Karolina Szostak: Wszystko przede mną

Od kiedy schudła, dostała skrzydeł. Napisała książkę i prowadzi magazyn dla kobiet, które chcą żyć zdrowo i kolorowo. Ciekawe, co jeszcze wymyśli?

Karolina Szostak

Na którą godzinę nastawiasz budzik?

Karolina Szostak: - Staram się go nie nastawiać, bo i tak ktoś zawsze rano mnie obudzi, jak nie moja przyjaciółka Marta, to z pewnością mama. Chyba że akurat prowadzę poranki w Polsat Sport i zaczynam dyżur o godzinie piątej rano. Wtedy nie tylko nastawiam budzik, ale także kładę go jak najdalej od łóżka, żeby w półśnie przez przypadek go nie wyłączyć, bo kiedyś mi się to już zdarzyło. Na szczęście do pracy zdążyłam bez problemu!

Jakie najważniejsze cechy, oczywiście oprócz punktualności, powinien posiadać prezenter sportowy?


- Przede wszystkim musi mieć niezły refleks, znać się na sporcie i nigdy, ale to przenigdy nie dostać głupawki, będąc na antenie. Tego boję się najbardziej! Nawet śni mi się czasami, że prowadzę program na żywo i nagle wybucham histerycznym, trudno wytłumaczalnym śmiechem, który kończy się czkawką. Koszmar!

Pamiętasz swoją najbardziej "spektakularną" wpadkę?

- Nie przypominam sobie. Kiedyś źle spojrzałam w grafik i nie przyszłam na swoją zmianę. Czyli wszystko jeszcze przede mną.

Reklama

Z przyjaciółką Martą, o której wspomniałaś, prowadzisz program "Po zdrowie z Martą i Karoliną". Co jest jego największą zaletą?

- Chyba nasza spontaniczność i naturalność oraz to, że nie wciskamy widzom kitu. W programie pokazujemy dwie zwykłe dziewczyny, nie żadne wszystkowiedzące ekspertki, świetne kucharki czy tak zwane fit women. Jesteśmy normalnymi babkami, które dość kiepsko gotują, do tej pory nie uprawiały regularnie żadnych sportów, a mimo to bardzo pragną się zmienić. Chcą żyć zdrowo i kolorowo. Jak to zrobić? O tym jest nasz program!

Zapraszacie też znanych ludzi. Jaki jest klucz doboru gości?

- Nie ma żadnego! Wybieramy po prostu ciekawych rozmówców, skupiając się głównie na sportowcach. Chcemy też, żeby w naszym programie goście nie robili rzeczy oczywistych i łatwo przewidywalnych. Dlatego Kubę Rzeźniczaka poprosiłyśmy o to, aby poćwiczył z nami... pilates, a nie bieganie za piłką po boisku.

Lubisz oglądać siebie na ekranie?

- Uwielbiam, zwłaszcza teraz, kiedy w półtora roku schudłam trzydzieści kilogramów.

Artur Krasicki

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Karolina Szostak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje