"Chcesz pokoju szykuj się do wojny": Chęci były dobre, ale... [recenzja]

Michał Sikorski w filmie "Chcesz pokoju, szykuj się do wojny" /materiały prasowe

Agnieszka Elbanowska porwała się na sztukę niełatwą. Satyra antywojenna ma przecież wspaniałą tradycję nie tylko w kinie hollywoodzkim ("Paragraf 22" Nicholsa, "M.A.S.H" Altmana, "Dr. Strangelove" Kubricka czy ostatnio "JoJo Rabitt" Waititiego), ale również w naszym. Mistrzem był w tym gatunku Andrzej Munk, którego "Zezowate szczęście" i "Eroica" dumnie mogą stać obok wymienionych wyżej perełek. To właśnie Studio Munka wyprodukowało "Chcesz pokoju, szykuj się na wojnę". Efekt? Cóż, jeżeli chcesz satyry antywojennej, szykuj się na seans klasyki Munka. Elbanowska poległa na poligonie, choć chęci miała dobre.

"Chcesz pokoju szykuj się do wojny": Chęci były dobre

Nimi jest wybrukowane piekło, które Elbanowska pokazuje w krzywym zwierciadle groteski i absurdu. Wojna jest piekłem, o czym w 2024 roku nikomu przypominać nie trzeba. Za naszą wschodnią granicą płonie Ukraina, natomiast Strefa Gazy zamienia się w miejsce, skąd może przyjść prawdziwy początek III wojny światowej. Od dekad widmo wojny nie było tak bliskie i namacalne. Skoro nawet pacyfistyczni Skandynawowie są już "full metal jacket" (uzbrojeni po zęby), to znaczy, że pięknoduchostwo pacyfistów musi być w odwrocie. 

Jest? Hold my beer - mówi Elbanowska i kręci film, który mógłby powstać w erze powszechnej szczęśliwości, gdy wojnę nasze dzieci oglądały na ekranach, grając w Call Of Duty, a my odpalaliśmy sobie "Szeregowca Ryana", albo sami braliśmy do ręki pada, by poczuć zapomniany dreszczyk emocji. Wojna jednak do nas przyszła i spoileruje, dowodząc, że jest dopiero w swojej początkowej fazie.

Reklama

Elbanowska bierze na swój satyryczny widelec grupy paramilitarne, do których dołącza wbrew swojej woli zupełnie nieprzystosowany do maczystowskiej kultury nerd Tytus (Michał Sikorski). W czasie leśnego survivalu zaczyna czuć mięte do jedynej w grupie dziewczyny Natalii (Kinga Jasik) i właśnie dla niej przyjmuje na wątłą jak u allenowskich bohaterów klatę ciosy od Wodza (Piotr Ligienza) i reszty bawiącej się w wojnę kompanii pod batutą pułkownika Witkowskiego (Juliusz Chrząstowski) wesołej gromadki krindżowych urwisów w przebraniu Jessie Plemonsa z "Civil War". Albo i nie.

To są świadome historii kina dzieciaki, skoro jeden z nich ma nawet ksywkę Rambo! Tytus Yossarian na jakiego nasze kino stać doświadcza więc kolejnych groteskowych prób uczynienia z niego twardziela. Ostatecznie i tak wszyscy trafiają w lesie na grupę tajemniczych nagich kobiet, które w przerwie między medytacją i przytulaniem się do drzew, wyśmieją męskie zabawy w wojnę. Szukałem w ich gronie Yoko Ono z wlepką Imagine, ale rasowy parytet w tym lesie zachowany nie został.

Nie mam pretensji, że Elbanowska wraz ze współscenarzystą Łukaszem Czapskim wyśmiewają militaryzm w czasie kroczącej do nas wojny, gdy akurat każdy przejaw chęci obrony swojego domu przed najeźdźcą powinien być pożądany. Kubrick nakręcił przecież swoje wyjątkowo ostre arcydzieło o wojnie nuklearnej rok po kryzysie kubańskim, gdy świat realnie stanął na krawędzi nuklearnej zagłady. Takie kino potrafi być katharsis, o ile jest inteligentne i stawia odważne tezy. 

"Chcesz pokoju, szykuj się do wojny": Brak oryginalnej myśli i przenikliwości

Problem w tym, że "Chcesz pokoju, szykuj się do wojny" nie ma żadnej oryginalnej myśli i przenikliwości, która powinna charakteryzować antywojenną satyrę. Nie oceniam poziomu samego humoru, bo może akurat przeszarżowane slapstikowo-kabaretowe aktorstwo widzom do gustu przypadnie, ale oczekuję jednak w wypadku takiego kina jakiejkolwiek diagnozy wyszydzanej rzeczywistości. Teatrzyk napompowanego koszarowego testosteronu rozwałkowanego na poligonie genialnie ukazał, a jakże!, Kubrick w "Full Metal Jacket". Munk natomiast dobitnie obdarł święty w naszym kraju wojenny heroizm z mitologii. 

Elbanowska ma natomiast do powiedzenia jedno - toksyczna męskość jest zła, a zabawa w wojnę to jej autodestrukcyjna emanacja. Polacy wciąż natomiast bawią się w obciachowe rekonstrukcje militarne, które mają szczególnie branie na prowincji, gdzie nawet burmistrz jeździ na nich w garniaku konno, a patriarchalizm ma twarz wąsatego Janusza w mundurze. No, ubaw po pachy, który powinien mieć podtytuł - M.A.S.Z Paragraf Zero.

4/10

"Chcesz pokoju, szykuj się do wojny", reż. Agnieszka Elbanowska, Polska 2023.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy