"Wołyń": Jest pierwszy zwiastun

Właśnie ukazał się pierwszy teaser filmu "Wołyń", nowej produkcji Wojciecha Smarzowskiego. Jej premiera zapowiadana jest na 7 października.

Michalina Łabacz i Wojciech Smarzowski na planie "Wołynia"

"Wołyń" to epicka opowieść o wydarzeniach na wschodnich kresach Rzeczypospolitej w okresie II wojny światowej, szczególnie zaś o wydarzeniach z lata 1943 roku na Wołyniu, określanych mianem "rzezi wołyńskiej".

Reklama

Akcja filmu rozgrywa się w małej wiosce, zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów, położonej w południowo-zachodniej części Wołynia i obejmuje okres 6 lat. Toczące się wydarzenia obserwujemy oczami bohaterki, Zosi Głowackiej (debiutująca na ekranie Michalina Łabacz).

Jest lato 1939 roku. Zosia to młoda Polka, bezgranicznie zakochana w Ukraińcu Petro (Wasyl Wasylik). Ich wielka miłość zostaje wystawiona na próbę, gdy ojciec dziewczyny (Jacek Braciak) postanawia wydać ją za majętnego wdowca, Skibę (Arkadiusz Jakubik). Zaraz po ślubie zrozpaczona Zosia zostaje sama z dziećmi męża powołanego na front. Tymczasem między mieszkającymi obok siebie Polakami, Ukraińcami i Żydami dochodzi do coraz liczniejszych aktów przemocy. Dziewczyna staje się uczestniczką i świadkiem tragicznych wydarzeń, których kulminacją będzie rzeź dokonana na ludności polskiej przez bezwzględnych oprawców z UPA oraz polskie akcje samoobronne.

Jest to pierwsza tak szeroko zakrojona próba opowiedzenia tego fragmentu historii w polskim kinie. "Wołyń" został pomyślany jako wizualna lekcja historii. Tematyka mordów popełnionych na Wołyniu i we Wschodniej Galicji w latach 1943-45 przez dziesięciolecia spychana była poza nawias oficjalnej historiografii. W zamierzeniu twórców, film ma wypełniać tę lukę w wiedzy i świadomości historycznej oraz stanowić hołd dla ofiar zbrodni, poprzez wydobycie ich cierpień z zapomnienia.

- Ten film musi kipieć emocjami, ale ma być mostem, a nie murem - wyznał reżyser. - Moją ambicją jest zrobienie filmu o miłości w czasach nieludzkich. O miłości, która jest ponad podziałami.

- Byłbym imbecylem, gdybym się nie obawiał. Oczywiście, że się boję. Ale między innymi dlatego chciałem ten film zrobić, żeby sprowokować do dyskusji. Wszystkie filmy robię zresztą po to, żeby prowokowały - mówił z kolei Smarzowski podczas ubiegłorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni.

Kilka tygodni temu twórcy "Wołynia" ogłosili start oficjalnej zbiórki pieniędzy potrzebnych na dokończenie tego obrazu. Chodzi o 2,5 miliona złotych.

O problemach z dokończeniem prac nad filmem zrobiło się głośno po tym, jak w sieci pojawił się krótki film z wypowiedzią Wojciecha Smarzowskiego. "Mamy zmontowany prawie cały epicki film o ludobójstwie na Kresach. Mam nadzieję, że to będzie ważne kino" - przyznał Smarzowski.

Podkreślił, że po pierwszych projekcjach jego obraz spotyka się z pozytywnym przyjęciem ze strony zarówno historyków, jak i osób związanych z Kresami. "Do zakończenia filmu brakuje nam jeszcze kilku dużych, zbiorowych, symbolicznych i ważnych dla wymowny scen. Z powodów finansowych nie udało nam się ich zrealizować w poprzednim roku. Mamy zamiar zrobić to teraz, najpóźniej w maju, żeby zdążyć na jesienną premierę" - opowiadał reżyser.

Dowiedz się więcej na temat: Wołyń (film)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje