"Czas Apokalipsy. Powrót": NOWY MATERIAŁ

"Czas Apokalipsy. Powrót" zawiera następujące nowe sceny:

Reklama

I

Słynna sekwencja na francuskiej plantacji

Składają się na nią: spotkanie nad brzegiem rzeki, pogrzeb Cleana, obiad w atmosferze rozgoryczenia oraz scena uwiedzenia Willarda przez Roxanne - młodą francuską wdowę (Aurore Clement). Podczas obiadu wiekowy właściciel plantacji Hubert de Marais (nieżyjący już Christian Marquand) zadaje retoryczne pytanie: "Dlaczego tu tkwimy? Bo to pozwala naszej rodzinie zachować jedność. Walczymy o swoją własność, podczas gdy wy, Amerykanie, walczycie o największe nic w historii świata".

W scenie tej, zdaniem Coppoli, "udało się uchwycić niezwykłą tęsknotę i żal za dawno utraconymi ideałami oraz chylącą się ku upadkowi filozofię życia, która przepowiada szaleństwo amerykańskich doświadczeń w Wietnamie. Postacie w niej występujące przypominają duchy z filmów Bunuela: to ludzie uwięzieni w swoim sposobie myślenia sprzed lat. Zawsze bardzo lubiłem tę scenę, ponieważ właśnie w niej załoga łodzi naprawdę pozostawia za sobą cywilizowany świat i cofa się w czasie."

Aurore Clement dodaje: "Moim zdaniem sekwencja na plantacji jest bardzo ważna, ponieważ wcześniej w filmie mamy jedynie sceny walki i śmierci, walczących mężczyzn, a tu nagle pojawia się słodycz życia, zmysłowość i miłość. Sekwencja ta zawiera jedną z niewielu scen erotycznych w historii kina wojennego i jest to przepiękna, bardzo zmysłowa scena. W tym miejscu w filmie pojawia się wątek dwóch stron ludzkiej osobowości: jedna z nich kocha, a druga zabija."

"Postać grana przez Aurore pozwala Willardowi poczuć sens życia, daje mu poczucie ukojenia zanim stanie twarzą w twarz z totalnym obłędem Kurtza" - zauważa Coppola.

Coppola wspomina, że podczas kręcenia zdjęć na plantacji prosił aktorów o improwizowanie dialogów i wykorzystanie w dyskusji własnych argumentów politycznych - takich, jakich mogliby użyć siedząc przy rodzinnym stole. Efektem tego jest atmosfera autentycznego obiadu, podczas którego rozmowy i tematy podejmowane są w naturalny sposób.

Długoletni współpracownik Coppoli montażysta Walter Murch odnotował, co następuje: "W 1979 roku próbowaliśmy sekwencję na francuskiej plantacji wkrótce po nakręceniu masakry na łodziach (z pominięciem pogrzebu Cleana). W nowej wersji pozwalamy Cleanowi umrzeć, robimy krótką pauzę podczas gdy łódź mija ogon zestrzelonego bombowca B-52 i dopiero wtedy z mgieł wyłania się obraz plantacji." Murch mówi, że czyniąc mgłę klamrą spinającą początek i koniec sekwencji, w naturalny sposób stworzył poczucie cofania się w czasie i mógł swobodnie pokazać ludzi, którzy dominowali tamte rejony przez z górą 150 lat.

Scenograf Dean Tavoularis tak wspomina poszukiwania idealnej lokalizacji: "Chciałem uzyskać efekt rodem z historii o duchach, szukałem miejsca, w którego istnienie trudno by uwierzyć. W końcu załoga łodzi jest już daleko w głębi kraju gdy znajduje francuską plantację. Zbudowaliśmy dekoracje w pobliżu rzeki - elewację z balkonem - a następnie pewien zamożny kolekcjoner pożyczył nam różne rodzaje kolonialnych mebli, dzięki czemu udało się stworzyć atmosferę dawnej elegancji."

II

Poszerzona sekwencja z "Króliczkami Playboya"

Niezapomniane "Króliczki Playboya", które w pierwszej wersji filmu odlatują helikopterem, w "Czas Apokalipsy. Powrót" pojawiają się po raz drugi w scenie, którą Coppola zawsze chciał umieścić w filmie. W helikopterze unoszącym króliczki kończy się benzyna i maszyna ląduje awaryjnie w odległej bazie ewakuacji rannych położonej nad rzeką. Gdy łódź Willarda przybija tam do brzegu, ma miejsce niezwykła wymiana zdań. Chief Philips (Albert Hall) pyta wysiadającego z łodzi Willarda: "Kapitanie, odda pan naszą benzynę Króliczkowi Miesiąca?", na co Willard odpowiada: "Nie, Króliczkowi Roku."

Coppola wspomina: "Ta scena nigdy nie trafiła na stół montażowy, ponieważ kręciliśmy ją podczas tajfunu i trzeba było przerwać zdjęcia. Nigdy nie została ukończona. Teraz jednak Walter [Murch} znalazł sposób, żeby ją dokleić." I dodaje: "W pewnym sensie króliczki stanowią alter ego chłopców na łodzi - z tym, że one są wykorzystywane seksualnie. Chodzi jednak o sam fakt wykorzystywania jednostki przez społeczeństwo, które mieni się moralnym choć wcale takie nie jest."

Aktor Sam Bottoms, grający kalifornijskiego surfera Lance'a, dodaje: "W nowej wersji filmu szczególnie podoba mi się to, że pojawia się w niej element kobiecości - króliczki i ich niewinność. Myślę, że ich obecność jest absolutnie niezbędna."

III

Nowa scena z Marlonem Brando, rzucająca nowe światło na umysł i obłęd Kurtza

W scenie tej, trzymając Willarda uwięzionego w metalowej szopie, Kurtz objaśnia szaleństwo wojny i cytuje eksperta amerykańskiego wywiadu, który przybył niedawno do Wietnamu aby na polecenie prezydenta Nixona wybadać sytuację na froncie: "Tydzień temu powiedział prezydentowi: "Wszystko wygląda tu i pachnie o wiele lepiej.'" Następnie zaś pyta Willarda: "A jak tobie to wszystko pachnie, żołnierzu?" Scena ta została wycięta jako jedna z ostatnich w 1979 roku; realizatorom zależało na skróceniu filmu. "Przywrócenie jej w nowej wersji sprawiło, że ostatnia scena filmu stała się bardziej wyrazista" - mówi montażysta Walter Murch.

Coppola dodaje: "Od początku chcieliśmy uczynić postać Kurtza jak najbardziej tajemniczą, zaś doskonała gra aktorska Marlona Brando jeszcze potęguje ten efekt. Zależało nam na tym, aby Brando jak najczęściej pojawiał się na ekranie. Poza tym scena ta wiele wnosi do filmu jako że jest wymierzona w kłamstwo. Znakomicie także tłumaczy zachowanie Kurtza, lub - jeśli wolicie - jego obłęd."

IV

Nowe sceny na łodzi patrolowej u progu wyprawy w górę rzeki

"Ta sekwencja wprowadza atmosferę koleżeństwa" - mówi Coppola - "Willard dowcipkuje z załogą. W tajemnicy wykradają deskę surfingową Kilgore'a. Wszystko wydaje się być zupełnie normalne i właśnie ta początkowa naiwność żołnierzy intensyfikuje tragiczny wymiar tego, co ich spotyka w trakcie podróży." Bottoms dodaje: "Dzięki tym scenom lepiej można zrozumieć poszczególne postaci i ich późniejsze szaleństwo."

Komentując nowy materiał zdjęciowy Coppola mówi: "Jestem bardzo zadowolony z nowej wersji "Czasu Apokalipsy". Uważam, że dopiero teraz widoczny jest cały potencjał tego filmu. Potwierdzeniem tego była moja decyzja, aby podczas montażu wrócić do oryginalnych negatywów i od początku wszystko posklejać. Technicznie rzecz ujmując, "Czas Apokalipsy. Powrót" jest obecnie jedyną istniejącą wersją filmu."

Obserwowałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, to mój koszmar.

Dlaczego sceny te zostały wycięte z wersji oryginalnej?

Wiosną 1979 roku, jak wspomina Coppola, "wszyscy bali się, że film jest zbyt długi. Stworzyliśmy coś dziwnego, co odbiegało od klasyki filmu wojennego. Film był długi i trudny i nie kończył się klasyczną wielką bitwą. Postanowiliśmy więc pójść w kierunku, który - jak nam się wydawało - mógł zadowolić ówczesnego przeciętnego widza." Oznaczało to większą wierność narracji i mniej wątków pobocznych w trakcie podróży łodzi w górę rzeki.

"Pracowaliśmy pod olbrzymią presją, w obliczu zagrożenia katastrofą finansową" - mówi Coppola - "Mogłem stracić dom, który został zastawiony. To było przerażające. Prasa bez przerwy spekulowała na temat filmu, zależało nam więc na tym, aby go jak najszybciej ukończyć i zamknąć usta sceptykom. Właśnie ten cel przyświecał nam gdy wycinaliśmy kolejne sceny. Podjęliśmy taką decyzję aby ówczesna publiczność kinowa zaakceptowała film - a żeby tak się stało, musieliśmy skoncentrować się na podróży Willarda i nakręcić film nie wychodzący poza ramy gatunku." Coppola wspomina: "Najśmieszniejsze było to, iż byłem tak głęboko przekonany o porażce "Czasu Apokalipsy", że przyrzekłem sobie nakręcić szybko jakiś komercyjny film który pozwoliłby nam się pozbierać finansowo. Tak powstał "Ten od serca". I to on zrobił kasową klapę, podczas gdy "Czas Apokalipsy" okazał się wielkim przebojem. To, co miało być lekarstwem, okazało się trucizną."

To koniec, mój jedyny przyjacielu, koniec.

Zakończenie

"Zakończenie jest takie samo" - mówi Coppola - "Lecz teraz, gdy cały film został swobodniej opowiedziany i nabrał większego rozmachu, wydaje się ono być bardziej właściwe i bardziej satysfakcjonujące niż przedtem."

Gdy "Czas Apokalipsy" wchodził w 1979 roku na ekrany kin, wszystkie kopie były w formacie 70 milimetrów - bez napisów początkowych i końcowych (zamiast nich widzom wręczano specjalny program)."Kiedy jednak zapadła decyzja o rozpowszechnianiu 35-milimetrowych kopii, pomysł z programem stracił sens" - tłumaczy reżyser -"Prawdopodobnie popełniłem błąd decydując się umieścić napisy końcowe na tle eksplodującej siedziby Kurtza. (Zbudowaliśmy na Filipinach całkiem pokaźne dekoracje na potrzeby filmu, a po zakończeniu zdjęć tamtejsze władze zażądały ich usunięcia. Postanowiliśmy więc wysadzić je w powietrze, a całą akcję sfilmować.) Jednak widok napisów robił wrażenie nowego zakończenia - zupełnie, jakbyśmy nakręcili dwie wersje, bardziej i mniej "wojenną". Nie było to moim zamiarem, więc kiedy tylko zrozumiałem, że napisy na tle eksplozji wywołują mylne wrażenie, wycofałem wszystkie kopie i zleciłem umieszczenie napisów na czarnym tle. Chciałem, żeby film kończył się pacyfistycznym akcentem: Willard rzuca broń, po czym to samo robią wszyscy tubylcy. W nowej wersji filmu mniej ściśle trzymamy się założeń gatunku kina wojennego. Ta swoboda czyni film i jego przesłanie bardziej przekonującym. Również zakończenie - tak nietypowe i filozoficzne - wydaje się teraz być zrozumiałe i właściwe."

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Czas Apokalipsy. Powrót

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje