Reklama

"Osada": WCIELENIE NIEWINNOŚCI

Shymalan nie ukrywał, że ważnym źródłem inspiracji przy tworzeniu scenariusza „Osady” były dla niego „Wichrowe wzgórza”. Ta książka opowiada o tym, że jeśli się naprawdę zakochasz, to nie ma wyboru, ani miejsca na kompromis. Po prostu musisz pójść za głosem serca, bez względu na konsekwencje. Przyznał, że podobne wrażenie nieuchronności chciał osiągnąć w swoim filmie.

Kluczową kwestią było obsadzenie roli Ivy. Reżyser wypatrzył Bryce Dallas Howard, gdy grała w jednym z off-broadawyowskich przedstawień szekspirowskich. I niemal z miejsca zaproponował jej rolę. Potrzebowałem aktorki, która pokaże, jak dziewczyna na naszych oczach przemienia się w kobietę. Zobaczyłem Bryce – i już wiedziałem: ona po prostu jest Ivy – mówił reżyser. Młoda aktorka tak natomiast komentowała pracę z Shyamalanem: Daje dużą swobodę aktorom, oczywiście w zakreślonych przez z siebie ramach. Wierzy w inteligencję aktorów i inteligencję widowni.

Reklama

Reżyser podkreślał heroiczny wymiar tej roli: To ktoś, kto zdobywa się na wielką odwagę, jak Ripley w filmie „Obcy”.

Natomiast postać Luciusa Hunta od początku rodziła się z myślą o Phoeniksie, z którym reżyser nakręcił wcześniej „Znaki”. Spodobała mi się ta rola – mówił aktor. – Lucius to buntownik, konsekwentny, choć cichy, co jest następstwem tego, jak go wychowano. „Osada” wymaga zupełnie innego stylu gry, niż „Znaki”. Tam były cztery główne postaci i relacje pomiędzy nimi. Tu jest około piętnastu ważnych postaci. Moim zdaniem, Night ma niezwykle rzadką w Hollywood zdolność. Potrafi zaintrygować publiczność, porwać ją, ale, dla wyrazistego efektu, nie robi nic taniego. I cały czas pamięta o swej całościowej wizji filmu – dodawał.

Doświadczeni aktorzy, Sigourney Weaver i William Hurt, mogli z właściwą dla siebie subtelnością oddać delikatne relacje, łączące grane przez nich postaci. Mówi Weaver: Night świetnie operuje niedopowiedzeniem. Doskonale wyczuwamy tłumione uczucia tych dwojga. Naszym zadaniem było je uwidocznić przez spojrzenia, drobne gesty.

Najtrudniejszą decyzją było dla reżysera obsadzenie roli Noaha Percy’ego, człowieka odbiegającego od normy, gwałtownego. Zaproponował ją Brody’emu już po Oscarze za „Pianistę”, zaznaczając, że to tylko drugoplanowa rola. Brody przyjął ją bez wahania. Wielu aktorów popełnia błąd: przyjmuje główne role w wielkich złych produkcjach. A przecież należy przede wszystkim starać się grać w dobrych filmach – mówił aktor.

Podkreślał też, że bardzo odpowiadał mu rysunek bohatera. Trzeba było połączyć dziecięcą niewinność z jego brakiem równowagi. To człowiek, który kieruje się w życiu instynktem, a nie społeczną presją. To jest mi bardzo bliskie.

Shyamalan osobiście dobierał także statystów, z ponad trzech tysięcy osób, które się zgłosiły. Uważał, że ich wygląd też musi odpowiadać charakterowi owej wspólnoty. W tym celu kazał robić im zdjęcia bez uśmiechu (tak, jak w tamtych czasach), a potem wpatrywał się w twarze i dokonywał wyboru.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Osada
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy