"Fanny i Aleksander", czyli suma ludzkiego życia

Rodzina stanowi świat człowieka, a miłość rodzinna nadaje energię życiu. Oto głęboki sens jednego z najpiękniejszych dzieł światowego kina pt. "Fanny i Aleksander" - filmie sprzed 30 lat w reżyserii i wg scenariusza Ingmara Bergmana.

Oparty na wspomnieniach z dzieciństwa wielkiego mistrza jego ostatni film kinowy olśniewa wnikliwością psychologiczną, perspektywą metafizyczną i formalnym pięknem. To opowieść o naszych namiętnościach i obowiązkach wobec ludzi, o obcowaniu żywych i umarłych, o dobrej i złej wierze religijnej. Miesza się tu groza ze śmiechem, idea świętości z sympatyczną rozpustą, a tęsknota za wiarą ze zwątpieniem.

Reklama

Więcej informacji na temat Ingmara Bergmana - jednego z najwybitniejszych twórców w historii kina - znajdziesz tutaj!

Między życiem a teatrem

Akcja rozpoczyna się w "rozległej" rodzinie dyrektora prowincjonalnego teatru w szwedzkiej Uppsali, w 1907 roku. Świat oglądamy oczami wczesnego nastolatka Aleksandra, który ma znacznie młodszą siostrę Fanny. Chłopak obserwuje otoczenie i w ten sposób poznaje pełnię ludzkiego życia.

Fabuła, zaczynając się w dniu Bożego Narodzenia, wprowadza motyw świętości rodziny - skoro tamta z jasełek była ikoniczną Rodziną Świętą.

Rodzina teatralna jest mało święta, radosna i frywolna. Domem rządzi babka Helena, aktorka i wdowa, która ma romans z Żydem Jacobim, antykwariuszem. Zakochała się w nim jeszcze za życia swego męża. Po pierwszej furii zdradzonego małżonka dziadek Aleksandra zawiązuje dozgonną przyjaźń z kochankiem żony oraz - by tak rzec - przybranym dziadkiem Aleksandra.

Lecz oto Oskar, ojciec Aleksandra, umiera na scenie podczas próby "Hamleta". Akurat gra ducha ojca młodego księcia duńskiego, ujawniającego synowi, że został otruty przez ojczyma, obecnego króla. Wysnuty z szekspirowskiej tradycji motyw nienawiści synowca do ojczyma spełni się w życiu Aleksandra, kiedy owdowiała matka Emilia, też aktorka, poślubi biskupa luterańskiego Vergerusa.

To nie mogło się udać...

Biskup stanowi przeciwieństwo zmarłego, łagodnego ojca naszego chłopca. Jego pragnienie moralnej doskonałości jest wyrazem pychy i nienawiści do ludzi. Pod maską chrześcijańskiej miłości kryje się egoistyczny potwór. Ponure kobiety w jego domu to przeciwieństwo barwnych, pięknych, pulchnych kobiet rodziny Aleksandra.

Na żądanie świeżo poślubionego męża nowa żona przeprowadza się do niego z dziećmi zarówno bez własnych rzeczy, jak i zabawek czy książek Aleksandra i Fanny. W ten sposób zostają ogołoceni ze zbyt radosnej przeszłości.

Jest tu ostry konflikt świeckiej, zmysłowej kultury i ascetycznego luteranizmu. Dom biskupa - z nagimi, białymi ścianami i prostymi meblami - jest odwrotnością ciepłego, pełnego bibelotów rodzinnego domostwa, w którym do tej pory dzieci się wychowywały. Mają zacząć nowe, surowe życie zgodne z ideałem prostoty wymuszanym strachem.

Oczywiście, to nie mogło się udać. Kochanek babki, antykwariusz Jacobi, ratuje dzieci przed groźnym ojczymem wykradając je postępem. Matka dołącza do dzieci uciekając do swego starego domu rodzinnego. Biskup ginie w pożarze, który wywołał zaklęciem Aleksander, na odległość, z domu żydowskiego antykwariusza, pod kierunkiem szalonego Ismaela.

"Pewna głęboka potrzeba"

Fabuła kończy się przyjęciem na powitanie w świecie noworodków oraz wielką mową pochwalną na cześć małych radości życia i teatru, który daje wzruszenie ludziom w groźnym świecie.

Ciekawe są więzi między postaciami - jedna uzupełnia drugą. Gdy głębiej wniknąć w psychikę każdej z nich, to widać, że dana postać jest stłumioną wersją jakiejś innej. Na przykład, tytułowy dobry chłopiec Aleksander ma swoje uzupełnienie w postaci Ismaela - o zdolnościach parapsychologicznych i skłonności do przemocy. Pomaga Aleksandrowi spełnić jego skryte, straszne pragnienie.

Z kolei matka Aleksandra, Emilia, jest rozdarta wewnętrznie. Świadczy o tym wybór mężczyzn: pierwszy - mąż i drugi -surowy biskup mają przeciwne cechy charakteru. Każdy z nich ma spełnić jej pewną głęboką potrzebę...

Dla wielu ludzi nie jest to spójne wewnętrznie. Sama Emilia nie wie, jaka jest naprawdę. Nęka ją myśl, że gra rozmaite role - nie tyle w teatrze, co w życiu.

Najważniejsze pytania i odpowiedzi

Mistrz kina daje odpowiedzi na pytania, jakie trapią nas od zawsze...

Czym jest śmierć? Przejściem do innego sposobu bytowania - na pewno w wyobraźni i pamięci bliskich, ale Bergman nie rozstrzyga, czy istnieje jeszcze jakiś inny sposób życia pozagrobowego. Czy "tamten świat" istnieje? Owszem, jako pole energii psychicznej o realnym wpływie na nasze tu i teraz. Czy zło popełnione w samej myśli może mieć konsekwencje? Tak, myśl nienawistna może realnie dosięgnąć naszego przeciwnika.

Czy Bóg istnieje? Jest wytworem naszej potrzeby opieki i sprawiedliwości. Czy z umartwiania ciała może wyniknąć cnota? Bynajmniej, asceza prowadzi do deformacji ciała i umysłu. Czy w małżeństwie konieczna jest wierność? Nie. Jeśli małżonkowie naprawdę się kochają, to kochanka męża należy do rodziny.

Czy seks jest zły? W żadnym razie! To źródło radości życia i miłości do świata. Jaki jest sens życia? Aby nim się cieszyć, podając życie w następne pokolenie w kochającej się rodzinie i gronie przyjaciół przy suto zastawionym stole.

Suma życia...

Jak można dać sumę ludzkiego życia w trzech godzinach? Bergman tego dokonał, chociaż z trudem. Z 25 godzin nakręconego materiału zmontował pięciogodzinną wersję telewizyjną. Jednak wersja kinowa wyszła mu na cztery godziny. Musiał dokonać dalszych skrótów tnąc po głównych wątkach. To daje się wyczuć na ekranie, ale i tak powstało wspaniałe dzieło.

Kiedy zobaczyłem je pierwszy raz trzydzieści lat temu, miałem spontaniczną chęć napisania recenzji po łacinie, której uczyłem się na studiach, a którą niestety zapomniałem. Dostojny, zrównoważony rytm języka odpowiada rozlewnej, a przecież zdyscyplinowanej formie opowieści.

Co prawda sam mistrz nie był z niej zadowolony - powiedział, że wersji krótkiej "brak jakiegokolwiek rytmu". Tekst napisałem po polsku, a tylko dałem recenzji tytuł "Summa vitae humane" ("Suma ludzkiego życia" - przyp. red.), z podziwu i wdzięczności.

"Fanny i Aleksander" dostał nagrody Oskara i Złotego Globu dla najlepszego filmu zagranicznego w 1983 roku.

Krzysztof Kłopotowski

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Krzysztof Kłopotowski jest cenionym krytykiem filmowym, publicystą i wybitnym znawcą kina światowego. Autor m.in. zbioru tekstów "Obalanie idoli", cyklu reportażowego "Mondo Manhattan" i programu "Kinematograf" dla TVP1, "KinoRozmównicy" dla TVPuls, korespondent nowojorski b. Radia Wolna Europa. Publikuje w Rzeczpospolitej i na blogu w Salon24.

Dla serwisu film.interia.pl przygotowuje cykl publikacji o różnych obliczach miłości, przedstawianych w wielkich dziełach kinowych.

Czytaj jego teksty poświęcone "Wielkiemu Gatsby'emu", "Niebezpiecznym związkom", "Casanovie" i "Zawrotowi głowy".

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: żyja | zycie | Aleksandra | życia | Ingmar Bergman

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje