Reklama

"Pusty dom": ROZMOWA Z KIM KI-DUKIEM

Zanim został pan reżyserem pracował pan w fabrykach, służył w wojsku, a nawet sprzedawał obrazy na ulicach Francji. Czy któreś z tych doświadczeń znalazło swoje odzwierciedlenie w Pustym domu?

Nie, żadne z nich nie doprowadziło do powstania tego filmu.

Żaden aspekt z pańskiego życia nie wpłynął na postać Tae-suka?

Kiedyś miałem pracę, w której naprawiałem różne rzeczy. W filmie widać, jak Tae-suk naprawia sprzęty w mieszkaniach, do których wchodzi. Poza tym czasem gram w golfa. Stąd w filmie motyw golfowy.

Reklama

Nigdy nie rozumiałem fenomenu golfa. Co pana w nim pociąga?

Lubię to, co czuję, gdy gram w golfa. Precyzyjne uderzenie piłki wymaga ogromnej koncentracji – umysł i ciało muszą być całkowicie zestrojone ze sobą. Często też myślałem nad tym, że kij golfowy mógłby stać się instrumentem przemocy. Zwłaszcza kij „3-Iron”, którym trudno bardzo trudno wcelować w piłkę, zaś gdy to się już uda, leci ona prosto, zamiast zakręcać, jak to jest w przypadku innych kijów. Można nim także zabić człowieka, gdyby odpowiednio uderzyć.

Dlaczego zdecydował pan, że Tae-suk i Sun-hwa nie będą mówić?

Doszedłem do wniosku, że jeśli nie będą mówić, to będziemy mogli się skoncentrować na ich osobowościach. Wierzę, że wizualia są lepszym od dialogu narzędziem do charakteryzowania postaci. Wyraz twarzy, oczy – oto najlepsze formy komunikacji.

Czy któreś z aktorów nie błagało pana o choćby jedną linijkę dialogu?

Dlatego właśnie na koniec dostali dwie kwestie. Według pana dialog był potrzebny?

Nie. Wcale.

Nie uważam, by ona musiała koniecznie mówić „Proszę, weź mnie”, lub żeby on musiał powiedzieć „Wezmę cię.” Publiczność sama to wyczuje. Woody Allen może używać masy dialogów, ja jestem jego przeciwieństwem.

Jedyny poza tym przypadek, w którym Sun-hwa przerywa ciszę ma miejsce, gdy krzyczy do słuchawki telefonu. Możliwe, że to tylko moje odczucie, ale Lee Seung-yeon włożyła chyba w ten moment mnóstwo uczucia.

Aktorka ta była wówczas zamieszana w skandal [pojawiła się w serii zdjęć erotycznych w roli „pocieszycielki” z czasów Drugiej Wojny Światowej, czyli niewolnicy seksualnej – co jest w Korei kulturowym tabu]. Bardzo ciężko to przeżywała – poprosiłem ją więc, by myślała o tym podczas kręcenia tej sceny.

Czy ma pan czasem ochotę rzucić wszystko i pójść w ślady Tae-suka?

Odkąd nakręciłem o tym film nie czuję już potrzeby wchodzenia do pustych mieszkań innych ludzi. Podejrzewam jednak, że ktoś po obejrzeniu go może poczuć taką pokusę. Słyszałem, że w USA była kobieta, która wchodziła do cudzych mieszkań i sprzątała. Trafiła jednak do więzienia, bo przy okazji kradła.

Czy chciałby jej pan coś powiedzieć, gdybyście się spotkali?

Powiedziałbym jej: „Trzeba było poprzestać na sprzątaniu i wyjadaniu z lodówki.”

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Pusty dom
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy