Reklama

Reklama

"Czarny łabędź": POKÓJ LUSTER: WIZUALNA STRONA PRZEDSIĘWZIĘCIA

Zdjęcia zaczęły się w nowojorskim Lincoln Center, cały film kręcono głównie na Manhattanie, a także m.in. w Performing Arts Center gdzie Bob Fosse kręcił "Cały ten zgiełk".

Aronofsky'emu szczególnie zależało na pokazaniu tańca na najwyższym poziomie przy użyciu kamery z ręki oraz na jak najlepszym przedstawieniu niemal nierealistycznej sceny z lustrami, podczas której pojawiają się sobowtóry.

Wśród ekipy znaleźli się filmowcy, który często pracują z Aronofskym - Matthew Libatique (zdjęcia), Andrew Weisblum (scenografia), Amy Westcott (kostiumy) oraz Dan Schrecker (efekty wizualne).

Aronofsky i Libatique podeszli do filmu w szczególny sposób i uwiecznili intymny obraz z życia tancerzy. Film był kręcony głównie kamerą z ręki, nie zabrakło wielu zbliżeń.

Reklama

"Cieszyłem się, że właśnie tak nakręcimy thriller psychologiczny, nikt wcześniej tego nie zrobił. Film ma dzięki temu niemal dokumentalny wymiar, a uchwycenie niuansów tańca nie jest bez znaczenia. Widzimy ile energii w taniec wkładają tancerze, a dzięki zbliżeniom także pot na ich twarzach i grymas zmęczenia." - mówi Aronofsky i dodaje, że lustra stanowią bardzo istotną część scenografii : "Tancerze trenują przy lustrach, aby poprawiać technikę. Obserwowanie własnego odbicia to ważna część ich życia. Z kolei filmowcy są zafascynowani lustrami i często wykorzystują ten motyw. Chciałem pokazać je w oryginalny sposób lustra dużo mówią o tym, jaka jest Nina."

Scenografia to bardzo ważny element filmu. Therese DePrez miała przed sobą spore wyzwanie - projektowała scenografię thrillera, a także "Jeziora Łabędziego", które wystawiają bohaterowie filmu. "Od dawna chciałem pracować z Therese. Stworzyła piękną scenografię, choć mieliśmy nieduży budżet. Jej dzieło wygląda niezwykle realistycznie, choć takie nie jest. Therese świetnie się spisała." - mów reżyser.

"Czerpałam inspirację z "Jeziora Łabędziego" i tego, co otacza Ninę - miasta, w którym żyje, życia jakie prowadzi. Darren postawił na minimalizm, czernie, szarości i biel oraz róż. Delikatne odcienie różu to Nina, ciepły róż to Beth. Użyliśmy trochę zieleni, ale operowaliśmy dosłownie garstką kolorów." - mówi scenografka.

Wystrój wnętrz odpowiada mrocznej fabule. Mieszkanie Thomasa Leroya jest czarno-białe i nowocześnie urządzone, sypialnia niewinnej Niny jest różowa i skromna. "Darren nie lubi przepychu i dba o to, by scenografia dopełniania film, a nie dominowała. Zależało nam na tym, by była wiarygodna i zgodna z charakterami bohaterów." - mówi scenografka.

Największym wyzwaniem było dla DePrez zaprojektowanie scenografii do "Jeziora Łabędziego". "Ustaliłam z Darrenem, że na scenie nie będzie stagnacji. Elementy scenografii są ruchome - m.in. podświetlany księżyc, czy klif zbudowany na rampie. Zadbaliśmy też o kulisy." - dodaje scenografka.

Kostiumy również dużo mówią o charakterach bohaterów. Amy Westcott zadbała o to, by wszystko wyglądało wiarygodnie : "Chodziłam na balet, obserwowałam tancerzy podczas treningów, a potem wzięłam się do pracy. Darren lubi poznać opisywany świat od podszewki - tak było przy kręceniu "Zapaśnika", przy którym współpracowaliśmy, tak było też teraz."

Najistotniejsze było podkreślenie zmian, które zachodzą w Ninie, za pomocą kostiumów. "Pragnęłam pokazać, że początkowo ogromny wpływ na Ninę ma matka, która nie chce, by córka dorosła - wtedy główna bohaterka ubiera się w biel, szarości i róże. Z czasem nosi głównie czerń - wtedy widać już, że przeszła metamorfozę." - mówi Amy i dodaje, że dzięki strojom wyrażamy osobowość : "Lily jest zmysłowa i pełna siebie - ubiera się w czerń, ale i srebrne dodatki. Thomas Leroy to silny, potężny mężczyzna - nosi głównie czerń, biel i szarości."

Wyzwaniem było stworzenie kostiumów dla filmowej grupy baletowej. Reżyser skorzystał z pomocy projektantek - Kate i Laury Mulleavy, które tworzą firmę Rodarte słynącą z gotyckich, romantycznych, oryginalnych strojów. "Nasze "Jezioro Łabędzie" jest inne od tego, które ogląda się na światowych scenach. Nasze kostiumy są klasyczne, a jednocześnie bardzo nietypowe." - mówi Aronofsky.

Siostry-projektantki były zachwycone możliwością pracy przy filmie. "Tworzenie kostiumów do baletu to piękne wyzwanie zwłaszcza, że uwielbiamy "Jezioro Łabędzie". Przeczytałyśmy scenariusz i zakochałyśmy się w tym projekcie. Natalie w roli mrocznej baletnicy od razu nas zaintrygowała. Darren pragnął, byśmy mieli spójną wizję, więc spotkałyśmy się zarówno z nim, jak i Natalie, i omawialiśmy szczegóły." - mówią siostry Mulleavy i dodają : "Mogłyśmy pokazać kontrast między czystym, niewinnym pięknem, a mroczną metamorfozą. Kostiumy odzwierciedlają złożoność natury ludzkiej. Za pomocą kolorów i tkanin oddałyśmy charaktery bohaterów."

Nic dopełnia fabuły tak jak muzyka. Piękne, trzymające w napięciu melodie skomponował Clint Mansell, który od lat współpracuje z Aronofskym. Inspirował się..."Jeziorem Łabędzim" Czajkowskiego, czyli obsesją Niny. "Kiedy Darren opowiedział mi o pomyśle na film byłem zachwycony. Nie mogłem się doczekać pracy." - mówi Clint i tłumaczy, że tworzenie muzyki przy jednoczesnym składaniu hołdu kompozycjom Czajkowskiego było niełatwym zadaniem : "To był wieki zaszczyt, ale i trudność. Mam nadzieję, że udało mi się połączyć klasyczne melodie z własnymi kompozycjami i pokazać "Jezioro Łabędzie" z nowej strony".

Mansell postanowił stworzyć muzykę, która w pewnym sensie prześladuje Ninę, aż w końcu baletnica daje się zdominować granej przez siebie postaci.

"Zacząłem od Czajkowskiego, a potem pozwoliłem sobie na eksperymenty. Jego muzyka jest złożona i piękna, nie ma ani jednej zbędnej nuty. Współczesne ścieżki dźwiękowe są minimalistyczne, więc musiałem wprowadzić zmiany. Aranżacja całkowicie zmienia oryginalne utwory, zadbałem o to, by muzyka podkreślała mroczną fabułę." - mówi Mansell.

Kompozytor stworzył też ścieżkę dźwiękową do pogarszającego się stanu psychicznego Niny - melodie podkreślają paranoiczne odchyły bohaterki. "Nietrudno było dodać muzyce grozy, bo kompozycje Czajkowskiego są złożone i pełne ekspresji." - mówi Mansell, który zaczął od komponowania muzyki, którą słyszymy w scenach tańca. Nagrania odbyły się w Londynie, wzięła w nich udział orkiestra złożona z siedemdziesięciu siedmiu muzyków. "Kiedy słyszy się swoje kompozycje grane przez najlepszych muzyków, to zapiera dech w piersiach." - mówi Mansell.

Reżyser jest zachwycony efektem końcowym : "To najpiękniejsza muzyka, jaką skomponował Clint. Wzruszająca, wciągają, piękna. Oryginalna, a jednocześnie przywodząca na myśl kompozycje Czajkowskiego."

"Muzyka, kostiumy, scenografie, zdjęcia - prace były trudne, ale udało nam się dokonać czegoś niezwykłego. Poznaliśmy świat baletu i połączyliśmy różne dziedziny sztuki." - dodaje Aronofsky.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Czarny łabędź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje