Reklama

"Mój nauczyciel": WYWIAD Z REŻYSEREM

"Mój nauczyciel" to koprodukcja czeskiej wytwórni Negativ, niemieckiego Pallas Film GmbH, francuskiego Why Not Productions, i firmy Wild Bunch z siedzibą w Paryżu. Jak wyglądała współpraca z tyloma partnerami?

Jestem im wszystkim bardzo wdzięczny - bez nich ten film by nie powstał. Ich udział dodaje mi pewności siebie - łatwiej mi dzięki temu uwierzyć, że moje dzieło znajdzie międzynarodową publiczność.

Twój film pełen jest długich ujęć, skupiających się na poszczególnych postaciach i ich otoczeniu.

Dla mnie to najbardziej naturalna metoda filmowania. Panicznie boję się cięć w połowie sceny. W ciągłym ujęciu uzyskujesz ogromne nagromadzenie emocji i energii generowanej przez daną sytuację - a o to mi właśnie chodzi. Oczywiście to oznacza, że każde ujęcie jest nieustającą bitwą, bo nawet najmniejszy błąd może zrujnować pracę całego zespołu. Taka metoda wymaga niesamowitej synchronizacji - cała ekipa i wszyscy aktorzy muszą być nieustannie skoncentrowani. Często ocieramy się w ten sposób o granice wykonalności, co bywa męczące, ale z kolei radość z bezbłędnego sfilmowania takiego ujęcia nie ma granic.

Reklama

Pisałeś role z myślą o konkretnych aktorach?

Od bardzo dawna uwielbiam Zuzanę Bydžovską i zawsze chciałem z nią pracować. Grana przez nią Maria to silna kobieta, która jest spoiwem całej historii. Często podczas pisania scenariusza, gdy potrzebowałem inspiracji, myślałem sobie o Zuzanie i czerpałem z niej siłę, by pchnąć fabułę dalej. Z Lišką współpracowałem przy swoich dwóch poprzednich filmach. Wiem, że ma ogromny potencjał aktorski, lecz mimo to byłem zaskoczony, gdy podczas prób zobaczyłem, że gra w zupełnie dla mnie nowy sposób. Przez cały czas był bardzo skupiony - całkowicie wcielił się w rolę tego nauczyciela, co nadało jego grze głębię i realizm, na których bardzo mi zależało.

Która scena była dla ciebie najtrudniejsza z reżyserskiego punktu widzenia?

Jest taka scena, w której nauczyciel nie może już zapanować nad swym pożądaniem i dąży do zbliżenia z nastolatkiem - który w tym czasie śpi. Zdałem sobie sprawę, że powodzenie całego filmu zależy od tego, czy ta konkretna scena zadziała. Jeśli będzie zła - odbije się to na całym filmie, i nic nie będzie w stanie go uratować. Po nakręceniu jej poczułem ogromną ulgę, bo zobaczyłem, że zaskoczyła - jest zarazem przekonująca, czuła i okrutna.

Kręcisz filmy z myślą o czeskiej, czy międzynarodowej publiczności?

Najlepiej dla czeskiego przemysłu filmowego byłoby, gdybyśmy znaleźli tematy, które przemawiają nie tylko do naszych rodaków, lecz także do publiczności międzynarodowej. Jeśli chodzi o ten konkretny film, to jego osią jest problem uczuciowy - uczucia są zaś kwestią uniwersalną. Nieodwzajemniona miłość boli tak samo, niezależnie od tego, gdzie mieszkasz.

Skąd pomysł na ten film? Co skłoniło cię do napisania takiego scenariusza? Co cię zaintrygowało w tej historii?

Znajomy opowiedział mi kiedyś o uczuciu, jakim darzył heteroseksualnego mężczyznę i cierpieniu, jakiego doświadczył, gdy zdał sobie sprawę, że nigdy nie znajdzie ono odwzajemnienia. Znam też kobietę, która zakochała się w geju i znalazła się w podobnej sytuacji. To na bazie tych historii zbudowałem fabułę "Mojego nauczyciela" - opowieści o kobiecie beznadziejnie zakochanej w mężczyźnie, który z kolei kocha się w jej synu.

Gdzie dzieje się ten film? Jak daleko od Pragi? Możesz powiedzieć coś więcej o dychotomii miasto-wieś?

Sześć lat temu przeniosłem się z Pragi do małej wioski położonej jakieś dziewięćdziesiąt kilometrów od stolicy. Jej piękne otoczenie i otwarci, uczciwi mieszkańcy zainspirowały mnie do nakręcenia filmu osadzonego w takich właśnie realiach. Gdy tylko w mojej głowie zakiełkował "Mój nauczyciel", wiedziałem, że będzie się rozgrywał na wsi. Cieszę się, że mamy i wieś, i miasto. Są jak yin i yang - człowiek potrzebuje obu, by być spełnionym.

Fantastycznie oddałeś w swym filmie piękno natury. Wydaje się być tym piękniejsza, im większe katusze przeżywają bohaterowie!

Chciałem osiągnąć jak najpiękniejsze obrazy natury, by móc je skontrastować z tragiczną sytuacją bohaterów filmu. Niezależnie od natłoku problemów, z jakimi się zmagamy, zawsze otacza nas piękno stworzenia, które tylko pogłębia naszą samoświadomość.

Co wnosi do fabuły (i do życia głównych bohaterów) silnie zaznaczona obecność zwierząt?

Na przestrzeni lat zdałem sobie sprawę, że ludzi bardzo niewiele różni od zwierząt. Przez trzy lata zajmowałem się stadem koni. Obserwując je zauważyłem, jak istotne jest dla nich bycie częścią jakiejś większej grupy, społeczności. Tak samo jest z człowiekiem. Potrzebujemy innych ludzi, bo odnajdujemy szczęście jedynie w pozytywnych relacjach z innymi.

Jak opisałbyś relacje głównego bohatera z rodzicami? Czy to typowi czescy intelektualiści?

Każdy intelektualista jest wyjątkowy. Tak samo jak każdy hetero-, homoseksualista, grzesznik, czy ksiądz. Ludzie są cudownie zróżnicowani i zawsze należy o tym pamiętać. Nauczyciel musi pojąć wyjątkowość swoich rodziców, i vice versa. To problem każdej rodziny.

Jest coś niezwykle smutnego w zmaganiach tych ludzi z samotnością. Zupełnie, jakby każde z nich było z natury na nią skazane. Nieustannie marzą o nawiązaniu więzi z drugim człowiekiem... a jednocześnie niemal każde z nich odrzuca zaofiarowaną mu miłość.

Zdarza się w życiu, że wielka miłość nigdy nie nadchodzi. Ale bohater mojego filmu nie szuka tego jedynego, prawdziwego uczucia. Tak naprawdę chodzi mu o głęboką i trwałą przyjaźń. Według mnie taki typ przyjaźni to swoisty rodzaj miłości - a każda jej odmiana ma ogromną wartość.

Czy twój film to komentarz na temat uprzedzeń wobec homoseksualistów?

To opowieść o poszukiwaniu miłości, która nijak się ma do kwestii orientacji seksualnej.

Czy możesz szerzej opowiedzieć o czterech głównych aktorach (włącznie z młodą Barą)? Czy są dobrze znani w Czechach?

Pavel Liška (nauczyciel Petr) jest bardzo popularny w Czechach. Grał główne role we wszystkich moich filmach pełnometrażowych. Zuzana (matka, Maria) jest słynną aktorką teatralną. Od dawna nie grała w filmach, więc był to dla niej swego rodzaju "comeback". Napisałem tę rolę z myślą o niej, bo byłem pod ogromnym wrażeniem jej kreacji scenicznych. Lada, jej syn, nie jest aktorem. Przesłuchaliśmy ponad 2 000 młodych mężczyzn i on najlepiej pasował do tej roli. Tereza (Bara, dziewczyna syna) jest w Czechach wschodzącą gwiazdą i mieliśmy ogromne szczęście zaangażować ją zanim stała się bardzo rozpoznawalna.

Aktorstwo Pavla Liški naznaczone jest pewną melancholią: czy stało się tak na twoją prośbę? Jak jego osobowość wpłynęła na ostateczny kształt tej postaci?

Jak już wspominałem, Pavel grał główne role w moich dwóch poprzednich filmach. Na początku nie uważałem, żeby nadawał się do roli nauczyciela, ale zarazem po latach ścisłej współpracy z nim byłem przekonany, że jest w stanie grać o wiele trudniejsze role, niż te, które mu dotychczas dawałem. Z fascynacją obserwowałem, jak jego nauczyciel staje się dokładnie takim, jakim go sobie wyobraziłem. Cały ten proces zasadzał się bardziej na emocjach, niż rozumie.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Mój nauczyciel
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy