Nowe szczegóły na temat ósmych "Gwiezdnych wojen" i "Łotra 1"

"Po raz pierwszy w historii serii, akcja kolejnego filmu zacznie się dokładnie w tym samym miejscu, w którym skończył się poprzedni, sekundy po finale poprzedniej części" - zdradził Rian Johnson. Reżyser ósmej części "Gwiezdnych wojen" ujawnił nowe szczegóły na temat nadchodzącej produkcji w niedzielę, 17 lipca, podczas święta fanów gwiezdnej sagi Star Wars Celebration Europe w Londynie.

Ekipa nowych "Gwiezdnych wojen" na spotkaniu w Londynie

Johnson pojawił się na londyńskiej scenie wraz z producentką sagi, Kathleen Kennedy, i twórcami spin-offa dedykowanego Hanowi Solo, Philem Lordem i Chrisem Millerem. "Przy realizacji 'Epizodu 8' inspirowały mnie trzy film wojenne" - opowiadał Johnson, wymieniając: "Most na rzece Kwai" (1957) Davida Leana, "Niewysłany list" (1959) Mikhaila Kalatazova i "Z jasnego nieba" (1949) Henry’ego Kinga. Szczególny wpływ na pracę reżysera miał ostatni z tytułów, w którym w głównej roli wystąpił Gregory Peck.

Reklama

Mimo że zdjęcia do nowej części "Gwiezdnych wojen" już się zakończyły, Rian Johnson zdradził także, iż wciąż kilka dużych nazwisk z obsady nie zostało ujawnionych. Fani usłyszeli, że w małych rolach na ekranie pojawiają się: Gareth Edwards (reżyser "Łotra 1. Gwiezdne wojny - historie") oraz Phil Lord i Chris Miller (odpowiedzialni za spin-off o Hanie Solo).

Johnson nie ukrywał swojego zachwytu plenerami, w których kręcono nowe "Gwiezdne wojny". "To bardzo mistyczne, magiczne miejsce" - mówił reżyser o irlandzkiej lokacji, w której realizowano finałową scenę "Przebudzenia mocy". Zgromadzonej na sali widowni wyświetlił zdjęcia zza kulis ósmej części, zaznaczając, że film nie będzie bazował na cyfrowych efektach specjalnych. "Pracowaliśmy w ogromnej liczbie naturalnych lokacji" - wyznał Johnson.

Gościnnie podczas wydarzenia pokazali się też aktorzy: Mark Hamill, Carrie Fisher i John Boyega. "Bohaterowie zostali popchnięci w całkiem nowym kierunku" - powiedział o "Epizodzie 8" gwiazdor "Przebudzenia mocy", John Boyega, wcielający się w kluczową postać nowej trylogii, zbuntowanego szturmowca Finna.

Nowe informacje ujawniono również w trakcie trwania panelu poświęconego "Łotrowi 1. Gwiezdne wojny - historie". Producentka sagi, Kathleen Kennedy, wyznała, iż w nadchodzącym spin-offie nie zobaczymy klasycznych napisów, które otwierały dotąd każde "Gwiezdne wojny". "Jesteśmy w środku dyskusji na ten temat, ale nie sądzę, żeby 'Łotr 1' miał otworzyć się w taki sam sposób, jak poprzednie filmy" - przyznała Kennedy.

Spekulacje na temat początkowej sekwencji "Łotra 1" skomentował także reżyser filmu, Gareth Edwards. "Mamy poczucie, że gdybyśmy zachowali klasyczne napisy, powstałby z tego inny film. Szczera odpowiedź brzmi więc: na razie nic nie jest pewne, musicie poczekać i przekonać się sami, co wybraliśmy, gdy już ‘Łotr 1’ wejdzie do kin" - stwierdził reżyser.

"Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie" na dużych ekranach pojawi się w grudniu tego roku. W obsadzie znaleźli się m.in. Felicity Jones i Mads Mikkelsen. Ósma część "Gwiezdnych wojen" zagości w kinach równo rok później. Niemal w komplecie powróci obsada "Przebudzenia mocy", m.in.: Mark Hamill, Carrie Fisher, John Boyega, Daisy Ridley, Oscars Isaac i Lupita Nyong’o. Swoje debiuty w gwiezdnej sadze zaliczą natomiast Benicio Del Toro, Laura Dern i Kelly Marie Tran.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje