Reklama

Reklama

"28 dni później": GENEZA FILMU

Po ukończeniu ”Niebiańskiej plaży” Andrew Macdonald i Alex Garland postanowili zrealizować kolejny wspólny film. Alex posiadł niezwykły dar opowiadania.

- Chciałem zrobić film, który emanowałby równie wielką energią, co jego książki. Kiedy powiedział mi, że od dawna marzy, by spróbować swych sił w fantastyce, zachęciłem go, by sięgnął po ”Wehikuł czasu” H. G. Wellsa i napisał scenariusz, którego akcja rozgrywałaby się w Anglii - mówi Andrew Macdonald.

Reklama

”28 dni później” łączy w sobie elementy filmu wojennego, horroru o zombie w stylu lat 70-tych i brytyjskiej literatury science fiction spod znaku J. G. Ballarda i Johna Wyndama - mówi Alex Garland.

- Alex wysłał mi pięćdziesięciostronicowy scenariusz, który stał się podstawą ”28 dni później”. Nie mogłem się od niego oderwać. Cały czas zastanawiałem się, co się dalej stanie, a przed oczami stawały mi niezwykłe obrazy. Wszystko to za sprawą niesamowitego talentu Alexa - mówi Andrew Macdonald.

Gotowy scenariusz trafił w ręce Danny’ego Boyle, reżysera ”Niebiańskiej plaży”, który dopiero co skończył pracę nad dwoma filmami zrealizowanymi techniką cyfrową dla telewizji BBC - ”Strumpet” i ”Vacuuming Completely Nude in Paradise”.

Boyle przyznaje, że chociaż scenariusz zaintrygował go, nie był do końca przekonany, czy powinien podjąć się reżyserii filmu zaliczanego do gatunków horrorów. Jak mówi:

- Lubię filmy o żywych trupach, ale mam wrażenie, że okres świetności mają już dawno za sobą. Realizowano je w czasach, gdy ludzie żyli w lęku przed skutkami wojny nuklearnej i energii atomowej. Nie jestem wielkim fanem horrorów, ale spodobała mi się wizja, którą roztacza w swym scenariuszu Alex Garland - zagładę powoduje w nim nie wirus kliniczny, ale psychologiczny. Alex respektuje wymogi gatunku, ale udaje mu się nieco go odświeżyć.

- Filmowi naukowcy pracują nad lekiem, który tłumiłby agresję tak jak valium tłumi stany depresyjne - mówi Andrew Macdonald. - W czasie badań zarażają szympansa wirusem, który wywołuje u niego permanentną agresję.

- Wirus ten rozwija się u naczelnych - mówi Danny Boyle. - Jest niezwykle złośliwy i żywotny, a przenosi się poprzez kontakt z krwią. Zarażony staje się niebezpiecznie agresywny - gotów jest zabić każdego, kto się do niego odezwie. Celem jego życia staje się odtąd wyłącznie zabijanie. W naszym filmie pojawia się więc motyw agresji społecznej, której przejawy obserwujemy obecnie na każdym kroku: na ulicach, w szpitalach i supermarketach. Kiedyś było inaczej, o czym można się przekonać rozmawiając z przedstawicielami starszych pokoleń. Przemoc istniała zawsze, ale wszechobecna agresja to znak naszych czasów.

- W filmie śledzimy losy grupki ludzi, którzy wędrują w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca po tym, jak zabójczy wirus spustoszył Anglię, a może i cały świat. Anglię ewakuowano, wokół rozciąga się więc krajobraz jak po wojnie atomowej. Wirusa nie można zwalczyć ani opanować, wyzwala w nas bowiem to, co jest nieodłączną częścią naszej psychiki - agresję. Dziś nie istnieje coś takiego jak wirus psychologiczny, ale kto wie, co przyniesie przyszłość?

- Niedawno dwóch niemieckich naukowców stworzyło całkowicie syntetyczny wirus polio z materiałów zakupionych przez Internet. Reszta jest tylko kwestią czasu... Akcja naszego filmu rozpoczyna się 28 dni po wybuchu epidemii, a widzowie poznają jej przyczyny z perspektywy czasu. Prezentujemy pewne dowody, a resztę pozostawiamy wyobraźni odbiorców. Dzięki temu udało nam się zaoszczędzić miliony...

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: 28 dni później

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy