Reklama

Reklama

Reklama

Co jest pod lukrem?

W świątecznym programie Kabaretu Moralnego Niepokoju nie będzie tematów świątecznych. - Pokażemy za to, jak naprawdę wyglądają relacje między Polakami - zdradza Robert Górski.

Długo przygotowywał się pan do świątecznego występu?

Reklama

Reklama

Robert Górski: - Dokładnie 2 miesiące, 4 dni, 11 godzin i 16 minut. Jak widać, staraliśmy się zachować typowo polskie proporcje przygotowań świątecznych i mamy nadzieję, że program zrobi prawdziwą furorę. Tym bardziej że inspiracje czerpaliśmy głównie z Podkarpacia, północnego Mazowsza i centralnej Wielkopolski. A także z Pomorza i mroźnej Suwalszczyzny. Czyli, jak Polska długa i szeroka. Aha, jeden pomysł jest z okolic Alicante w Portugalii (śmiech).

Czym tym razem najbardziej zaskoczycie widzów?

- Być może premierowym Posiedzeniem Rządu, które prawdopodobnie siłą przekazu doprowadzi do obalenia nie tylko obecnego, lecz także dwóch następnych, które się po nim pojawią. Zajmiemy się też sprawą nadzwyczaj ważną dla kraju, czyli bezpieczeństwem wewnętrznym oraz nauką śpiewu operowego, czyli umiejętnością niezwykle istotną dla każdego, kto z rodziną śpiewa kolędy. Jak widać, nasz kabaret nie tylko bawi, lecz również uczy!

Można prosić o więcej szczegółów?

- Z okazji Świąt premier wygłosi orędzie do narodu, w którym poruszy niezwykle istotne sprawy, którymi żyje cały naród, wyjaśni sytuację na rynku mediów i zdradzi, dlaczego Polska za dwa lata będzie potęgą kosmiczną, a może nawet i oceaniczną!

Pojawią się goście specjalni?

- Oczywiście! Z okazji trzydziestolecia pracy artystycznej zespołu T. Love i Muńka Staszczyka, którego jesteśmy wielbicielami, pozwoliliśmy sobie zaprosić zespół Sound of T.Love. Śpiewa w nim sobowtór Muńka, a sam Sound of T.Love gra dokładnie to samo, co T. Love, z tym, że jest dużo tańszy.

Czy w trakcie nagrywania dwóch świątecznych odcinków wydarzyło się coś zaskakującego, zabawnego?

- W czasie realizacji 'Galaktikos' nagle zaczął padać śnieg - nie zapowiadany ani przez pana Zubilewicza, ani przez pana Kreta, ani nawet przez panią Gardias! Zwierzęta zaczęły mówić ludzkim głosem, a po niebie przemknął zaprzęg Świętego Mikołaja. A wszystko to w studiu telewizyjnym i tylko na próbach! A co dopiero działo się na nagraniu! Koniecznie musicie Państwo to zobaczyć!

Święta spędza pan w gronie najbliższych?

- Wszyscy wyjeżdżamy w Bieszczady, gdzie w małej, zagubionej w górach chacie, otoczeni przez watahy głodnych wilków, tuląc się do siebie przy kominku, będziemy oglądać wspólnie nasz Program Świąteczny, do czego Państwa bardzo i serdecznie zachęcamy. To znaczy do oglądania. Chata jest nieobowiązkowa.

Rozmawiał Artur Krasicki.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje