Reklama

"Wzgórza mają oczy": TWORZENIE MUTANTÓW

Wybór obsady do ról rodziny mutantów był dopiero początkiem: filmowcy bez przerwy zastanawiali się nad ich wyglądem i zachowaniem. Aja i Levasseur zaczęli od budzącej grozę wizji, jak promieniowanie jądrowe mogło zaszkodzić rodzinie górników, ukrytej gdzieś w jaskini podczas ery testów nuklearnych, która wstrząsnęła amerykańskimi pustyniami w latach 50. XX wieku.

„Alex i Gregory mieli własną koncepcję charakteryzacji, masek i efektów komputerowych. Przynieśli książki o ludzkich anomaliach i na ich podstawie stworzyli całkowicie unikalną rodzinę mutantów, która była owocem testów jądrowych na pustyni w pobliżu górniczego miasteczka” – wyjaśnia producent Peter Locke.

Reklama

Dla Aja ta niemal naukowa autentyczność była kluczem do przeniesienia historii w czasy współczesnego filmu. „Wiele naszych pomysłów dotyczących mutantów wzięło się z założenia, że rodzina ta nigdy nie opuściła miejsca, które uległo dewastacji po próbie jądrowej – wyjaśnia. – Nasze uwagi i wskazówki oparte były na autentycznych dokumentach, zdjęciach i kronikach filmowych, realizowanych od czasów Hiroshimy po Czernobyl. Wszystko było wymyślone na podstawie informacji o efektach promieniowania”.

Ale opisać mutacje genetyczne to jedno, a ożywić je tak, by przerażały do gruntu to co innego. To trudne zadanie filmowcy powierzyli renomowanemu studiu efektów specjalnych i charakteryzacji K.N.B. EFX Group Inc., na którego długiej liście osiągnięć znajdują się najbardziej porywające filmy ostatnich lat, a wśród nich „Opowieści z Narni – lew, czarownica i stara szafa”, „Lemony Snicket – Seria niefortunnych zdarzeń”, „Raport mniejszości” i „Sin City – Miasto grzechu”.

Ludzie K.N.B. spędzili ponad sześć pracowitych miesięcy tworząc drastycznie realistczny wizerunek mutanciej rodziny. Wychodząc od projektów Aja i Levasseura zaczęli od stworzenia odpowiednią techniką trójwymiarowych postaci na ekranie komputera. Każdy z tych cyfrowych modeli użyczył swojej twarzy do opracowania specjalnej lateksowej maski. Następnie zespół charakteryzatorów dokładnie wymierzył aktorów, by dla każdego przygotować odpowiednio zdeformowany kostium oraz charakteryzację. „To był bardzo żmudny proces – przyznaje Scott Patton z K.N.B. – Wiedzieliśmy, że im więcej będziemy mieli rekwizytów pod ręką, tym lepszy będzie efekt końcowy”.

W kilku najbardziej karkołomnych scenach wykorzystano będące dziełami sztuki animatronicznej repliki aktorów, by mogły dosłownie przeskakiwać z drzewa na drzewo. Aby to zrobić, kilku aktorów musiało poddać się cybernetycznemu skanowaniu całego ciała. Jak wyjaśnia Patton: „Aby wykonać cybernetyczne skanowanie, aktor musi stanąć na platformie, a laser skanuje każdy centymetr jego ciała. Pełne wymiary poddane są analizie w komputerze, który na podstawie danych tworzy piankowy model postaci. Niestety, technologia ta nie jest zbyt dokładna, toteż pomiarów twarzy dokonujemy ręcznie”.

Poddanie się skanowaniu to dla aktora dopiero początek uciążliwego procesu, który trwał przeciętnie około czterech godzin: tyle bowiem czasu zajmowała codziennie przypominająca torturę charakteryzacja każdego członka rodziny mutantów. Kiedy kończono charakteryzację twarzy, aktorzy mieli malowane całe ciało na kolor, który przypominał jak blisko im do śmierci i rozkładu.

Nie było łatwo, zanim aktorzy nie zaczęli darzyć głębokim szacunkiem specjalistów od specjalnej charakteryzacji, którzy pomagali im ożywić te niewyobrażalne postaci. Mówi Robert Joy, który gra Lizarda: „Każdego dni ci dziwni specjaliści spędzali ponad trzy godziny na zmienianiu mnie w coś, co można zobaczyć tylko w sennym koszmarze. Efekt ich pracy był tak doskonały, że zachęcał aktora do głębszego wejrzenia w życie mutanta. Można było sobie wyobrazić, że równie zdeformowane jak ich ciała były też ich dusze”.

Alexandre Aja nie może się nachwalić artystów z działu charakteryzacji K.N.B.: „Greg Nicotero, Kevin Wasner i Scott Patton zrobili wspaniałą robotę i pracowali naprawdę ciężko, że urzeczywistnić naszą wizję postaci. Dzięki naszemu filmowi, mam nadzieję, pomogliśmy K.N.B. podnieść ich specjalistyczną charakteryzację na wyższy poziom i osiągnąć autentycznie porażające rezultaty”.

W tym samym czasie nowatorski ekspert od efektów wizualnych, Jamison Goei („Hellraiser: Hellseeker.com”, „Halloween: Resurrection”), wraz ze swoim zespołem wysoce wykwalifikowanych artystów pracował nad ponad 130 ujęciami – efektami rtak subtelnymi, by nie zakłóciły realizmu filmu.

Jednym z największych zadań Goei było stworzenie wioski do testów atomowych na ekranie komputera. „Pomysł polegał na tym, by widzowie pytali się wzajemnie, gdzie jest to miasto, bowiem wygląda jak prawdziwe. W rzeczywistości zbudowaliśmy jedną ulicę a resztę wykreowaliśmy na komputerze” – opowiada.

Do Goei należało również wykrzywianie twarzy aktorów w mutancie kształty. „Na przykład, w przypadku Ruby zeskanowaliśmy twarz aktorki, a następnie wykrzywiliśmy jej oczy, poszerzyliśmy nos i czoło, nadając subtelny kształt mutanciej pokraczności. Część jej twarzy zachowała właściwy kształt, ale było w tym coś niepokojącego – co wyglądało bardzo realistycznie, a więc tym bardziej strasznie” – wyjaśnia.

Alexandre Aja komentuje to tak: „Myślę, że widzowie będą pod wrażeniem tego, co zrobiliśmy z twarzami oraz innych efektów specjalnych, których wcześniej nie wykorzystywano w ten sposób. Chcieliśmy stworzyć całościową wizję plastyczną, aby widzowie nie uznali efektów za coś sztucznie dodanego. Sądzę, że zrobiło to dobrze całemu filmowi”.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Wzgórza mają oczy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy