"Reakcja łańcuchowa": Są młode, piękne i nie boją się odważnych scen

"Reakcja łańcuchowa" - nowy film producentów "Jesteś Bogiem" i "Sali samobójców" - to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia trójki trzydziestolatków, będących o krok od życiowego przełomu, który odmieni na zawsze ich świat. W głównych rolach kobiecych - u boku doświadczonych aktorek: Magdy Popławskiej i Anny Radwan, wystąpiły dwie wschodzące gwiazdy młodego pokolenia Małgorzata Mikołajczak i Wiktoria Stachowicz.

W filmie "Reakcja łańcuchowa" w ekranowe siostry wcielają się Małgorzata Mikołajczak (L) i Wiktoria Stachowicz (P)

"Zestawiając dwie siostry, czyli Martę i Asię, chodziło mi o pokazanie kontrastu. Z jednej strony jest Marta, która w wyniku swoich przeżyć tak kieruje swoim życiem, żeby zachować poczucie bezpieczeństwa. Z drugiej jest Asia, która z kolei ma do niego, jak i do swojej cielesności, podejście znacznie bardziej swobodne. Wiekowo dzieli je dekada. Podobnie jak mnie i moje siostry, gdzie ta różnica wieku jest podobna. Patrząc na to z tej perspektywy, widzę, jak różnie patrzymy na pewne życiowe kwestie. O to chodziło mi też w filmie" - mówi reżyser Jakub Pączek.

Reklama

Bohaterkę "Reakcji łańcuchowej" - Martę - poznajemy, kiedy kończy 30 lat i wkrótce ma wziąć ślub z Adamem. Jej przyszły mąż pochodzi z bogatego domu, ale jest zupełnie zdominowany przez charyzmatyczną i odnoszącą sukcesy matkę. Sytuacja młodych dodatkowo komplikuje się, gdy do opinii publicznej przedostaje się informacja o zaginięciu byłej dziewczyny Adama. Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania Kasi szybko stają się tematem numer jeden wiadomości w kraju. A policyjne śledztwo w różnym stopniu dotyka nie tylko przyszłych małżonków, ale również ich bliskich, w tym - siostrę Marty - Asię oraz najlepszego przyjaciela pary, Pawła - niespełnionego filmowca, dla którego jedyną perspektywą zarobku stała się branża pornograficzna.

Z czasem wydarzenia, które miały swój początek na urodzinowym przyjęciu-niespodziance, które mężczyźni zorganizowali Marcie, uruchomią spiralę tragicznych wydarzeń. W gęstniejącej atmosferze wzajemnych podejrzeń i oskarżeń nic nie będzie takie, jak mogłoby się na początku wydawać...   

"Reakcja łańcuchowa" zakwalifikowała się do grona filmów walczących o Złote Lwy na wrześniowym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Obraz Jakuba Pączka nie miał jednak dobrej prasy.

- Twórcy wyraźnie mają ambicje zdiagnozowania problemów współczesnych warszawiaków z bogatych domów. Chcą pokazać bezsens, bezcelowość, pustkę i wyczerpanie. Zobrazować środowisko, gdzie nadmiar opcji skutkuje brakiem wyboru żadnej. Pączek patrzy na to niby z przymrużeniem oka, niby ironicznie, niby z dystansem. Rezultat jest jednak siermiężny. Reżyser nie pokazuje względem swoich bohaterów ani cienia empatii, prowadzi ich na sam skraj autoparodii i przerysowuje, co ze słabo skonstruowanych charakterów wyciąga banał. Sławna matka Adama to, oczywiście, egoistka z roszczeniowym stosunkiem do świata, jej syn to, nie inaczej, zakompleksiony nieudacznik bez pomysłu na przyszłość, a jego przyjaciel o duszy artysty, Paweł, w okrutnej dla młodych ludzi rzeczywistości jest zmuszony poświęcić swoje reżyserskie marzenia na rzecz branży porno - pisał z Gdyni Adrian Luzar.

- Opowiedziana w formie pokoleniowego manifestu opowieść o czwórce urodzonych w latach 80. ubiegłego wieku bohaterów - "dzieci Czarnobyla" - razi kiczowatą stereotypizacją postaci na poziomie komedii romantycznych Ryszarda Zatorskiego - dodawał w relacji z imprezy Tomasz Bielenia.

"Reakcja łańcuchowa" trafi do kin 8 grudnia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje