Reklama

"Człowiek, który gapił się na kozy": PARADA EKSCENTRYKÓW

Lister nie ukrywał, że to właśnie dzięki zaangażowaniu Clooneya i Heslova udało się zgromadzić na planie doprawdy doskonałą obsadę. - George wniósł do granej przez siebie roli nie tylko swe słynne poczucie humoru, ale także sprawił, że Cassady to postać wiarygodna, mająca w sobie okruchy szlachetności - tłumaczył.

Reklama

Natomiast do roli Billa Django pozyskano Jeffa Bridgesa ("Zniknięcie", "Big Lebowski"), aktora niezwykle wszechstronnego, który i tym razem udowodnił, że doskonale czuje się, grając postaci barwne, ekscentryczne wręcz, ale przy tym wielowymiarowe. - Django to wizjoner i wolnomyśliciel, któremu przyszło działać w ciężkich dla niego czasach, gdy jego pomysły są wypaczane - mówił Lister. - Jeff wniósł do projektu mnóstwo twórczej energii, wręcz tryskał pomysłami. Reżyser i montażysta naprawdę mieli z czego wybierać.

Aktor czerpał inspirację nie tylko z sylwetki Channona, opisanej dokładnie przez Ronsona, ale także wzorował się w wielu momentach na naukowcu, pisarzu i psychoanalityku Johnie Lillym (1915-2001), który opracował między innymi system komunikowania się z delfinami. Jego najsłynniejsze badania dotyczyły zachowań ludzkiego mózgu przy radykalnym ograniczeniu bodźców. W 1954 roku zbudował w tym celu słynny zbiornik izolacyjny. Lilly należał do środowiska mocno związanego z kontrkulturą. Jego książki zainspirowały powstanie dwóch hollywoodzkich filmów - "Dzień delfina" ("The Day of the Dolphin", 1973, reż. Mike Nichols) oraz "Odmienne stany świadomości" ("Altered States", 1980, reż. Ken Russell). Bridges poznał kiedyś Lilly'ego osobiście.

- Lubię zaskoczenia. W tym filmie naprawdę nie wiadomo, co przyniesie kolejna scena. Moim zdaniem czegoś takiego na ekranie jeszcze nie widzieliście - mówił aktor. Dodatkowym wabikiem był dla niego udział w projekcie Kevina Specey'a, którego Bridges podziwia i z którym od dawna się przyjaźni. - Lubię pracować z kumplami, wtedy pewnych rzeczy nie trzeba wyjaśniać.

Spacey wystąpił w roli Larry'ego Hoopera, zbuntowanego "Jedi". - W każdej takiej hermetycznej grupie znajdzie się ktoś, kto zepsuje zabawę. W tym przypadku jest to Larry - mówił Lister. Heslov zaś tak opowiadał o tej postaci: - Staje w opozycji do całej grupy, wydaje się współzawodniczyć z Cassadym, nie zdając sobie sprawy, że ten ostatni tak naprawdę nie współzawodniczy z nikim.

Bridges cieszył się też ze współpracy z Ewanem McGregorem, którego na planie spotkał po raz pierwszy. - Mieliśmy kilka odjazdowych scen razem, w tym jedną taneczną - śmiał się. McGregor zareagował na propozycję udziału w filmie entuzjastycznie: - To ludzie, z którymi zawsze chciałem pracować, w dodatku spotkałem ich wszystkich na jednym planie filmowym. Z Georgem grałem już przed laty w serialu "Ostry dyżur". Z Jeffem występowałem teraz po raz pierwszy i to było coś! Gdy dowiedziałem się, że Jeff jest zaangażowany, niemal oszalałem z radości. On jest zawsze perfekcyjnie przygotowany, na pozór wydaje się, że wszystko przychodzi mu lekko. Sceny, gdy ćwiczymy razem tai chi na dachu kontenera, pośrodku pustyni, nie zapomnę do końca życia. Moja rola reportera była, jak myślę, istotna. Jest on niejako wysłannikiem zdumionej publiczności.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Człowiek, który gapił się na kozy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje