Maciej Stuhr miał zagrać w "Demonie" Marcina Wrony!

Okazuje się, że Maciej Stuhr miał zagrać w filmie "Demon" tragicznie zmarłego reżysera Marcina Wrony. W najnowszej książce "Stuhrmówka" aktor opowiada o tym, dlaczego odrzucił propozycję tej roli.

Okładka książki "Stuhrmówka"

Maciek Stuhr miał zagrać w "Demonie" Marcina Wrony. Z powodu swoich obaw odrzucił jednak rolę w tej produkcji. Dlaczego scenariusz wzbudził w nim aż takie emocje?

"Marcin, myślę, że obaj sobie zaszkodzimy. Uważajmy" - powiedział aktor Marcinowi Wronie, kiedy odmówił wzięcia udziału w "Demonie".

Oto fragment książki, która niedawno ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak:

Reklama

"Po 'Pokłosiu' dostałem od Marcina Wrony scenariusz filmu pod tytułem 'Demon', bardzo dobry zresztą. Ale znowu do wsi przyjeżdża facet, kopią dół, znajdują kości - Żyda oczywiście. Okazuje się, że dom nie należy do tego, kto w nim mieszka...

Spotkaliśmy się kilka razy, odbyliśmy nawet jakieś próby kamerowe, bardzo dużo o tym rozmawialiśmy, aż w końcu zostałem prokuratorem we własnej sprawie i tłumaczyłem mu, dlaczego nie mogę tego zagrać: "Marcin, myślę, że obaj sobie zaszkodzimy. Uważajmy. Bo nawet nie o to chodzi, że znowu dostanę po głowie, tylko nie chcę, żeby mój zawód polegał na tym, że wydobywam z ziemi kości w każdym filmie, bo będzie ból". [...]

Staram się jednak uważać, zwłaszcza po 'Pokłosiu', kiedy rzeczywiście trochę wyszedłem poza rolę aktora odgrywającego rolę w filmie i wziąłem udział w pewnej dyskusji. Broniłem nie tylko swojej postaci, ale też wypowiadałem się na tematy i zagadnienia historyczne raz z większymi, raz z mniejszymi sukcesami; Cedynia już zawsze będzie mnie prześladować. Ale tak naprawdę nie mam ani ambicji, ani ochoty, żeby stać się komentatorem naszego życia publicznego. Są osoby, które moim zdaniem świetnie się do tego nadają, jak chociażby Agnieszka Holland, która trzyma rękę na pulsie tego, co się dzieje, to jej przychodzi bardzo naturalnie i jest rzeczywiście kompetentna, inteligentna i mądra. [...]

À propos 'Pokłosia' i polityków, po dwóch tygodniach afery pokłosiowej zadzwonił do mnie asystent jednej z najważniejszych osób w tym państwie: "Panie Maćku, pan P.K. chciałby zobaczyć 'Pokłosie', tylko proszę absolutnie nic nikomu, totalna dyskrecja. Czy może pan zorganizować nam kopię?". No i wysłałem potajemnym kurierem do P.K. kopię 'Pokłosia'. [...]

I pewna grupa uznała, że może wyjść na ulicę, włamać się do biura Komisji Wyborczej, dać jej członkom po łbie, żeby nauczyć ich rozumu. Nie wiem, czy mi się to podoba, ale co mam zrobić? Nie mam za bardzo możliwości czy narzędzia, żeby to jakoś oprotestować, mogę się tylko przyglądać i wyrażać opinię na ten temat, ale nie sądzę, żeby moja opinia przez tych protestujących była szczególnie szanowana i respektowana. Wręcz przeciwnie, sądząc po odbiorze filmów 'Pokłosie' czy 'Obywatel'. Co się wypowiem na jakiś trudny, drażliwy temat, to niektórzy natychmiast packają mnie po głowie: "Siedź cicho, pacanie, mów wierszyki, bo tylko to umiesz".

Ostatecznie główną role w filmie "Demon" Marcina Wrony zagrał izraelski aktor Itay Tiran.

Bohater filmu "Demon" - Piotr (Itay Tiran), nazywany przez przyjaciół Pytonem - przyjeżdża z Anglii do Polski na ślub z piękną Żanetą (Agnieszka Żulewska). W starym domu otrzymanym w prezencie od przyszłego teścia (Andrzej Grabowski) zamierza urządzić rodzinne gniazdko dla siebie i narzeczonej. Plany komplikują się, gdy w przeddzień wesela mężczyzna znajduje ludzkie szczątki, zakopane nieopodal posesji. Chwilę po makabrycznym odkryciu Piotr traci przytomność, a po odzyskaniu świadomości odkrywa, że jego znalezisko zniknęło, a on sam nie potrafi przypomnieć sobie niczego z ostatnich godzin. Tymczasem rozpoczyna się wesele. Zaproszeni na ceremonię goście, na czele z bratem Żanety - Jasnym (Tomasz Schuchardt) dostrzegają, że z panem młodym zaczyna dziać się coś niepokojącego...


 

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Wrona | Demon (film) | Maciej Stuhr

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje