Reklama

"28 tygodni później": OŻYWIANIE ZARAŻONYCH I BUDZENIE LONDYNU DO ŻYCIA

Najistotniejszym elementem budowania atmosfery filmu była scenografia, zmieniająca Londyn w miejsce dotknięte Apokalipsą. Scenograf Mark Tildesley szukał inspiracji w obrazach wziętych z życia: "Myślę, że mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, jak przejście huraganu Karina, który pozbawił dachu nad głową tysiące ludzi. Kiedy patrzy się na projekt mając w pamięci taką tragedię, rozwiązania przychodzą same. Podobnie jak reakcje ludzi, którzy mimo nieszczęścia próbują się organizować i przywracać swoje miasto do normy".

Reklama

Aby osiągnąć zamierzony efekt Tildesley przemierzał Londyn w poszukiwaniu miejsca, gdzie łatwo można by wskazać kontrast między miastem zarażonym i przywróconym do życia, a tym samym pokazać, do czego zdolne jest społeczeństwo, by na nowo zaludnić swój kraj. Wybór padł na Isle of Dogs, gdzie założono Dystrykt 1. "Kiedyś Isle of Dogs ogłosiła niezależność - wyjaśnia Tildesley. - Zamierzano zamknąć wszystkie mosty i wprowadzić dowody osobiste dla mieszkańców. Kiedy więc szukaliśmy miejsca, od którego armia mogłaby rozpocząć odbudowę Londynu, uznaliśmy, że Isle of Dogs będzie najlepszym miejscem. Nie tylko dobrze wygląda w kadrze, ale ma dobrze rozwiązaną infrastrukturę i oświetlenie, dysponuje też własną siłownią, gdyby wysiadło miejskie zasilanie. A poza tym na wyspie działa duża firma telekomunikacyjna. I jeszcze jedno: ze względu na wodę wokół, jest to miejsce łatwe do obrony".

Scenograf kontynuuje: "W poprzednim filmie widać było stary Londyn, który jest przykładem klasycznego miasta, dobrze by więc było, gdyby na tym klasycznym miejsce zaczął się tworzyć czysty nowy świat. Stąd mój pomysł, by spróbować nakręcić film, który oddawałby atmosferę tworzenia nowego początku, nowego Londynu. Kiedy filmowe dzieciaki przemieszczają się do Wembley, muszą przejść przez tamto dawne miasto z pierwszego filmu. Wtedy najlepiej widać kontrast między tymi dwoma światami.

Innym ważnym elementem fabuły jest nawrót zarazy i powrót zarażonych. Kostiumolog Jane Petrie także szukała kontrastu między starym i nowym światem i znalazła go pokazując zarażonych. "Ich kostiumy pokazują, że ich życie zostało nagle przerwane - wyjaśnia. - Patrząc na nich widz zorientuje się, co robili w chwili zarażenia. Można dowiedzieć się, na czym polegał sens ich życia, zanim zostali zarażeni, i że nic tego nie zmieniło, poza tym, że wymiotują i zalewają się krwią".

Dla aktorów obecność zarażonych na planie była nadzwyczajnym doświadczeniem. Jak wyjaśnia Imogen Poots: "Lubiłam patrzeć na ich charakteryzowanie i końcowy - bardzo krwawy, wręcz odpychający - efekt. W kostiumach wydawali się istotami bajkowymi, jak nie z tego świata, ale kiedy było się świadkiem, jak się zmieniali przed wejściem na plan, jak zaczynali wydawać swoje dźwięki, byli wręcz szokujący. To było przerażające".

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 28 tygodni później

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje