Jak na złość tuż przed jego oknami rozpoczyna się huczna i bardzo głośna zabawa karnawałowa - prawdziwy raj dla licznie zgromadzonych hedonistów. Roman początkowo zachowuje typowy dla siebie dystans, jednak po kilku piwach decyduje się przyłączyć do imprezowiczów. Szybko udziela mu się nastrój niczym nie skrępowanej zabawy. Flirtuje z nieznajomą dziewczyną, wdaje się w bójkę w przebranym za Zorro kieszonkowcem. Kiedy okazuje się, że kieszonkowiec ów zostaje zamordowany, następuje brutalny powrót do rzeczywistości.