"Czerwony Kapitan": Maciej Stuhr i efekty specjalne

"Czerwony Kapitan" to nowy thriller sensacyjny z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Film nakręcony został z dużym rozmachem, a jak podkreśla producent Agnieszka Kurzydło - klatek filmowych z efektami specjalnymi jest więcej niż w spektakularnym "Władcy Pierścieni". Właśnie pojawił się oficjalny zwiastun filmu.

Maciej Stuhr w scenie z filmu "Czerwony Kapitan"

"Efekty specjalne - cóż, w filmie jest ich dużo, bardzo dużo" - opowiada Agnieszka Kurzydło reprezentująca polskiego koproducenta filmu "Czerwony Kapitan", firmę Mental Disorder 4. - "Po zakończeniu prac nad filmem okazało się, że w 'Czerwonym Kapitanie' mamy więcej klatek z efektami specjalnymi niż we "Władcy Pierścieni".

Reklama

"Najszlachetniejsze efekty specjalne to takie, których widz nie będzie w stanie wyłapać. W 'Czerwonym Kapitanie' nie ma ani jednej sceny, która nie zostałaby zmodyfikowana przez naszych specjalistów od efektów specjalnych. A to wybitni specjaliści zazwyczaj pracujący na potrzeby rynku amerykańskiego (W Czechach w przeciwieństwie do Polski - dzięki polityce podatkowej tamtejszego rządu i dzięki zachętom dla inwestorów realizuje się bardzo wiele amerykańskich produkcji). Modyfikacje obrazu 'Czerwonego Kapitana' konieczne były zarówno w odniesieniu do plenerów, które trzeba było komputerowo doprowadzić do stanu sprzed 25 lat, jak i w odniesieniu do wnętrz, gdy np. Richard Krauz (Maciej Stuhr) cudem uchodzi z życiem z płonącego domu" - opowiada Kurzydło.

"W 'Czerwonym Kapitanie' jest wszystko, co lubią wielbiciele kryminałów: pościgi, strzelaniny, wybuchy, zdeprawowani ubecy, sprawiedliwy bohater walczący o prawdę. Jest miłość, pasja, porażki i zwycięstwa. Bardzo lubię ten film, ponieważ przy zachowaniu cech gatunku, 'Czerwony Kapitan' to film oryginalny, niekopiujący amerykańskich klasyków - i taki, który działa na widza. "Czerwony Kapitan" to blisko dwie godziny wspaniałej rozrywki. Jednocześnie jest to wartościowy film, który dotyka spraw poważnych, a w naszym regionie nadal żywych - będących przedmiotem ciągłych polemik i dyskusji" - podsumowuje Kurzydło.

"Czerwony Kapitan" to ekranizacja bestsellera Dominika Dána, który w czasie służby w policji przeżył większość z tego, co później opisał w książce. Film miał już swoją premierę na Słowacji, gdzie stał się absolutnym hitem - obraz z Maciejem Stuhrem został znakomicie przyjęty przez publiczność i ustanowił nowy rekord liczby widzów w weekend premierowy.

Rok 1992. Po upadku komunizmu pozostało wiele nierozwiązanych spraw kryminalnych, których sprawcy nigdy nie ponieśli kary. W ręce Krauza (Stuhr) - ambitnego, młodego detektywa z Wydziału Zabójstw, wpada jedna z nich. Na miejskim cmentarzu odnalezione zostają zwłoki z licznymi śladami tortur. Świadomi niebezpieczeństwa, Krauz wraz ze swoim partnerem, postanawiają rozwiązać zagadkę. Wszystkie tropy prowadzą do "Czerwonego Kapitana" - owianego złą sławą specjalisty od "ostatecznych" przesłuchań z czasów minionej władzy. Niewielu przeżyło spotkanie z nim. Z każdą minutą śledztwa wychodzi na jaw coraz więcej faktów, a podejrzenia padają na najwyższych decydentów policji i Kościoła.

Dowiedz się więcej na temat: Czerwony Kapitan 2016

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje