Reklama

„Figurant”: Marianna Zydek podczas zdjęć do filmu miała wypadek

Wcielenie się w postać Marty w filmie „Figurant” było dla Marianny Zydek wyzwaniem nie tylko natury artystycznej. Rolę ukochanej głównego bohatera przypłaciła utratą zdrowia. Doznała bowiem poważnej kontuzji kolana. Do tej pory nie przeszła operacji rekonstrukcji więzadła.

Wcielenie się w postać Marty w filmie „Figurant” było dla Marianny Zydek wyzwaniem nie tylko natury artystycznej. Rolę ukochanej głównego bohatera przypłaciła utratą zdrowia. Doznała bowiem poważnej kontuzji kolana. Do tej pory nie przeszła operacji rekonstrukcji więzadła.
Marianna Zydek w filmie "Figurant" /Marcin Makowski /materiały prasowe

"Figurant" w reżyserii Roberta Glińskiego to opowieść o młodym agencie Służby Bezpieczeństwa, Bronku Budnym (Mateusz Więcławek), dla którego inwigilacja Karola Wojtyły, gdy był jeszcze biskupem w Krakowie, stała się obsesją. W tej opowieści, która trafi do kin 20 października, Marianna Zydek wciela się w żonę Budnego. Ich miłość rozwija się ekspresowo. Marta przez długi czas nie orientuje się, że ukochany ją cały czas okłamuje i podaje się za kogoś, kim nie jest. Nie może na niego liczyć wtedy, gdy tego najbardziej potrzebuje. Pod wpływem trudnych doświadczeń Marta zmienia się nie do poznania.

Reklama

"W 'Figurancie' najbardziej spodobał mi się ten wątek miłosny. To jak został poprowadzony. To, że jest tam istotny. I to, że obie postaci przechodzą duże przemiany, co wpływa na ich relację" - Zydek mówi PAP Life.

Marianna Zydek: Jak zerwała więzadło krzyżowe?

Z pracy nad "Figurantem" zapamiętała szczególnie jeden, dosyć dramatyczny moment. "Pewnego dnia byliśmy z Mateuszem w być może za bardzo szampańskich nastrojach. Nad Wisłą w Krakowie dzień wcześniej padał deszcz. Feralnego dnia miałem nowe buty, których nie nosiłam wcześniej, bo cały film w zasadzie grałam w jednej parze butów, na które się uparłam. Mateusz miał taki moment w scenie, w którym dochodziło do spięcia między nim a innym aktorem i ja miałam ich rozdzielać" - wspomina aktorka.

"Z każdym kolejnym dublem oni byli coraz silniejsi, a ja coraz słabsza. Ale nie chciałam się do tego przyznawać. Tylko stwierdziłam, że na pewno sobie poradzę. W pewnym momencie zaczęłam zdawać sobie sprawę, że już chyba tracę kontrolę nad tym, co się dzieje, ale jeszcze się nie poddałam. No i właśnie wtedy poczułam, że jakaś siła odśrodkowa wyrzuca mnie i spadłam na trawę. Najlepsze jest to, że nikt bardzo długo się nie zorientował, co mi się stało. Wszyscy myśleli, że cały czas gram. W związku z tym musiałam krzyknąć bardzo niecenzuralne słowo prosto w kamerę. I dopiero wtedy domyślili się, że trzeba dzwonić po karetkę. To było zerwanie więzadła krzyżowego" - opowiada Zydek.

Zanim aktorka trafiła do szpitala, zagrała ujęcie w zbliżeniu z Więcławkiem, w którym ten się jej oświadcza. By sprostać temu zadaniu mimo kontuzji, Zydek stała na jednej nodze, opierając się o charakteryzatorkę.

Mimo że zdjęcia do "Figuranta" realizowano w 2021 r., 30-letnia aktorka wciąż nie poddała się operacji rekonstrukcji więzadła. Jak twierdzi, nie ma na razie na to czasu - zabieg spowodowałby u niej przerwę w karierze aktorskiej i wiązałby się z długą rehabilitacją.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Marianna Zydek | Figurant
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy