Wszystko zaczęło się przed kilkoma tygodniami, gdy w portalu "The Hollywood Reporter" opublikowany został tekst ujawniający metody pracy Scotta Rudina. Producent miał stosować mobbing, używać przemocy i znieważać innych. Powodem tych zachowań były częste napady furii Rudina, które wprowadzały na planie toksyczną atmosferę. W odpowiedzi na te zarzuty, producent przeprosił za swoje zachowanie i zrezygnował z pracy nad kolejnymi projektami. Nie zakończyło to jednak sprawy, a kolejne relacje dotyczące jego zachowania w pracy wychodzą na światło dziennie. Jedną z takich opowieści podzieliła się teraz Rita Wilson.Aktorka i piosenkarka w rozmowie z gazetą "The New York Times" wróciła pamięcią do 2015 roku. Właśnie wtedy na Broadwayu pokazano wyreżyserowaną przez Larry’ego Davida komedię "Fish in the Dark", przy której Wilson współpracowała z Rudinem. Z jej słów wynika, że producent szukał sposobów na to, by legalnie pozbyć jej się z przedstawienia. Wszystko za sprawą zdiagnozowanego u Wilson raka piersi.
Rita Wilson przyznaje, że przez Rudina poczuła się bezwartościowa i łatwa do zastąpienia. Producent miał narzekać, że z powodu choroby aktorka będzie potrzebowała więcej czasu wolnego, co mogło mieć konsekwencje w trakcie nadchodzącego sezonu rozdawania nagród, w tym prestiżowych nagród Tony."The New York Times" rozmawiał o sprawie Rudina z wieloma jego współpracownikami, także tymi, od których otrzymywał największe wsparcie w swoich produkcjach. "Rudin ma wybuchowy charakter. Bez dwóch zdań powinien pójść na terapię panowania nad gniewem" - powiedział miliarder David Geffen. "W zależności od tego, czego chce, sprawy ze Scottem mogą iść w dwóch kierunkach. Potrafi traktować ludzi wyjątkowo dobrze, albo haniebnie źle. Nie ma nic pomiędzy" - dodał brytyjski producent Robert Fox.










