Prawo ojca

Prawo ojca
Tytuł oryginału
Prawo ojca
Reżyser
Marek Kondrat
Gatunek
sensacyjny
Obsada
Szymon Bobrowski , Marek Kondrat , Nina Roguż więcej
Produkcja
Polska (1999)
Premiery
Kino 14 stycznia 2000
Dystrybucja
Kino - Vision Film, DVD - Vision Film
Czas trwania
87 min
Wersje
2D
3,2
Oceń
Głosy
37

O filmie

Michał Kord, główny bohater "Prawa ojca" - były rajdowiec, a obecnie kierowca TIR-a - nie bał się. Widząc niecałkiem przypadkową opieszałość policji i prokuratury, postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość trzem młodym mężczyznom, którzy zgwałcili i brutalnie pobili jego dorastającą córkę. Czy jako ojciec miał do tego prawo? Każdy widz filmu będzie musiał sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Zarówno Kord, jak i grający go Marek Kondrat - zarazem reżyser filmu - odpowiadają na nie twierdząco. "Nasz strach jest siłą innych. Karmimy bandytów naszym strachem" - mówi Kord w jednej ze scen filmu. "Ten film dotyczy problemów, z którymi borykamy się w dzisiejszej rzeczywistości" - wyjaśnia Kondrat. "Praktycznie nie ma dnia, aby gazety nie donosiły o jakimś nowym przestępstwie. Przeraża nas może nie tyle ich liczba, co brutalność i poczucie, że jesteśmy praktycznie bezbronni, że prawo jest opieszałe, że zdaje się faworyzować bandytów, zamiast chronić ofiary. Widzę zgorzknienie u samych stróżów prawa, u policjantów, z którymi miałem kontakt podczas realizowania 'Ekstradycji'. "Zwierzali mi się, że narażają własne życie, by złapać przestępców, którzy następnego dnia w majestacie prawa są wypuszczani na wolność. Jeżeli nie mamy poczucia, że wymiar sprawiedliwości stoi po naszej stronie, a bandyci są surowo i sprawiedliwie karani, czujemy się bezradni i szukamy innych dróg". "Prawo ojca" to opowieść o krzywdzie i zemście, dotykająca kwestii bolesnej i trudnej: co ma czynić mieszkający w naszym państwie prawa obywatel wobec niemal zupełnej bezkarności przestępców - z jednej strony, a bezsilnością organów ścigania i indolencją wymiaru sprawiedliwości - z drugiej. Akcja filmu, umieszczona w nowokapitalistycznym pejzażu współczesnej Polski, choć ma wiele elementów komercyjnych, nie jest kolejną kliszą amerykańskich filmów sensacyjnych. Prowokuje dyskusję o tym, gdzie przebiega granica między odruchem ratowania własnego dziecka i wyrównywaniem życiowych rachunków a krwawym odwetem.