Lianne Harvey: Na obiedzie u Tomasza Kota

W filmie "Bikini Blue" o polsko-brytyjskim małżeństwie żyjącym w Anglii lat 50., u boku Tomasza Kota zagrała Lianne Harvey. Aktor dołożył wielu starań, aby Brytyjka poczuła się komfortowo wśród polskiej ekipy. Gwiazdor zaprosił ją m.in. na obiad w swoim domu.

Lianne Harvey w scenie z filmu "Bikini Blue"

"Bikini Blue" jest pierwszym filmem fabularnym w dorobku Lianne Harvey. To świeżo upieczona absolwentka prestiżowej szkoły teatralnej The Royal Academy of Dramatic Art. "W Londynie grałam w sztuce wystawianej nieopodal miejsca, gdzie odbywał się casting. Powiedziałam Jarkowi (Marszewskiemu, reżyserowi i scenarzyście filmu - przyp. red.), że jeśli będzie miał czas, mógłby zobaczyć spektakl, w którym występuję. Obejrzał go. Później poszliśmy na drinka. Myślę, że to pomogło mi dostać rolę. To, że postać, którą grałam, była dosyć podobna do Dory. Mogłam pokazać mu, na co mnie stać" - mówi PAP Life Harvey.

Dora, główna bohaterka "Bikini Blue", to młoda Angielka, żona polskiego żołnierza-wygnańca Eryka Szumskiego, który został w Wielkiej Brytanii po II wojnie światowej. Eryk przebywa w szpitalu psychiatrycznym przeznaczonym dla byłych żołnierzy dotkniętych wojenną traumą. Dora wyrusza w podróż, która ma wyjaśnić dzielącą ich tajemnicę.

Reklama

Jak na planie układały się relacje między angielską aktorką i polską gwiazdą, Tomaszem Kotem? "Myślę, że Tomasz jest bardzo zabawny. Codziennie mnie rozśmieszał. Chętnie poświęcał mi swój czas. Wiedział, że to mój debiut, że zupełnie nie znam polskiego. Jeśli czegoś nie rozumiałam, wszystko mi tłumaczył. Sprawiał, że czułam się bezpiecznie i komfortowo" - wspomina Harvey.

Kot zaprosił ją nawet na obiad do swojego domu. Aktorka mogła skosztować tradycyjnej polskiej kuchni. Poznała rodzinę Kota - jego żonę i dzieci. "Z dziećmi bawiłam się godzinami. Były takie słodkie. Mówiły: 'Lianne, czy mogłabyś przyjść do naszego pokoju? Pokażemy ci nasze zabawki'. W ogóle nie znały angielskiego, a ja nie znałam polskiego. Rozmawiałam z nimi nieskończenie długo, każdy mówił w swoim języku. To była wspaniała forma komunikacji" - opowiada.

Przebywając wśród Polaków, aktorka "liznęła" nieco polskiego. Kiedy dostawała kartki z planem pracy na dany dzień, za każdym razem czekało na nią kilka dodatkowych - z nowymi słowami w języku polskim do nauczenia. Później była z nich egzaminowana przez całą ekipę.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Bikini Blue | Tomasz Kot

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje