Superstacja musi zapłacić 100 tys. zł kary za "Krzywe zwierciadło"

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zdecydowała o finansowym ukaraniu Superstacji w związku z emisją programu "Krzywe zwierciadło", który propagował "treści propagujące mowę nienawiści i agresję oraz działania sprzeczne z moralnością i dobrem społecznym". Stacja musi zapłacić 100 tysięcy złotych kary.

Jakub Wątły w programie "Krzywe zwierciadło"

Przypomnijmy, że chodzi o wyemitowany 14 lutego 2017 odcinek programu publicystycznego "Krzywe zwierciadło", w którym prowadzący Jakub Wątły rozmawiał z pisarzem Tomaszem Jastrunem. "Co pan myśli o tych brudnych, śmierdzących gnidach, które nazywają się dziennikarzami, a firmują ten rynsztok w telewizji publicznej" - pytał Wątły pisarza.

Reklama

Jastrun odpowiedział: "Jakoś nie ma tak dużo we mnie gniewu, chociaż trochę jest, ale jest dużo współczucia. To znaczy ja uważam, że trudno o coś bardziej podłego niż nakłaniać ludzi do podłości, czyli obwiniam głównie szefów".

"Ale część z tych gnid, kończąc tę część programu, twierdzi, że mają swoje pięć minut w tej chwili. Nigdy nie chciałbym, i pewnie państwo też byście nie chcieli przeżywać pięciu minut, podczas których pijecie albo jecie odchody, co dzieje się wśród prawie wszystkich tak zwanych dziennikarzy telewizji publicznej" - dodał prowadzący program "Krzywe Zwierciadło".

"Wypowiedzi redaktora Jakuba Wątłego, które padły w rozmowie z zaproszonym gościem Tomaszem Jastrunem, wskazują, że ich celem było poiżenie w oczach widzów dziennikarzy mediów publicznych. Słowa prowadzącego audycję, odnosiły się do grupy dziennikarzy związanych z telewizją publiczną i stanowiły przekroczenie granic swobody wypowiedzi poprzez naruszenie godności określonej części grupy zawodowej dziennikarzy, naruszając obowiązujące standardy" - Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wyjaśniła w opublikowanym w czwartek, 26 października, komunkacie

"Wolność słowa nie jest wolnością absolutną, co podkreślił Europejski Trybunał Praw Człowieka, a dziennikarze nie mogą posługiwać się tą wolnością bez ograniczeń poprzez formułowanie inwektyw i pomówień" - brzmi treść komunikatu KRRiT.
 
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podkreśliła, że "nadawca przekroczył granice dopuszczalnej krytyki dziennikarskiej oraz granice satyry".

Wypowiedź Tomasza Wątłego w 'Krzywym zwierciadle" skrytykowało tuż po emisji programu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

"Podczas rozmowy z Tomaszem Jastrunem prowadzący ją dziennikarz Jakub Wątły używał w odniesieniu do innych dziennikarzy, pracowników TVP, określeń wyjątkowo wulgarnych, obraźliwych, budzących jednoznaczne skojarzenia z językiem propagandy hitlerowskiej ('brudne, śmierdzące gnidy'), a także jednoznacznie kwalifikujących się jako mowa nienawiści ('jedzący własne odchody', 'rynsztok')" - SDP napisało w liście otwartym do przewodniczącego rady nadzorczej telewizji Polsat (do której należy Superstacja) Zygmunta Solorza-Żaka.

SDP podkreśliło również w piśmie, że "kontekst wypowiedzi nie pozostawia wątpliwości, że nie jest ona żadnego rodzaju satyrą".

Prezes Superstacji, Adam Stefanik, bronił się, że "poglądy i słowa, które padły w programie 'Krzywe zwierciadło' nie są stanowiskiem Superstacji".

Zarząd Superstacji w specjalnym oświadczeniu przeprosił również wszystkich tych, którzy mogli poczuć się urażeni słowami użytymi w programie, w tym w szczególności dziennikarzy TVP. "Przeprosiny są kierowane również do widzów, gdyż nie może być zgody w debacie publicznej na używanie podobnego słownictwa" - napisano w oświadczeniu.

Po aferze Superstacja wstrzymała emisję "Krzywego zwierciadła". Program wrócił na antenę w maju, nowe odcinki nie są już jednak emitowane na żywo.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje