Wojciech Malajkat: Sprawdza się w każdej roli

Jeden z najciekawszych i najzdolniejszych aktorów średniego pokolenia, reżyser, profesor, dyrektor, właściciel kina a w międzyczasie również kochający mąż i ojciec dwójki adoptowanych dzieci - Wojciech Malajkat świętuje dziś 50. urodziny.

W 1986 r. został absolwentem Wydziału Aktorskiego w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Swoją karierę aktorską rozpoczął w teatrze jeszcze jako student, debiutując rolą Błazna w "Królu Learze" w reżyserii Haliny i Jana Machulskich.

Reklama

Przełomowe okazało się jego spotkanie z reżyserem teatralnym Jerzym Grzegorzewskim w 1986 r., który poszukiwał w tym czasie odpowiedniego aktora do odegrania roli Hamleta w prowadzonym przez niego Teatrze Studio. Ich współpraca początkowo nie zapowiadała obiecująco.

"Egzamin miał się odbyć w mieszkaniu pani profesor, gdzie wielokrotnie bywałem" - wspominał aktor w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej - "Ale myśląc o tym, że czeka tam na mnie dyrektor teatru Studio, zabłądziłem, nie mogłem trafić. Spóźniłem się 40 minut. Spotkaliśmy się w przedpokoju, bo Grzegorzewski już wychodził. Cofnął się jednak i usiadł w pokoju na brzegu krzesła. Nawet nie zdjął płaszcza. Stałem przed nim pogubiony i zdenerwowany. Wystarczyło jego jedno spojrzenie, bym wiedział, że mu się nie podobam. Ale spieszył się. Powiedział: 'No dobrze, ja pana angażuję'" - opowiedział aktor.

Od tamtej pory znaczną część swojego dorobku artystycznego Wojciech Malajkat zawdzięcza właśnie pracy z Grzegorzewskim. Odegrał u niego ważne role m.in. Gustawa - Konrada w "Dziadach - Improwizacjach" według Adama Mickiewicza (1987), Huzara w "Usta milczą, dusza śpiewa" (1988), Michała Astrowa w "Wujaszku Wanii" (1993), Sir Jamesa Glucestera Joyce'a w "Miasto liczy psie nosy" (1995), Pijaka w "Ślubie" (1998) czy Pigwy w "Śnie nocy letniej" (2001).

Grywał również u takich reżyserów teatralnych jak Ewa Bułhak ("Mizantrop" 1995) czy Adam Hanuszkiewicz ("Działania uboczne" 1988). W Teatrze Studio pracował do 1997 r., następnie gdy Jerzy Grzegorzewski objął warszawski Teatr Narodowy, aktor zaczął współpracować ze sceną narodową. Swoją współpracę z reżyserem wspomina z uśmiechem na twarzy. ""21 lat grzałem się w cieple Grzegorzewskiego. Sowicie mnie obdzielił wiedzą o sztuce. Jestem optymistą" - zwierzał się "Rzeczpospolitej".

W 2009 r. Wojciech Malajkat stanął na czele warszawskiego Teatru Syrena. Od tamtego czasu wkłada dużo serca w budowanie nowego wizerunku tego miejsca oraz stara się przyciągnąć jak największą widownię.

"Wprowadzam tytuły, które nie tylko kojarzą się z komedią, śpiewaniem i tańcem, a taki był wizerunek tego teatru. Głownie zmieniam go repertuarowo, bo moim żywiołem jest teatr aktorski i na niego stawiam." - powiedział w jednym z wywiadów.

"Nigdy nie pociągało mnie, jako widza, pójście na rewię, bo nie jest to dla mnie rozrywką. Jako dyrektor artystyczny stawiam na swój gust, dlatego są komedie kryminalne, jest dramat ("Skazani na Shawshank"), a także "Zamach na Mozarta", gdzie Zamachowski śpiewa wspaniałe piosenki, zarówno sentymentalne, jak i zabawne" - zapewnia aktor.


Wojciech Malajkat jest nie tylko dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Syrena, lecz także profesorem w PWSFTviT w Łodzi. Ponadto ma na koncie również udane role w filmach fabularnych. Debiutował na ekranie w obrazie "Pogrzeb lwa" (1987), później pojawił się również m.in. w "Wielkim tygodniu" (1995) oraz "Ogniem i mieczem" (1999), gdzie brawurowo zagrał rolę Rzędziana. Ostatnio ukazał się również w komedii romantycznej "Listy do M." (2012).

Wystąpił również w kilku serialach takich jak "Czterdziestolatek - 20 lat później" (1993), "Lot 001" (1999), "Defekt" (2003) czy "Codzienna 2 m. 3" (2005-2007). Do listy jego sukcesów można dopisać również jego pracę jako aktora dubbingowego. Jego głosem mówią m.in. Kot W Butach w "Shreku", mamut Maniek w "Epoce Lodowcowej" i Rick w "Happy Wkręt".

Ostatnio Wojciech Malajkat odnajduje się w prawdopodobnie najważniejszej roli swego życia, czyli roli ojca dwójki dzieci. Wraz z żoną Katarzyną Engwert-Malajkat przez prawie 20 lat byli małżeństwem bezdzietnym. Wielokrotnie pytany o przyczynę, udzielał raczej wymijających odpowiedzi. Teraz najwyraźniej sytuacja odmieniła się, gdyż ich rodzina powiększyła się o dwójkę nowych członków - chłopca i dziewczynkę.

Obecnie wszyscy mieszkają w domku jednorodzinnym w Warszawie, lecz niebawem będą przeprowadzać się do nowego domu na Mazurach, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Przyczyną tego jest prawdopodobnie to, iż aktor, który niewątpliwie należy do ludzi bardzo zapracowanych, nade wszystko ceni sobie prywatność oraz spokój i szczęście swoich najbliższych.

Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Malajkat | role | Teatr Syrena | wojciech

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje