Przebłyski, obietnice, żadnych spoilerów

Podróż nigdy się nie kończy, tak jak marketingowa kampania wokół "Hobbita". 24 marca o godzinie 20:00 polskiego czasu odbyło się spotkanie on-line z Peterem Jacksonem. Reżyser w nowozelandzkim studiu opowiadał o pracy nad "Pustkowiem Smauga", drugą z trzech części, na jakie podzielono ekranizację powieści fantasy pióra J. R. R. Tolkiena.

Podczas spotkana można było zajrzeć za machinę fikcji, zobaczyć, jak za pomocą ludzi i komputerów kreuje się filmowe Nibylandie. Peter Jackson, rozczochrany, brodaty i bosy niczym niziołek, oraz Jed Brophy, aktor grający w "Hobbicie" krasnoluda Noriego, wyglądający dla przeciwwagi jak najbardziej współcześnie, oprowadzali oglądających po budynku.

Reklama

Pokazywali kolekcję kinowych plakatów, m.in. tych reklamujących kolejne części przygód Jamesa Bonda i ten z "Nocnego nalotu", brytyjskiego filmu wojennego, który Jackson planował zremake'ować. Odwiedzili też pokój, gdzie trwały prace nad "motion capture", a także gabinet grafików, projektujących postać Smauga. Tego smoka, będącego głównym czarnym charakterem w "Hobbicie", odpowiedzialnego za wygonienie krasnoludów z Samotnej Góry, nie można było jednak zobaczyć. Jackson zapowiedział, że jeszcze przez pewien czas będzie ukrywał ten gwóźdź programu przed fanami i prasą. Konkretnego fragmenty - mniej lub bardziej gotowe - zaprezentował dopiero w montażowni.

Starzy znajomi i nowi herosi

W tym ostatnim pomieszczeniu rozsiadłszy się z wielkim kubkiem herbaty w dłoni i ze stopami wyciągniętymi na stole, Jackson przedstawił najpierw jeszcze nieskończoną, zrealizowaną na tle greenscreenu scenę podróży bohaterów do Esgaroth, Miasta na Jeziorze. Bilbo (Martin Freeman) przeżywał w niej kolejny kryzys wiary we własną żyłkę łowcy przygód i z typową dla siebie neurotyczną manierą powtarzał hobbickie przysłowie: "Nigdy nie podróżuj na Wschód". Pojawiła się tam też pierwsza nowa postać - grany przez Luke'a Evansa ("Starcie tytanów") Bard Łucznik. Jackson stwierdził, że to jeden z najciekawszych bohaterów w filmie. Tajemniczy i przypominający nieco Robin Hooda, może być kimś na miarę Aragorna (Viggo Mortensen) z "Władcy Pierścieni".

Innym nowym bohaterem jest Mistrz z Miasta na Jeziorze. Grany przez brytyjskiego aktora Stephena Fry'a, znanego z serialu komediowego "Czarna Żmija", wnosi podobno do filmu odrobinę politycznej satyry. Sceny z jego udziałem miały przede wszystkim komediowy charakter: w jednej z nich, przypominający niechlujnego, podstarzałego markiza, zrywał się z łóżka, dowiedziawszy się z mieszanką szoku i gniewu, że do jego miasta zawitały krasnoludy.

Jako że Jackson, grając na nosie tolkienowskim purystom, wzbogacił oryginalną historię o kilka autorskich pomysłów, w "Pustkowiu Smauga" pojawią się nowe postacie. Jedną z nich jest Tauriel (Evangeline Lilly, "Lost: Zagubieni"). Ta elfka, której imię znaczy "Córka Mrocznej Puszczy", jest przywódczynią leśnej straży.

W zaprezentowanych scenach pokazała się przede wszystkim z tej najbardziej wojowniczej strony: walczyła za pomocą łuku oraz sztyletów i rzucając na boki włosami, wirowała między hordami przeciwników. Twarda dziewczyna. W nowym "Hobbicie" powróci też Legolas (Orlando Bloom), nieobecny w samej powieści, ale umieszczony w filmie w ramach przerzucania narracyjnego pomostu między nową trylogią a trylogią "Władcy Pierścieni". Tauriel i Legolasowi będzie ponadto partnerował Thranduil (Lee Pace), ojciec tego drugiego, który wystąpił już w "Niezwykłej podróży".

Jedyna pokazana przez Jacksona scena, która wydawała się już ostatecznie skończona, była ta, kiedy czarodziej Gandalf (Ian McKellen) spotkał w ruinach kolegę po fachu Radagasta (Sylvester McCoy). Okoliczności nie były zbyt przyjazne: w tle dudniła posępna muzyka, wokół gęstniał mrok, a wątła poświata z magicznej różdżki oświetlała ciągnące się w dół piętra tajemniczej budowli. Znajdowały się tam grobowce - wszystkie zostały otwarte od wewnątrz... Jest to rozwinięcie rozpoczętego w "Niezwykłej podróży" wątku Nekromanty, z którym Radagast miał nieprzyjemne przejścia. O tym Jackson nie chciał jednak rozmawiać - Nekromanta odegra bowiem w historii ważną rolę.

Ciąg dalszy nastąpi

Te wszystkie fragmenty były przetykane pytaniami, które fani zadawali reżyserowi za pomocą internetowych kamerek i Twittera. Oglądaliśmy ludzi z Kanady i Brazylii, były też dwie dziewczynki z Chin, które chóralnie wyrecytowały pozdrowienia dla Jacksona. Pytania zadawali również nieobecni w studiu współtwórcy filmu: aktorzy Stephen Fry, Evangeline Lilly i Orlando Bloom, a także dawni koledzy z planu: grający we "Władcy Pierścieni" Billy Boyd i Dominic Monaghan.

W odpowiedzi Jackson mówił m.in. o trudach pisania scenariusza do środkowej części trylogii - chociaż jest ona zawieszona między zawiązaniem akcji a kulminacją, to rozpędu i gęstości mają nadawać jej przeplatające się ze sobą liczne wątki; podobnie było w przypadku "Dwóch wież". Reżyser podzielił się najdziwniejszą plotką, jaką słyszał na swój temat (nie chcąc płacić podatków, mieszkał podobno na statku), a także pokazywał swoją ulubioną broń ze Śródziemia: miecz Théodena, króla Rohanu, podobno bardzo ciężki. Zapewniał, że poszczególne nacje elfów zostaną odpowiednio rozróżnione. Wyjaśniał też swój stosunek do obuwia. Otóż na planie zawsze nosi coś na nogach, bojąc się spadających z nieba kamer lub innego sprzętu, ale w montażowni lubi mieć więcej luzu i dać stopom pooddychać.

Było ciepło, zabawnie i kameralnie; słowem: po hobbicku. W ramach bonusu zaprezentowano jeszcze trochę materiałów. Znajdowały się wśród nich grafiki koncepcyjne Mrocznej Puszczy i Leśnego Królestwa, obowiązkowo posępne i majestatyczne, oraz kolejne sceny "making of": Bilbo nurkujący w złocie wypełniającym siedzibę Smauga, krasnolud miotający się w sztucznej pajęczej sieci, beczki zrzucane do wody. I walka, dużo, dużo walki. Wiele z tych fragmentów miało w sobie pewien ładunek komizmu, przypominało "Charliego i fabrykę czekolady" Tima Burtona - ubrani od stóp do głów w zielone stroje ludzie poruszali w nich skomplikowaną maszynerią, po której skakali aktorzy.

Na mniej surowy materiał przyjdzie jednak trochę poczekać. Zwiastun ukaże się dopiero latem, a premiera przewidziana jest na grudzień 2013, rok po pierwszej części. 9 kwietnia w sklepach pojawi się natomiast DVD i Blu-ray z filmem "Hobbit: Niezwykła podróż".

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: Peter Jackson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje