Jak przestraszyć influencera? Jeden z najbardziej brawurowych filmów ostatnich lat!

Chen Bolin i Sandrine Pinna w filmie "Stowarzyszenie umarłych gwiazdorów" /Netflix /materiały prasowe

Tajwańskie "Stowarzyszenie umarłych gwiazdorów" to jeden z najbardziej oryginalnych i brawurowych filmów ostatnich lat. Ociekająca krwią i absurdalnym humorem czarna komedia to nie tylko popkulturowa gra doskonale znanymi motywami kina grozy, ale zarazem refleksyjne i mądre kino.

Czy istnieje sława po śmierci? Jak się okazuje, w zaświatach stanowi ona element niezbędny do dalszego... życia. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, świat duchów okazuje się rządzić prawem popularności. Ta zaś zależy od tego, na ile skutecznie jesteś w stanie nawiedzać i straszyć żywych. Problem w tym, że tragicznie zmarła młoda bohaterka "Stowarzyszenia umarłych gwiazdorów" (Gingle Wang) za życia była nieśmiała i wycofana. Teraz zaś musi przezwyciężyć swoje kompleksy, bo inaczej grozi jej całkowite unicestwienie.

Reklama

Gwiazdami świata duchów są rywalizujące ze sobą: Jessica (Eleven Yao), która do perfekcji opanowała straszenie internautów za pomocą viralowego wideo oraz jej była mentorka Catherine (Sandrine Pinna) - budząca przerażenie legenda nawiedzonego hotelu. Za sprawą obrotnego menadżera Makoto (Chen Bolin) nastolatka trafia pod jej skrzydła, a nauka okazuje się wyzwaniem na miarę przysłowiowego skoku z dwunastego piętra.

Pełna absurdów, niezwykle zabawna czarna komedia

"Stowarzyszenie umarłych gwiazdorów" to pełna absurdów, niezwykle zabawna, ale i krwawa, czarna komedia. Tajwański reżyser John Hsu i będący wraz z nim autorem scenariusza filmu Tsai Kun-Lin zręcznie żonglują na ekranie motywami z azjatyckich horrorów, na czele z kultowymi "The Ring" i "Klątwą Ju-On", dopełniając je parodią popularnych programów z gatunku reality, teleturniejów, programów informacyjnych i tworzonych przez internetowych influencerów opowieści o polowaniach na duchy. 

Śledząc perypetie głównych bohaterów można wręcz mieć wrażenie skakania po kanałach telewizora, na których, niczym w sennym koszmarze, wciąż spotykamy te same postaci. W tych urządzonych na modłę telewizyjnego show zaświatach najważniejszym momentem roku jest wręczenie Golden Ghost Awards - upiornego odpowiednika Oscarów, a w rywalizacji po statuetki zjawy nie wahają się skręcić sobie karku stąpając po krwistoczerwonych dywanach.

"Stowarzyszenie umarłych gwiazdorów" zaskakuje świeżością

Efekt tej, momentami brawurowej realizacji, ogląda się niczym połączenie "Co robimy w ukryciu?" Taiki Waititi'ego i Jemaine'a Clementa z kultowym "Sokiem z żuka" Tima Burtona, które wkręca w fotel równie mocno co "Wszystko wszędzie naraz" Daniela Kwana i Daniela Scheinerta. Przy czym to wyłącznie porównania pozwalające osadzić "Stowarzyszenie umarłych gwiazdorów" w jakimś punkcie filmowego uniwersum i będące wyrazem uznania dla oryginalności dzieła tajwańskich twórców.

Obraz Johna Hsu zaskakuje świeżością, a pod płaszczykiem zabawy popkulturowymi kliszami skrywa także kilka cennych refleksji na temat współczesności, w której sukces mierzy się za pomocą internetowych odsłon i lajków. Zaś między salwami śmiechu przemyca opowieść o społecznej presji, potrzebie akceptacji i bliskości.

Kino azjatyckie to wciąż w Polsce nisza, której nie zmienił tego nawet oscarowy sukces koreańskiego "Parasite" Joon Ho Bonga. I choć "Stowarzyszenie umarłych gwiazdorów" w Azji było absolutnym hitem, to nie trafiło w Polsce do kinowej dystrybucji. W ubiegłym roku mogli zobaczyć je widzowie Warszawskiego Festiwalu Filmowego oraz Splat!FilmFest. Ci drudzy uhonorowali film Hsu Nagrodą Publiczności oraz laurami za scenariusz i reżyserię. Teraz w końcu, sięgając po film w streamingu, można przekonać się o słuszności tych wyróżnień. Nie zdziwcie się również, jeśli wpadnie Wam w ucho tytułowa piosenka "Dead Talents Society" w wykonaniu Joanny Wang. Ten film to konglomerat talentów - absolutnie żywych.

8/10

"Stowarzyszenie umarłych gwiazdorów" (Gui cai zhi dao), reż. John Hsu, Tajwan 2024, premiera na platformie Netflix 27 marca 2025 roku.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Przejdź na