Janusz Gajos: Do czterech razy sztuka

Daję jej wszystko, co mam najlepszego - mówi Janusz Gajos. Z kolei jego żona Elżbieta Brożek deklaruje: - Może zawsze na mnie liczyć. Poznali się, gdy byli już dojrzałymi ludźmi. Do dziś są bardzo szczęśliwą parą

Para jest małżeństwem od prawie 30 lat

Do czterech razy sztuka - żartuje Janusz Gajos. Cztery razy zdawał do szkoły teatralnej, aż wreszcie go przyjęli. Czterokrotnie stawał też na ślubnym kobiercu. Od prawie 30 lat jego żoną jest Elżbieta Brożek. Aktor często powtarza, że to była najlepsza decyzja w jego życiu.

Reklama

Gdy się poznali, miał za sobą trzy nieudane małżeństwa. Uczucie do pierwszej żony spadło na niego jak grom z jasnego nieba. Było to w czasach pracy na planie serialu "Czterej pancerni i pies" i bynajmniej nie chodziło o Polę Raksę (aktorka była wówczas szczęśliwą mężatką). Podczas jednej ze scen serialowy Janek Kos miał wypadek. Został przewieziony do wrocławskiego szpitala. Pracowała tam urocza laborantka Zoja. Po trzech miesiącach wzięli ślub.

Rozstali się wkrótce, a aktor znalazł pocieszenie w ramionach aktorki Ewy Miodyńskiej. Jego trzecią żoną była realizatorka telewizyjna Barbara Nabiałczyk, z którą pracował przy kręceniu "Kabareciku Olgi Lipińskiej". Z tego małżeństwa przyszła na świat córka Agata. Ten związek też nie przetrwał próby czasu.

Pod koniec lat 80. pojechał, jak sam mówi, "z przedsięwzięciem kabaretowym" do Krakowa na Dzień Działacza Kultury. W pewnym momencie do grupy satyryków podeszła piękna blondynka z działu teatralnego, żeby podpisać umowy na występ. Wszyscy mężczyźni zwrócili na nią uwagę, a najbardziej Janusz Gajos. Poprosił impresaria, żeby zaprosił ją na obiad. Niestety odmówiła.

Minęło trochę czasu. Pani Elżbieta, bo to ona była tą kobietą, postanowiła zaprosić aktora na spotkanie z publicznością. Próbowała się z nim skontaktować telefonicznie. Bezskutecznie. Kiedy dowiedziała się, że przyjeżdża do Krakowa ze spektaklem "Baal", zdecydowała się osobiście z nim spotkać. Po przedstawieniu poszła za kulisy. Gdy spojrzał na nią, już wiedział, że to jest ta jedyna!

Na pierwszą randkę przyszedł z piękną czerwoną różą. Początkowo były ukradkowe spotkania. Janusz Gajos pisał romantyczne listy i kiedy tylko mógł, pędził do Krakowa. Wreszcie zaprosił ukochaną do Warszawy. Uprzedził ją, że mieszka w prowizorce, bo niedawno się wprowadził. Gdy weszli do przedpokoju, okazało się, że... popsuła się pralka i cała podłoga jest zalana! Mimo eleganckiego stroju, pani Elżbieta zakasała rękawy i zaczęła sprzątać. W tym momencie aktor zdecydował, że właśnie z tą kobietą chce iść przez życie.

- Bale, rauty i bankiety stanowczo odpadają - mówią zgodnym chórem. Uwielbiają spędzać czas w domowym zaciszu. Pani Elżbieta zajmuje się kuchnią, dba, żeby mąż zdrowo się odżywiał. Pomogła mu także rzucić papierosy. Oboje lubią przejażdżki rowerowe, a także spacery. Aktor nie kryje, że jest zafascynowany swoją żoną. Twierdzi, że spotkał nie tylko miłość życia, ale też... "umysł do towarzystwa". Po prostu ideał! Nie brakuje im więc tematów do rozmów. I tak od prawie 30 lat.

Marzena Juraczko

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Gajos

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje