuje go wziąć szturmem, ale on nie poddaje się jej tak łatwo. Hardy ma zresztą równie podejrzliwy stosunek do Supermana. Nie ma do niego zaufania, być może nawet obawia się go. Postrzega Supermana jako potężną broń, co wziąwszy pod uwagę, że jest wojskowym, ma sens."

Mimo brutalnej natury konfliktu pomiędzy renegatami z Kryptona, a amerykańskim wojskiem, Meloni uważa, że film przedstawia interesujący komentarz o naturze mocy. "Droga Supermana w tym filmie wiedzie między innymi do doskonalszej kontroli nad własną mocą, co rodzi pytanie >>Czym jest prawdziwa moc?<< Moim zdaniem, prawdziwa siła polega na wybaczaniu, powstrzymywaniu się od działania, prawdziwa siła nie opiera się na strachu."

Do obsady filmu należą też Harry Lennix jako generał Swanwick, dowódca sił powietrznych Hardy'ego; Richard Schiff jako dr Emil Hamilton, naukowiec wspomagający oddział Swanwicka na Arktyce; Michael Kelly jako Steve Lombard, dziennikarz sportowy Daily Planet; oraz Cooper Timberline i Dylan Sprayberry, którzy zagrali Clarka Kenta jako chłopca 9- i 13-letniego.

"Mamy wspaniałą obsadę - przyznaje Zack Snyder. - Dla nas było to bardzo ważne, by aktorzy nie tylko opowiedzieli historię, ale stali się uosobieniem tych znanych i ukochanych postaci w oczach fanów Supermana. Myślę, że to im się udało znakomicie."

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Człowiek ze stali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje