Piotr Adamczyk wraca do świata dzieciństwa

Piotr Adamczyk - gwiazda kina, również tego animowanego - opowiada o swoich początkach, przygodach i wielkiej radości, jaka płynie z udawania animowanych postaci. Najnowszy film z udziałem aktora - "Zając Max ratuje Wielkanoc" w kinach już od 24 marca.

To ogromny prezent od losu - tak o swojej dubbingowej pracy mówi Piotr Adamczyk

Polski dubbing to nie tylko "Shrek", ale także ciężka praca wielu znakomitych aktorów, którzy potrafią zmieniać swój głos nie do poznania w zależności od nastroju i charakteru odrywanej postaci. Jedną z największych polskich gwiazd w tej dziedzinie jest Piotr Adamczyk.

Reklama

Aktor znany jest najbardziej z roli Zyzgaka McQueena w serii "Auta", ale to tylko wierzchołek góry lodowej jego głosowych umiejętności. Jak sam wspomina, zaczynał od roli psa Sprocketa w telewizyjnych "Fraglesach", gdzie... nie wypowiedział ani słowa! Wszystkie jego kwestie polegały bowiem na sapaniu, mlaskaniu i szczekaniu - czyli oczywistych dźwiękach jakich powinniśmy się spodziewać po zwierzęciu domowym.

Kolejna rola była już poważniejsza i wymagająca użycia słów - oto władający pierścieniem ognia Wheeler z drużyny "Kapitana Planety" przemówił głosem Piotra Adamczyka. Kolejne propozycje posypały się prawdziwą lawiną. Aktor przeistaczał się w Zorro, był doktorem Dolittle (dubbingował wówczas legendę amerykańskich komedii - Ediego Murphy’ego), można było go usłyszeć w "Kosmicznym meczu", "Rybkach z ferajny" i "Iniemamocnych".

To właśnie w animowanych produkcjach czuł się najlepiej. W "Szeregowcu Dolocie" użyczył swojego głosu tytułowej postaci, w "Planecie 51" stał się Chuckiem - jedynym humanoidem na planecie pełnej zielonych kosmitów, a w hicie "Gnomeo i Julia" postanowił przemówić zza wielkich okularów sympatycznego krasnala ogrodowego - Parysa.

Przyszła również kolej na słynnego Zyzgaka McQueena w serii "Auta", Mikołaja Kopernika czy Melmana z "Magadaskaru". Piotr Adamczyk dał się słyszeć w takich filmach jak "Asterix i Obelix: Osiedle Bogów", "Mały Książę" czy wreszcie "Ant-Man" Marvela.

"Mam wrażenie, że to jest jakiś dar, ogromny prezent od losu, kiedy się pracuje nad czymś, co człowieka bawi, wraca się do świata dzieciństwa, poza tym ma się świadomość, że robi się to dla dzieci" - tak o swojej dubbingowej pracy mówi Piotr Adamczyk, którego polska publiczność ponownie usłyszy w przygodowej animacji "Zając Max ratuje Wielkanoc".

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Adamczyk | Zając Max ratuje Wielkanoc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje