Reklama

"Gentlemen Broncos": W KRAINIE LORDÓW

Jared Hess pokazał w "Gentlemen Broncos" swoje wspomnienia z dzieciństwa. Wszyscy fani science-fiction i fantasy zachwycą się tym co zobaczą. Film kręcono w Salt Lake City i okolicach - jedynym poważnym brakiem było to, że nie ma tam zbyt wielu studiów filmowych.

Jared Hess pokazał w "Gentlemen Broncos" swoje wspomnienia z dzieciństwa. Wszyscy fani science-fiction i fantasy zachwycą się tym co zobaczą. Film kręcono w Salt Lake City i okolicach - jedynym poważnym brakiem było to, że nie ma tam zbyt wielu studiów filmowych.

"Nie mieliśmy gdzie budować scenografii, zwłaszcza że w tym samym czasie kręcono tam "High School Musical 3". Nasz scenograf, Richard Wright, znalazł magazyn meblowy, który akurat zamknięto, więc od razu go wynajęliśmy. Właśnie tam powstał dom Benjamina i laboratorium gonad." - mówi reżyser.

Wright przyznaje, że praca nad tym filmem była dla niego wyzwaniem : "Scenariusz od razy mnie zachwycił. To wyjątkowa historia napisana przez nietuzinkowych ludzi - Jareda i Jarushę. Nie bali się puścić wodzów wyobraźni, a moim zdaniem było urzeczywistnienie tych dziwnych wizji."

Reklama

Świetnie się spisał mimo, że budżet nie był zbyt duży : "Pieniądze były poważnym ograniczeniem, ale daliśmy radę. Odwiedziliśmy dziesiątki pchlich targów, wyprzedaży garażowych, a nawet złomowisk. Znaleźliśmy mnóstwo fenomenalnych gadżetów i udowodniliśmy sobie, że można zrobić coś z niczego. Zbudowaliśmy nawet futurystyczne laboratorium!"

Jedną z kluczowych scen jest ta, w której Bronco budzi się w laboratorium i odkrywa, że pozbawiono go gonad. Stół operacyjny to w rzeczywistości przyrząd do ćwiczeń odciążających mięśnie kręgosłupa. "Przemalowaliśmy go i doczepiliśmy kilka części samochodowych. Pragnęliśmy przypomnieć o klasycznych filmach science-fiction z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku - czasów, w których nie było efektów komputerowych, ani "Gwiezdnych Wojen." - mówi Wright i opowiada czym inspirował się reżyser : "Ciągle siedział przy komputerze i oglądał filmiki na Youtube. Kupił też mnóstwo gadżetów filmowych na aukcjach internetowych. Zapoznawał się z twórczością amatorskich twórców."

Hess przyznaje, że lubi amatorów bo sam był kiedyś jednym z nich : "Niektóre ze scen walki to moje pomysły sprzed lat. Jako dzieciak zaczytywałem się w powieściach science-fiction i marzyłem, by przenieść je na duży ekran."

Hess i Wright postanowili przypomnieć widzom dawny klimat sci-fi i wzorowali się na efektach specjalnych z seriali sprzed lat. "Człowiek uśmiecha się widząc technikę sprzed pięćdziesięciu lat. Wszędołazy robiły za pojazdy księżycowe. Znaleźliśmy w Internecie sklep sprzedający ośmiokołowe wszędołazy. Postanowiliśmy przerobić je na sześciokołowe. Przebraliśmy aktorów w śmieszne kostiumy i wsadziliśmy ich do pojazdów. Niech żyje science-fiction sprzed pół wieku!" - śmieje się Wright i dodaje, że od kosmicznych lokalizacji woli te rzeczywiste: "Najbardziej podoba mi się studio Chevaliera. Wiszą tam dziwne obrazy, rzeźby cyborgów. Strzelają z tyłków laserami i są podobne do pisarza?"

Futurystyczne sceny kręcono na Stansbury Island na Wielkim Jeziorze Słonym w Utah. "To niezwykłe miejsce. Znajduje się nieopodal Boneville - wyschnięte jezioro, na którym sól tworzy powierzchnię przypominającą beton. Wygląda nieziemsko. Idealne miejsce do kręcenia filmu sci-fi." - mówi Hess .

Sam Rockwell nie był aż tak zachwycony? "Zrobiłem koszulkę z napisem "Przeżyłem wypad na Stansbury Island". Wytrwanie tam to niezły wyczyn - wokół pełno robali i świństw. Uwielbiały wkręcać się w moją perukę i brodę.. No i ta słona woda?Najgorsze były muszki. Musieliśmy nosić specjalne maseczki osłaniające twarz."

"Jared to szczery i dobry człowiek. Pragnie, by ludzie świetnie się bawili oglądając jego filmy. Kocha kino i widać to obserwując go przy pracy. Dzięki niemu wszyscy dobrze się bawią : ekipa, aktorzy, a potem widzowie. A przede wszystkim, Jared zawsze ma coś ciekawego do opowiedzenia. "Gentilem Broncos" to prawie autobiografia. Człowiek się zastanawia ile z tych wydarzeń naprawdę miało miejsce. Jared obserwuje świat i dostrzega to co umyka wielu z nas. Za to go cenię." - mówi o reżyserze Richard Wright.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Gentlemen Broncos
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy