Tomasz Kammel: Przemówię do 20 tysięcy ludzi

Urok osobisty, szeroki uśmiech i dobre maniery sprawiają, że widzowie go uwielbiają. Nic dziwnego, bo Tomasz Kammel to gwiazda telewizji, ale także specjalista od tworzenia wizerunku.

Tomasz Kammel

Robisz na koniec roku bilans zysków i strat?

Tomasz Kammel: - Tak. Ale bardziej skupiam się nad tym, co mi się udało i czy można było to zrobić lepiej. Nad porażkami nie płaczę. Analizuję, czy warto podjąć kolejną próbę, czy odpuścić.

Jak wypadłeś w 2017 roku?

- To był dla mnie ważny i dobry rok. Jestem naprawdę zadowolony. Zrobiliśmy topowe programy "Kocham Cię, Polsko!", "The Voice of Poland". Widzom się podobało, była świetna oglądalność. Wystąpiłem w dwóch dużych kampaniach reklamowych. Przeprowadziliśmy kilka ważnych akcji charytatywnych. Nawet książkę napisałem! Wychodzi za dwa miesiące. Kalendarz był mocno wypełniony, ale wszystko się udało. Tak, to był dobry rok.

Zdradzisz, o czym będzie ta książka?

- O sztuce komunikacji, tremie, wystąpieniach publicznych. Zależało mi na tym, żeby można po nią sięgnąć w każdej wolniej chwili - w przerwie w pracy, tramwaju, podczas podróży. Jest podzielona na 50 rozdziałów. Można ją czytać, dopasowując rozdział do nastroju, dnia albo aktualnej potrzeby.

Przełom roku to okazja do wyznaczenia sobie nowych celów i marzeń.

- Wiele lat temu zrobiłem taką listę postanowień noworocznych. Włożyłem do portfela i nosiłem 12 miesięcy. Gdy przeczytałem, ręce mi opadły. Okazało się, że są niedorzeczne i mocno oderwane od rzeczywistości. Uznałem, że robienie długoplanowych postanowień nie ma sensu. Od tego czasu planuję krótkofalowo i dzielę cele.

Co to znaczy?

- Obieram jeden cel i nie łączę go z innymi. Wówczas prawdopodobieństwo jego zrealizowania wzrasta. Ma to jeszcze jedną zaletę. Neuronauka udowadnia, że skupienie się na realizacji jednego celu uszczęśliwia. A to bardzo przyjemny stan.

Reklama

Cel Tomka Kammela na rok 2018?

- Mam taki i aż drżę z emocji, gdy się za niego zabiorę. Fascynuje mnie międzyludzka komunikacja, sztuka skutecznego dogadywania się. A że, poza pracą w telewizji, jestem także mówcą inspiracyjnym i trenerem wystąpień publicznych, założyłem, że w tym roku przemówię do 20 tysięcy ludzi. Przygotowałem prezentację, wykład będący efektem moich zawodowych i życiowych doświadczeń. Będzie to opowieść o tym, jak rozwiązywać codzienne konflikty, zarówno te zawodowe, jak i prywatne. Przede mną jakieś 40 wystąpień!

Jak się zabrać za realizację postanowień, by zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu? Ważniejszy jest plan czy motywacja?

- Zacząłbym od planu, motywacja to zjawisko ulotne. Z planem jest o tyle dobrze, że wystarczy go przemyśleć, spisać, a następnie trzymać się poszczególnych punktów. Motywacja lubi przychodzić i odchodzić, a kiedy tak się dzieje, kluczowa staje się dyscyplina. Ta z kolei oparta jest na planie.

Jak znaleźć odpowiednią motywację? Masz na to swój osobisty patent?


- Pokażę ci to na przykładzie siłowni. Załóżmy, że moim celem jest płaski brzuch. Każdy trener powie, że oprócz rozgrzewki i ćwiczeń siłowych, niezbędna jest dieta. Więc jeśli sięgam po kolejne ciastko, w głowie kiełkuje myśl o tym, ile potu i wysiłku kosztowały mnie (wcale nie spektakularne) efekty, które do tej pory osiągnąłem. Pytam wtedy siebie: "Naprawdę chcesz to ciastko?". Działa o tyle, że zamiast dwóch zjadam jedno. Ważnym elementem motywacji są również relacje z ludźmi, którymi się otaczasz, którzy nigdy cię nie zawiodą.

Często zdarza ci się sięgnąć po ciastko, o którym wspomniałeś?

- Oczywiście! Cały czas się zmagam z pokusami. Jestem największym znanym mi koneserem sztuki cukierniczej. W cukierniach tracę rozum.

A co doradziłbyś osobie, która marzy o karierze w telewizji?

- Na początku na pewno znalezienie na siebie pomysłu. Nie musi być trafiony, ale jest potrzebny. Sama ochota, żeby pracować w telewizji, to za mało. Nie ma tam komórki kreowania gwiazd. Trzeba wiedzieć, co konkretnego chce się robić. Bez specjalizacji niewiele się osiągnie. W jej poszukiwaniu pomocne są pasje. Zawsze lepiej sprawdzisz się w tematach, które lubisz. A jeśli chodzi o aspekty techniczne, to zapraszam na mój internetowy kanał w Youtube, czyli Kammel Czanel. Opowiadam w nim, jak występować, również przed kamerą. Ważne jest też, by lubić ludzi. Potencjalne gwiazdy telewizji, które skupiają się na sobie, niewiele zdziałają, bo to widz jest i zawsze musi być na pierwszym miejscu.

Dobre wskazówki praktyka z 20-letnim stażem! 12 lutego wręczenie Telekamer. Konkurujesz z Katarzyną Dowbor, Magdą Gessler, Martą Manowską i Martyną Wojciechowską. Na kogo byś zagłosował?

- Na Martynę Wojciechowską!

Dlaczego?

- Z przyjaznej zazdrości i zachwytu nad tym, co robi. Jej pasja jest mi najbliższa. Zresztą, wszystkie panie są oddane swojej pracy i bardzo popularne. Znaleźć się w tak doborowym towarzystwie, to dla mnie wielki zaszczyt. Ale z drugiej strony, nie ma się co oszukiwać, to jest grupa śmierci.

Za kilka tygodni obejrzymy, jak dzieciaki spełniają marzenia o sławie w "The Voice Kids". Jak odnalazłeś się wśród najmłodszych?

- Nigdy tak ciężko i jednocześnie tak przyjemnie nie pracowało mi się przed kamerą. To było największe i najbardziej wzruszające zadanie, z jakim przyszło mi się zmierzyć. Pięć dni szalonej harówki po dwanaście godzin. Każdego dnia opiekowałem się dwudziestką dzieciaków. Do tego rodzice, rodzeństwo, kuzyni, przyjaciele... Dla nich to był najważniejsza chwila w życiu. Napięcie momentami sięgało zenitu. Nie było miejsca na żadną sztuczność, udawanie. Ten program mocno mnie otworzył, wydobył sporo dobrego z Tomka Kammela. Wymagał skupienia i emocji, o jakie się nawet nie podejrzewałem.

A co z "Kocham Cię, Polsko!" - show, na który czeka sporo widzów?


- Plany telewizyjne bywają tajemnicze i nieodgadnione, jednak terminy w kalendarzu mam zarezerwowane, więc liczę na to, że "Kocham Cię, Polsko!" wróci już wiosną. Trzymam kciuki, bo bardzo lubię ten program.
 
Małgorzata Pyrko

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Kammel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje