Na początku lat 90., bez arogancji, ale i bez pokory, ten stabilny, uspokajający, ale i bardzo niejednoznaczny polityk niestrudzenie zmierza ku swej siódmej kadencji na stanowisku premiera. Tuż przed 70-tką Andreotti jest gerontokratą o niemal boskich możliwościach, który nikogo się nie boi, w zasadzie nie wie, co to strach. Przeciwnie - jest przyzwyczajony do obserwowania strachu malującego się na twarzach jego rozmówców.Jego radością jest władza, z którą żyje w symbiozie, którą wielbi, i która zawsze i niezmiennie mu się należy. Bitwy wyborcze, ataki terrorystyczne czy poniżające oskarżenia nie pozostawiają na nim żadnego śladu, wobec wszystkiego pozostaje nieugięty. Aż do czasu, kiedy mafia, najsilniejsza przeciwwładza w kraju, postanowi wypowiedzieć mu wojnę.