Reklama

Teresa Iżewska: Tragiczne losy "Stokrotki" z "Kanału". Mogła być wielką gwiazdą polskiego kina

Jako "Stokrotka" z "Kanału" Andrzeja Wajdy przeszła do historii polskiego kina. Mogła zostać wielką gwiazda, jednak jej kariera runęła, a ona odeszła przedwcześnie w wieku 49 lat - najprawdopodobniej popełniła samobójstwo. 8 kwietnia Teresa Iżewska obchodziłaby 90. urodziny. Jak potoczył się losy aktorki?

Początkowo Teresa Iżewska wcale nie chciała być aktorką. Miała 19 lat, kiedy rozpoczęła studia na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Szybko okazało się jednak, że nauki ścisłe nie są jej pasją, więc studia przerwała. Wybrała Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, który ukończyła w 1957 roku.

Po studiach zaczęła grać w teatrach. Do kina trafiła w 1956 roku za sprawą Andrzeja Wajdy i jego głośnego filmu "Kanał". Miała wtedy 23 lata i właśnie zaczynała się jej kariera.

Reklama

Teresa Iżewska: "Stokrotka" z "Kanału" Wajdy

"Spodziewano się, że pierwszy film o powstaniu będzie na barykadach, w nierównej, ale twardej walce. Ale nie tak wyglądało powstanie" - mówi Andrzej Wajda w rozmowie z Piotrem Jagielskim z PAP-u w 70. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego.

Główną kobiecą rolę w filmie "Kanał" zagrała Teresa Iżewska - to był jej ekranowy debiut. W dramacie, który przedstawiał koszmar klęski powstańców, młoda aktorka wcieliła się w łączniczkę "Stokrotkę". Symboliczna scena z filmu, kiedy "Stokrotka" z ciężko rannym Korabem (Tadeusz Janczar) docierają kanałami do Wisły i giną z wyczerpania pod kratą, przeszła do historii kina.

"'Stokrotka kocha nie tylko fiołki alpejskie' - tak w pierwszych ujęciach głos zza ekranu charakteryzuje jedną z bohaterek 'Kanału', dziewczynę nie kryjącą bogatej, erotycznej przeszłości, chwilami wyzywającą, chwilami cyniczną, chwilami liryczną. I desperacko oddaną swej miłości" - Maciej Maniewski w tekście w miesięczniku "Film" wspominał ekranowy debiut aktorki.

Film Wajdy zdobył w 1957 roku Nagrodę Specjalną Jury - Srebrną Palmę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. "Film miał dwie recepcje: pierwsza, nieco chłodna, gdy film wszedł na ekrany. Zupełnie inna, gdy okazało się, że został doceniony w Cannes, że dostał nagrodę. Nagroda nie miała nawet takiego znaczenia - polska widownia chciała, żeby świat zobaczył, co naprawdę się stało i jaką ofiarę ponieśli ci, którzy brali udział w powstaniu, na co byli zdecydowani" - mówił Wajda.

Krytycy, zarówno polscy, jak i zagraniczni, byli zachwyceni rolą Teresy Iżewskiej i wydawało się, że świat stoi przed nią otworem.

Teresa Iżewska: Zakaz wyjazdu z Polski zrujnował jej karierę

Niestety, kilka niepotrzebnych słów pogrążyło aktorkę. Iżewska, udzielając wywiadu francuskiej prasie, narzekała, jak mało zarabia. Kiedy tę wypowiedź opublikowano, otrzymała zakaz wyjazdu z Polski. Przez to nie mogła zaistnieć na Zachodzie, choć przez lata otrzymywała propozycje różnych ról. Starała się jednak kontynuować karierę w Polsce.

"Kolejne role uczyniły z aktorki bodaj pierwszą w naszym kinie wyrazicielkę ciemnych stron kobiecej natury" - pisał o niej Maniewski.

"Bohaterki Iżewskiej - złe, zepsute, przewrotne, często kierujące się erotycznym instynktem (co w końcu lat 50. było nie lada wyzwaniem obyczajowym) - niosły w sobie złowieszcze fatum, niszczące mężczyzn, których spotykały na swej drodze i ton zmysłowego, mrocznego niepokoju. Taka była Wanda z 'Bazy ludzi umarłych' Czesława Petelskiego (1959), gotowa oddać się każdemu, kto zabierze ją z bieszczadzkiej głuszy do miasta, demoniczna Walentyna z 'Ranchu Teksas' Wadima Berestowskiego (1959), uwodzicielska śpiewaczka Ewa ze 'Spotkania w Bajce' Jana Rybkowskiego 91962), kokieteryjna Izabella w 'Mansardzie' Konrada Nałęckiego (1963)" - wyliczał Maniewski.

Później na lata zniknęła z ekranów, pojawiając się jeszcze w roli matki "Dudusia" w "Podróży za jeden uśmiech". Jej ostatnia, epizodyczna rola pochodziła z dramatu psychologicznego Tomasza Zygadły "Odwet" (1982).

Teresa Iżewska: Reżyserzy filmowi zapomnieli o niej zupełnie

"Trudno dziś powiedzieć, dlaczego Teresa Iżewska nagle zniknęła z ekranów. Całkowicie. Pozostała aktorką teatralną. Występowała na scenach Wrocławia, Nowej Huty, Poznania, Gdańska. Reżyserzy filmowi zapomnieli o niej zupełnie. W ciągu prawie 20 lat wystąpiła zaledwie w dwóch epizodach, nie rozpoznawana przez nikogo" - odnotował Maniewski w tekście "Gdzie są dziewczyny z tamtych lat", poświęconym zapomnianym gwiazdom polskiego kina.

Trzy razy wychodziła za mąż. Jej pierwszym mężem był śpiewak Andrzej Wincior (z tego związku aktorka miała córkę Ewę Zabawę-Dmitruk). Małżeństwo trwało krótko. Drugim mężem Iżewskiej był reżyser Piotr Paradowski, którego poznała w Teatrze Dramatycznym we Wrocławiu. To małżeństwo też zakończyło się rozwodem. Jakiś czas później aktorka poznała w Teatrze Wybrzeże młodszego od niej o 11 lat aktora Zbigniewa Grochala. Został jej trzecim mężem. Byli razem 10 lat. Ten związek też się rozpadł.

"Ciągle żyła w niespełnieniu. Jej ogromne mieszkanie całe było obwieszone lustrami. Nawet idąc do toalety, po drodze miała dwa, trzy lustra. Zatrzymywała się przed każdym z nich. Chciała zwrócić na siebie uwagę. Często dzwoniła, że popełni samobójstwo, jeśli nie przyjadę. Takich prób samobójczych miała wiele, nieraz się na to nabierałem, ale ta ostatnia jej wyszła" - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" pisarz Aleksander Jurewicz, przyjaciel Iżewskiej.

Zmarła 26 sierpnia 1982 roku. Przyczyną śmierci było najprawdopodobniej samobójstwo.

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Teresa Iżewska
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy