"Jak to robią single" [recenzja]: Poszukiwany, poszukiwana

Kadr z filmu "Jak to robią single" /materiały prasowe

"Jak to robią single" Christiana Dittera to kolejny pojedynek z tematem "czy współcześnie warto być samemu czy nie"? Oczywiście z tą kwestią już tradycyjnie mierzą się raczej kobiety. Niby trochę z tego żartują, niby ironizują, ale tak naprawdę w finale musi czekać tajemniczy kawaler.

Reklama

Dziewcząt jest cztery - tak jak w "Seksie w wielkim mieście", choć każde choćby najmniejsze porównanie "Jak to robią single" do tego kultowego serialu to potwarz dla historii Carrie, Samanthy, Mirandy i Charlotte. W "Singlach" główna bohaterka Alice (Dakota Johnson) postanawia zawiesić związek ze swoim ukochanym chłopakiem, żeby wreszcie pobyć sama. Dotychczas jej się to nie zdarzyło.

W pracy na Manhattanie poznaje Robin (Rebel Wilson) - królową imprez i wieczną singielkę, która zrobi wszystko, żeby nie stracić żadnej okazji do zabawy. Alice wkroczy do świata nowojorskich singli jako jej straż przyboczna. Siostrą Alice jest Meg (Leslie Mann) - lekarka, starsza o kilka lat od innych panien jest już uznawana za kobitkę w średnim wieku, co oczywiście jest niedopuszczalne. Pani doktor jest pracoholiczką, ale i ona w końcu zapragnie być z kimś. I na koniec samotna ćma barowa - riserczerka aplikacji randkowych - Lucy (Alison Brie). W jej przypadku liczy się kontakt wirtualny i dobra formula w Excelu, która pokaże z kim warto wypić drinka. Z tymi paniami i kilkoma innymi panami poszukujemy niestety miłości na całe życie.

Reklama

"Jak to robią single" to opowiastka o tym, jak szybko przestać być samotnym. Bycie singlem to czas przejściowy. Można wtedy poszaleć, można zrobić karierę, można czasem oczywiście "dojrzeć"/być wolnym itp., ale później trzeba wreszcie być z kimś. Singielka to forma przetrwalnikowa - nic stałego. Alice w tym stanie zaczyna czytać książki, jeździć na rowerze, regularnie sypiać, ale to tylko chwila. Prawdziwe życie jeszcze przed nią - wtedy nie ma już czasu na czytanie.

W filmie Dittera, oprócz całkowitego braku humoru - wszystkie najlepsze fragmenty widać w trailerze, najbardziej zaskakuje świadomość rodem z końca epoki prezydentury Reagana. Panie mogą już bawić się jak w "Kac Vegas" albo terapeutyzować się jak w "Jedz, módl się, kochaj", ale jednak na końcu musi być wesele/dzieci/genetyczna skłonność do bycia z kimś. Oczywiście w związku heteroseksualnym - lesbijskie scenariusze to jedynie wyskoki po kilkunastu drinkach, nic więcej. Na homoseksualizm mężczyzn w Nowym Jorku Christiana Dittera i jego scenarzystów nie ma po prostu miejsca. W finale heteroseksualna para, której przeznaczeniem jest "żyć długo i szczęśliwie", wyląduje na amerykańskim przedmieściu - Manhattan będzie tylko wspomnieniem. Inaczej się po prostu nie da.

Walentynki tuż tuż, więc warto byłoby mieć możliwość zderzenia się z czymś, co przypomina inteligentną, a przynajmniej śmieszną komedię romantyczną. Niestety, w tym roku niczego takiego nie znajdziemy w polskich kinach. "Jak robią to single" to kolejny dowód na to, że nawet trzy dobre komiczki w obsadzie stereotypowego "gniota" nie są w stanie nic z nim zrobić.

3/10

"Jak to robią single" [How to Be Single], USA 2016, reż. Christian Ditter, dystrybutor: Warner Bros, premiera kinowa: 12 lutego 2016

Dowiedz się więcej na temat: Jak to robią single

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje