Krzysztof Kwiatkowski nie tylko o "M jak miłość": Kobieta na horyzoncie

Jako inspektor Kuba Karski w serialu "M jak miłość" czeka na wielką miłość. Krzysztof Kwiatkowski opowiada o rolach amantów, muzyce oraz pisarstwie.

Krzysztof Kwiatkowski podczas akcji "Gwiazdy czytają dzieciom"

Krzysztof Kwiatkowski studia aktorskie ukończył w rodzinnym mieście - Krakowie. Tam też debiutował na scenie u boku Jerzego Stuhra i Jerzego Treli. Zagrał m.in. w serialach "Hotel 52" oraz "Na dobre i na złe".

Ciekawa jestem, jak pan zareagował, kiedy przeczytał w scenariuszu "M jak miłość", że Kuba będzie miał romans?

Reklama

- Pomyślałem, że to już najwyższy czas! (śmiech) Kuba od jakiegoś czasu jest samotnym facetem. Próbował smalić cholewki do Agnieszki [Magdalena Walach - red.] i do Asi [Barbara Kurdej-Szatan - red.], ale nic z tego nie wyszło. Dlatego ucieszyłem się, że na horyzoncie pojawiła się wreszcie kobieta, którą Jakub się zainteresuje.

Rozmawiał pan z Joanną Kuberską, grającą Julkę o tym wątku? Co powiedziała?

- Jej bohaterka ma dużo trudniejszą sytuację, bo będzie rozdarta pomiędzy uczuciami do swojego szefa, czyli Pawła (Rafał Mroczek), a do mojego bohatera. Zaczyna się robić skomplikowana relacja dla całej trójki.

Co lepiej się gra: wątki miłosne czy sceny akcji?

- Nie preferuję żadnego gatunku, bo dla mnie jako aktora najważniejsze jest to, co mam w danej scenie zagrać, jak mogę pokazać różne twarze mojej postaci, jej złożoność.

Ale mam wrażenie, że filmowcy lubią pana obsadzać w rolach amantów.

- Rzeczywiście reżyserzy proponują mi często takie role, ale podczas studiów aktorskich zostałem nauczony, jak zagrać każdą postać. Teraz jestem na etapie amantów, ale to nie wyklucza tego, żebym wcielał się także w postaci charakterystyczne i które są w kontrze do mojej osoby. Takie role mam okazję grać w teatrze. Jestem więc otwarty na różne propozycje także w filmach czy serialach.

Próbę nietypowych zmagań i wyzwań aktorskich miał pan w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo"...

- Tak, to prawda! Bardzo się ucieszyłem, że mogłem podejść do mojego zawodu z zupełnie innej strony i sprawdzić siebie w tych dziesięciu odsłonach.

Juror Bartek Kasprzykowski powiedział, że jest to doskonały trening aktorski.

- Zgadzam się, to fantastyczna szkoła. Wszystkim koleżankom i kolegom aktorom polecam ten program, jeśli tylko będą mieli taką możliwość, żeby wzięli w nim udział.

Muzyka towarzyszy panu od dawna. Podobno za pierwsze zarobione pieniądze kupił pan gitarę?

- Tak, to prawda. Dodam, że było to wynagrodzenie za pierwszą rolę, którą zagrałem w teatrze, a gitara była akustyczna.

Dzień bez muzyki to dzień stracony?

- Aż tak bardzo nie jestem uzależniony od muzyki, ale ostatnio mam z nią wiele wspólnego zawodowo. Wystąpiłem kilka lat temu w spektaklu muzycznym z muzyką Zbigniewa Wodeckiego, a teraz mam w planach udział w dwóch musicalach - w warszawskim Teatrze Polskim, a także w Teatrze STU w Krakowie. Muzyka więc cały czas do mnie wraca i nie daje o sobie zapomnieć.

Mówi pan o sobie, że jest molem książkowym. Czy to nie skończy się wydaniem powieści?

- Nie. (śmiech) Chociaż przyznam, że podjąłem kilka prób napisania krótkich form. Ale to nie wyszło. Chyba nie miałbym cierpliwości, a poza tym to pisanie bardzo mnie męczyło. Zajmę się lepiej tym, na czym się znam, czyli aktorstwem.

Rozmawiała Marzena Juraczko

Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość | Krzysztof Kwiatkowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje