Mucha wróciła na plan "M jak miłość"

Madzia Marszałek znowu będzie częstym gościem w życiu bohaterów "M jak miłość". Grająca ją Anna Mucha, choć jest bardzo zajętą mamą małej Stefanii, wróciła na plan.

Wakacje za nami. Już w pierwszych wrześniowych odcinkach do "M jak miłość" wraca... Magda. Jakie okoliczności będą temu powrotowi towarzyszyć?

Reklama

Anna Mucha: - Widzowie teoretycznie wiedzieli, co się działo w jej życiu, kiedy nie pojawiała się na ekranie - była w Sudanie na misji, późnej także na Ukrainie. Teraz wraca, ale - po pierwsze - z tajemnicą, za którą kryje się postać grana przez Dariusza Wnuka. Po drugie - w momencie, który jest wyjątkowy i dosyć trudny dla serialowego Pawła, czyli Rafała Mroczka. Chyba mogę już zdradzić, że jego spokój jest zagrożony.

Czy to prawda, że Magda zamieszka z nimi - tak, jak to bywało w studenckich czasach?

- Nie z nimi (śmiech)! Rzeczywiście, Magda nie ma teraz gdzie mieszkać. Mogłaby, oczywiście, wprowadzić się do ojca, ale to już nie jest to samo. Zostanie więc przygarnięta przez Pawła, do jego mieszkania. Na razie, nie mogę powiedzieć nic więcej.

Pewnie pojawią się więc jakieś poważne konflikty?

- Naturalnie, bo przecież chodzi o to, żeby widzowie oglądali ten serial i przeżywali emocje razem z jego bohaterami. Ponieważ jednak sytuacja Magdy nie jest oczywista, a Paweł też całkiem sporo przeżył, nie będzie to powrót z "happy endem". Reszta to oczywiście tajemnica!

Porozmawiajmy zatem o teatrze, bo tam wraca pani dzięki spektaklowi "Single i remiksy". Premiera już w październiku, w warszawskim Teatrze Capitol. Czy podczas pracy nad komedią Marcina Szczygielskiego przypomniało się pani życie singielki z wieczornymi wyjściami?

- Zaskoczę panią - ciągle utrzymuję dawne przyjaźnie. Wieczory często spędzamy z dzieckiem i ze znajomymi. Wprawdzie w tej chwili wyglądają już trochę inaczej, ale wciąż zdarza nam się jeść razem kolację lub... oglądać filmy. Zgoda - w domu, a nie w kinie, ale nadal pielęgnujemy stare przyjaźnie.

Ale pewnie coś z dawnego życia ani wspomina?

- Najważniejszym momentem mojego "singlostwa" był wyjazd do Nowego Jorku. Czerpałam z tego miasta garściami. Bardzo lubiłam podróżować samotnie, ponieważ wtedy mogłam skoncentrować się na tym, co się dzieje w zasięgu wzroku i uważnie to obserwować. Kiedy podróżuje się z kimś, to - nawet nieświadomie - człowiek koncentruje się na drugiej osobie. Zastanawia się, czy jej się coś podoba, czy nie. Ja ciągle lubię swoją samotność. Cieszę się, że trafiłam na ludzi, którzy to szanują.

Rozmawiała Agnieszka Tomczak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje