Reklama

"Władca Pierścieni: Dwie Wieże": ROZMOWA O TOLKIENIE

Od czasów wydania pierwszego tomu, co miało miejsce w 1954 roku, trylogia Władca Pierścieni autorstwa J.R.R. Tolkiena wywarła olbrzymi wpływ na całe pokolenia czytelników, dla wielu stała się archetypową opowieścią o walce dobra i zła. W ogólnoświatowym głosowaniu książka została uznana za najlepszą powieść stulecia; jest miarą, według której ocenia się współcześnie pisane książki o podobnej tematyce. Dzieło profesora Tolkiena wprowadziło do powszechnej świadomości bohatera, którego trudno zapomnieć – hobbita Froda Bagginsa – zaplątanego w środek gigantycznej, mitycznej wojny w Śródziemiu, świecie pełnym magii i starożytnej wiedzy. Co najważniejsze, książka jest pochwałą przyjaźni, odwagi i mocy, jaka z nich wypływa. Mocy, która może powstrzymać nawet najbardziej niszczycielskie siły ciemności.

Reklama

Peter Jackson, znany z ukazywania niesamowitych światów snów i koszmarów w filmach takich jak Niebiańskie istoty i Przerażacze, od dawna czuł, że nadszedł w końcu czas, by na ekran kinowy przeniesiono Władcę Pierścieni. Wiedział jednak także, że zrobienie tego filmu we właściwy sposób może być najbardziej ambitnym przedsięwzięciem w historii całego przemysłu filmowego.

Przez ponad pięć lat, od najwcześniejszych stadiów przygotowywania produkcji, poprzez wprowadzenie na ekrany pierwszego filmu z trylogii, zatytułowanego Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia, aż do wciąż trwających prac nad kolejnymi częściami, Jackson wkładał i wkłada całe swe serce w najdrobniejszy nawet aspekt przedsięwzięcia. – Wydaje mi się, że przynajmniej tyle jesteśmy winni Tolkienowi i milionom fanów jego twórczości na całym świecie – mówi reżyser. – Zasługują na nasze starania.

Jackson, wraz z pozostałymi współautorami scenariusza, którymi są Fran Walsh, Philippa Boyens i – pracujący przy scenariuszu drugiego filmu - Stephen Sinclair chcieli, by w filmie widać było centralny motyw twórczości Tolkiena, walkę dobra ze złem, natury i przemysłu, przyjaźni z siłami zepsucia. – Adaptując książkę do potrzeb filmu, chcieliśmy, by te tematy były wyraźnie widoczne. Choć film nigdy nie może być całkowicie wierny książce, zwłaszcza książce o tak dużej objętości, próbowaliśmy zamieścić w nim rzeczy, które były drogie Tolkienowi kiedy pisał swoją opowieść, chcieliśmy, by leżały też u podstaw naszego filmu – mówi Jackson.

Robert Shaye i Michael Lynne, odpowiednio współprezes i dyrektor New Line Ciemna, a jednocześnie producenci wykonawczy filmu, od samego początku popierali wizję filmu, przedstawioną im przez reżysera. – Decyzję o produkcji tego filmu podjęliśmy pod wpływem impulsu – mówi Shaye. – Wcześniej zaledwie kilka razy zdarzyło mi się coś takiego. Po prostu wiedziałem, że tak trzeba zrobić, że to będzie wspaniała sprawa dla firmy, a jednocześnie da się to zrobić za właściwą cenę.

Obaj producenci podzielają poglądy Jacksona dotyczące tematów, jakie z książki przeniesiono do filmu. – Opowieść, z jaką zapoznajemy się w Dwóch Wieżach, jest dziś równie aktualna, jak pięćdziesiąt lat temu - zauważają zgodnie Shaye i Lynne. – Tolkien nigdy nie stracił z oczu wiedzy na temat pokus i gróźb, jakie niesie ze sobą natura władzy, a także przekonania, że każdy – nawet hobbit – niezależnie od tego, jak niewiele znaczy, może zmienić historię. Dodaje Lenne – Historia pełna jest opowieści podobnych do tej, mówiącej o walce, jaką o Śródziemie stoczyły siły dobra i zła.

Drugi film z trylogii pokazuje nam szerszą perspektywę Śródziemia, który poznaliśmy w pierwszej części. – W pierwszym filmie członkowie Drużyny wędrują razem – opowiada Elijah Wood, grający rolę hobbita Frodo Bagginsa, który nosi Pierścień przez cały czas opowieści. – W drugiej części Drużyna dzieli się, dotychczasowi towarzysze wędrują oddzielnie. Widzimy jak duży jest ich świat, fabuła staje się więc bardziej interesująca, zarówno wizualnie, jak i z dramatycznego punktu widzenia.

Mówi producent wykonawczy, Mark Ordesky, - W Dwóch Wieżach dużo jest szerokich ujęć. Widać wiele Śródziemia. Widzowie zobaczą Mordor, Rohan, wszystkie te miejsca, o których do tej pory tylko się mówiło. W filmie jest też o wiele więcej ról mówionych i rozmaitych stworów. Jest też Gollum, którego ciężko określić jako stwora, ponieważ to jeden z bohaterów opowieści, równie ważny, co pozostali.

Decyzja o produkcji trzech filmów wymusiła zaplanowanie tej operacji od strony logistycznej na skalę niespotykaną dotychczas nigdzie, poza kampaniami wojskowymi. W przedsięwzięciu wzięła udział cała armia artystów – w tym specjaliści od grafiki komputerowej, projektanci średniowiecznego uzbrojenia, lingwiści, rzeźbiarze, projektanci kostiumów, charakteryzatorzy, kowale i modelarze - a także międzynarodowa obsada i ponad 26000 statystów. Wszyscy oni wspólnie pracowali nad ziszczeniem się marzenia o powstaniu filmu bliskiego sercom fanów.

Niemal na samym początku produkcji Jackson podjął decyzję o równoczesnym kręceniu zdjęć do wszystkich trzech filmów, co w historii filmu nigdy wcześniej nie miało miejsca. – Dopiero kiedy ktoś zjawiał się tutaj, na planie, kiedy otoczył go zespół ludzi pracujących nad filmem, kiedy widział wysiłek i troskę, z jaką wszyscy tutaj pracowali, dopiero wtedy w pełni zdawał sobie sprawę nad rozmachem tego projektu – mówi Wood. – Tego po prostu nie da się opisać.

Przez ponad półtora roku Jackson i jego zespół, liczący ponad 2400 osób, kręcili zdjęcia pośród zapierających dech w piersiach krajobrazów Nowej Zelandii. Od chwili wprowadzenia na ekrany pierwszego filmu, olbrzymi zespół specjalistów od postprodukcji i efektów specjalnych przygotowywał do tego pozostałe dwa filmy. Komentuje producent Barrie Osborne – Jednym z prawdziwych błogosławieństw równoczesnego filmowania wszystkich trzech części jest możliwość porównywania ich jeszcze podczas produkcji. Coś takiego trafia się niezwykle rzadko.

Zarówno aktorzy, jak i członkowie zespołu producenckiego są zgodni, że tak długi okres urozmaiconej pracy przyczynił się do nawiązania pomiędzy nimi specjalnej, silnej więzi. - Dla nas wszystkich to było niesamowite przeżycie - mówi Wood. – Dzięki temu wszyscy staliśmy się sobie bliżsi, niż miało to miejsce przy pracy nad jakimkolwiek innym filmem. Wydaje mi się, że nawiązano tutaj przyjaźnie, które przetrwają całe życie.

- Spotkanie się aktorów i członków ekipy, pracujących nad Władcą Pierścieni, to jak spotkanie z rodziną – dodaje Osborne. – Prawie tak, jak podróż do rodzinnego domu na święta.

Po ubiegłorocznej premierze Władcy Pierścieni: Drużyny Pierścienia, widzowie na całym świecie poznali nadzwyczajny świat Śródziemia. Fenomen tego filmu, olbrzymie kolejki pod kasami, zachwyty krytyków, liczne nagrody, przyniosły prawdziwą satysfakcje każdemu, kto brał udział w realizacji filmu.

- Wszyscy bardzo starali się spełnić oczekiwania fanów – my też przecież nimi jesteśmy – wyjaśnia Ordesky. - Peter przeczytał książkę, kiedy miał 18 lat. Fran i Philippa także dobrze ją znają. Ja poznałem dzieło Tolkiena, kiedy miałem 12 lat. Nigdy nie wątpiłem, że Peterowi uda się ten cały pomysł, nawet przez myśl mi to nie przeszło.

31 stycznia 2003 roku legenda powróci na polskie ekrany, tym razem w formie filmu Dwie Wieże. – To trzy filmy ale jedna opowieść – mówi Wood. – Ludzie czekają na tę część, ponieważ jest znacznie bardziej dynamiczna, a – według mnie – także znacznie ciekawsza. Jest w niej więcej bitew, pojawia się także, oczywiście, Gollum, który jest moją ulubioną postacią literacką.

- Nie wszyscy z nowych bohaterów filmu grani są przez ludzi – zauważa Jackson. W środkowej części trylogii poznajemy dwie postacie, stworzone w pamięci komputerów nowozelandzkiej firmy WETA Digital. Jest to Gollum, który powstał dzięki nowatorskiemu wykorzystaniu technologii motion capture, a którego „gra” aktor Andy Serkis, a także Drzewiec, postać podobna do prawdziwych, znanych nam drzew, potrafiąca jednak mówić i chodzić.

W filmie zobaczymy także gigantyczną bitwę w Helmowym Jarze, w której tysiące wojowników Uruk-hai szturmuje fortecę Rohanu. Zrealizowano ją dzięki skomplikowanemu połączeniu zdjęć filmowych i miniatur, a także oprogramowaniu firmy WETA Digital o nazwie MASSIVE. Daje ono każdej cyfrowej postaci własne cechy i wolną wolę. – Wykorzystywaliśmy ten program w pewnym stopniu także w Drużynie Pierścienia, jednak dopiero w tym filmie, w scenie bitwy z udziałem 10000 Uruk-hai maszerujących w dolinie ku zamkowi, MASSIVE pokazuje pełnię swoich możliwości – opisuje Jackson.

Richard Taylor, który za pracę nad pierwszą częścią otrzymał Oskara, zauważa, że tym razem oczekiwania publiczności są większe nie tylko co do fabuły, lecz także w odniesieniu do scenografii i efektów wizualnych – Z wielkim zniecierpliwieniem czekam na reakcje światowej publiczności, na ich opinie na temat Dwóch Wież - zwłaszcza, że pierwsza część filmu jest określana jako niesamowicie atrakcyjna wizualnie, a moim zdaniem, nie można jej nawet porównać do drugiej.

Powrót Króla, końcowa część trylogii, będzie miała światową premierę kinową 17 grudnia roku 2003.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Władca Pierścieni: Dwie Wieże
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy