Penélope Cruz i Javier Bardem: Warto było czekać

Scenariusza tej historii nie wymyśliłby chyba nawet ulubiony reżyser aktorskiej pary - Pedro Almodóvar. Penélope Cruz i Javier Bardem zakochali się w sobie ćwierć wieku temu, jednak na happy end musieli czekać 15 kolejnych lat!

Javier Bardem i Penelope Cruz w Madrycie w 2011 roku

Piękni, sławni, utalentowani i zakochani w sobie bez pamięci. Co ciekawe, do oświadczyn nakłoniła Javiera jego matka: - Jeśli ją kochasz, żeń się! Trzeciej szansy może nie być!

Po raz pierwszy spotkali się w 1992 roku na planie erotycznego thrillera "Jamón, jamón". 18-letnia wówczas Penélope grała uwodzicielską Silvę, a 24-letni Javier zauroczonego nią Raula. Strzała Amora trafiła oboje w samo serce.

Reklama

- To najcudowniejsze stworzenie, jakie widziałem. Sama słodycz - mówił o młodziutkiej partnerce Bardem. O ich ognistym romansie rozpisywała się cała hiszpańska prasa, choć oficjalnie nigdy się do niego nie przyznali. Ponoć dla tej miłości gwiazdor gotów był poświęcić wszystko.

Pęd ku sławie

Niestety, jego ukochana wybrała karierę w Hollywood. Wprawdzie spotkali się jeszcze na kilku planach filmowych, ale za każdym razem byli związani z kimś innym.

- Moi bliscy zawsze powtarzali mi, że powinnam chwytać życie - tłumaczyła gwiazda, której aktorska droga pełna była trudności. W przeciwieństwie do Javiera, który wywodzi się ze znanego w Hiszpanii aktorskiego klanu, pochodziła z robotniczej rodziny. W jej domu często brakowało pieniędzy na jedzenie, a Penélope już jako dziecko marzyła o sławie i dostatku.

Dlatego, gdy pojawiła się propozycja ról w hollywoodzkich produkcjach, bez wahania porzuciła Hiszpanię i ruszyła na podbój Fabryki Snów.

Istotnie, wydawało się, że zrobi w Ameryce oszałamiającą karierę. Zachwycała widzów kolejnymi kreacjami. Grała u boku największych - Matta Damona, Nicolasa Cage’a, Toma Cruise’a, Johnny’ego Deppa i miała opinię największej uwodzicielki Hollywood.

- Gdybym romansowała z każdym facetem, z którym dziennikarze umówili mnie na randkę, nie miałabym czasu, aby zagrać w chociażby jednym filmie - komentowała te informacje Penélope Cruz.

Jednak gazety co chwilę donosiły o kolejnych miłosnych podbojach temperamentnej Hiszpanki. Żaden z tych związków nie trwał długo. Nieszczęśliwa gwiazda coraz częściej myślała o powrocie do Hiszpanii. Tymczasem Javier widywany był w ramionach kolejnych pięknych kobiet.

- Czekanie na miłość nie ma sensu - wyznał kiedyś gorzko. - Nie tylko życie się zmienia, ale i ludzie. Kiedy spotykasz po latach kobietę, którą kochałeś, nie możesz oczekiwać, że będzie to ta sama osoba - mówił. Jednak życie pisze zaskakujące scenariusze...

Stara wielka miłość

Był rok 2008. Woody Allen wybrał Madryt na miejsce swojego kolejnego filmu - "Vicky Cristina Barcelona". Reżyser szukał hiszpańskich aktorów - odtwórców dwóch głównych ról. Jego wybór padł na Penélope oraz Javiera. To było ich pierwsze spotkanie po latach i dla obojga było jasne, że Amor ugodził ich tym razem nieodwracalnie.

- To musiało być przeznaczenie - przyznała później aktorka. Od pierwszych chwil na planie stali się nierozłączni. Tuż po zakończeniu zdjęć pojechali na wspólne romantyczne wakacje. Próbowali ukryć swoją miłość przed światem, ale nieskutecznie. Wiadomość o ponownym związku aktorskiej pary rozgrzała media do czerwoności. - Jak długo będą razem? - spekulowała plotkarska prasa.

Tymczasem oni w 2010 roku wzięli cichy ślub. Wkrótce przyszedł na świat ich synek Leonardo, a w 2013 r. rodzina powiększyła się o małą Lunę. Strzegą swojej prywatności i ukrywają dzieci przed obiektywami paparazzi.

- Javier to mój ukochany i najlepszy przyjaciel - wyznała ostatnio aktorka. - Teraz wiem, że związek bez przyjaźni nie ma racji bytu. A wpatrzony w nią mąż dodaje: - Jesteśmy dowodem na to, że za drugim razem miłość jest słodsza.

Joanna Bogiel-Jażdżyk

Dowiedz się więcej na temat: Javier Bardem | Penélope Cruz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje