Reklama

"Szczęśliwi ludzie: Rok w tajdze" - Proste szczęście

Brak radia, brak prawa, brak komputera, brak rządu. Wydawało by się, że mnożące się "braki" w cywilizowanym świecie spowodowałyby wielki chaos. Jednak nie tam. Film "Szczęśliwi ludzi: rok z życia w tajdze" to opowieść o życiu mieszkańców małej miejscowości Bakhtia, nad rzeką Jenisej. To historia ludzi, którzy są po prostu szczęśliwi.

Tam ludzie są autentyczni i szczerzy. Cieszą się wolnością, każdym dniem, żyją według własnych norm i zasad, przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Reklama

Społeczność Bakhtii ma tradycyjny podział obowiązków. Kobiety pracują w kuchni, gotują, suszą ryby złowione przez mężów, podają posiłki. Mężczyźni polują, łowią, często przemierzając dziesiątki kilometrów. To nie jest kwestia "bycia kurą domową" i "głową rodziny". To naturalny porządek, według którego żyją mieszkańcy tej wioski praktycznie od zawsze.

Razem z filmowcami, którzy dotarli do tego oddalonego o tysiące kilometrów zakątka w Rosji, obserwujemy rok z życia mieszkańców. Do wioski Bakhtia można się dostać tylko na dwa sposoby - helikopterem lub łodzią. Rzeka pokryta jest lodem przez większą część roku, lato trwa tu bardzo krótko. Nie docierają tu informacje ze świata, prawie nie dociera polityka, jeżeli nie liczyć przypadków raz na cztery lata, kiedy przyjeżdża jakiś polityk, by ubiegać się o głosy dla siebie. Dla mieszkańców jest to jednak temat bardzo odległy, nie dbają o to i nie przejmują się tym.

Własne wartości, własna tradycja, własna kultura - to sprawia, że społeczność przedstawiona w filmie jest tak niesamowita i odrębna. Widać również wielkie przywiązanie jednego z reżyserów, Dmitrija Wasiukowa do tajgi i jej mieszkańców. Ich życie odlicza przyroda. Każda pora roku charakteryzuje się czymś innym, w każdej są inne obowiązki, inne przyjemności, inne przeciwności, z którymi trzeba walczyć.

Jednym z najważniejszych przesłań tego filmu jest to, aby żyć w zgodzie z naturą. Znać jej siłę i przewagę, szanować ją. Mieszkańcy są zahartowani, budują swoje łowieckie chaty, strugają narty, wytwarzają czółna i narzędzie potrzebne im do pracy. Samodzielność, zaradność tych ludzi robi ogromne wrażenie. Malownicze obrazy, niezmierzony krajobraz ciągnący się kilkaset kilometrów. Przez cztery pory roku obserwujemy, jak żyją, jak radzą sobie mieszkańcy wioski.

Wolne tempo i spokojna narracja tego dokumentalnego filmu sprawiają, że można z łatwością "wejść" w atmosferę tego miejsca. Ułatwia to również kontemplacyjna, łagodna muzyka. Narracja drugiego reżysera, wybitnego niemieckiego twórcy Wernera Herzoga, przeplatana jest wypowiedziami mężczyzn, myśliwych, traperów, którzy opowiadają o życiu w mroźnych lasach i dowodzą, że rzemiosło jest jedną z ważniejszych wartości, ponieważ nie można go odebrać, jest dane na zawsze. Niemałe wrażenie robią również zdjęcia Aleksieja Matwiewa, Gleba Stepanowa, Artura Sibirskiego oraz Michaela Tarkowskiego. To wszystko razem tworzy jedną całość, która jest w stanie zauroczyć.

Ci ludzie, mimo wielu utrudnień, które dla nas, żyjących w świecie pełnym techniki i biurokracji, wydaje się być nie do przezwyciężenia, są szczęśliwi. Dla każdego z nas istnieje jakiś raj na ziemi. Dla mieszkańców Bakhtii jest to tajga.

Magdalena Jędrzejek

6/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Szczęśliwi ludzie: Rok w tajdze" ("Happy People: A Year in the Taiga"), reż. Dmitrij Wasiukow, Werner Herzog, Niemcy 2010, dystrybutor Aurora Films, premiera kinowa: 13 kwietnia 2012 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: \ Film | Po prostu | życia | Nie | tajga | film | Werner Herzog | kino | recenzja | w

Reklama

Wasze komentarze (20)

Dodaj komentarz Sortuj

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje