Reklama

Łukasz Płoszajski przyjął pierwszą dawkę szczepionki. Ojciec aktora nie zdążył

Aktor serialu „Pierwsza miłość” zaczął nowy tydzień od przyjęcia pierwszej dawki szczepionki Pfizer przeciw Covid-19. Z jednej strony to dla niego wielka radość, a z drugiej towarzyszy mu smutek, że zaszczepić nie zdążył się jego ojciec, który zmarł z powodu koronawirusa na początku grudnia.

O tym, że w poniedziałek rano czeka go wizyta w punkcie szczepień, Łukasz Płoszajski poinformował swoich fanów za pośrednictwem InstaStories. "Dzisiaj cudowny dzień. Piękne słońce i za moment dołożę swoją cegiełką do tego, żeby ten dzień był jeszcze lepszy. Jadę właśnie zrobić coś, żeby i wam i mnie i wszystkim ludziom żyło się lepiej i w końcu normalnie. Jadę się właśnie zaszczepić. Pierwsza dawka, czyli dołączę do tych ponad 12 mln w Polsce zaszczepionych pierwszą dawką. Mam nadzieję, że szybko też dostanę drugą i będzie w końcu tak jak było" - relacjonował podekscytowany.

Do swoich obserwatorów odezwał się również po zabiegu. "Ja już po szczepieniu. Nie bolało. Otrzymuję teraz od was dużą ilość wiadomości z gratulacjami. Nie ma czego gratulować. To po prostu odpowiedzialność. Inni piszą, że nie mieliby odwagi. Słuchajcie, ja nie mam odwagi, ani przechodzić tej choroby, ani zmagać się z jej konsekwencjami. Tak kocham życie, że chcę jeszcze pożyć. I to jedyna metoda dzisiaj na to, żeby nasze życie wyglądało, tak jak wyglądało i żebyśmy zdrowi byli" - podzielił się refleksjami.

Dodał również, że ten szczęśliwy moment podszyty jest u niego również pewnym żalem. "Szkoda, że mój tata nie doczekał tej szczepionki, bo zmarł z powodu Covid. Szkoda, że także moi sąsiedzi i koledzy już nie żyją" - westchnął. "Ja wybrałem zdrowie i życie. Pozdrawiam Was i życzę Wam również dużo rozsądku, dużo zdrowia i wszystkiego dobrego" - zakończył swoją relację.

Ojciec aktora zmarł na początku grudnia. Do szpitala w Łodzi trafił już we wrześniu. W jednym z wywiadów Płoszajski stwierdził, że sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, gdyby lekarze w porę właściwie go zdiagnozowali. Na początku podejrzewali u niego bowiem zupełnie inne schorzenie.

Reklama
PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Płoszajski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy