Lew Rywin: Niegdyś wybitny producent filmowy

Był producentem tak głośnych filmów, jak "Pianista" Romana Polańskiego, "Lista Schindlera" Stevena Spielberga, "Pan Tadeusz" Andrzeja Wajdy czy "Prawo ojca" Marka Kondrata. Lew Rywin w latach 90. XX wieku i zaraz na początku XXI wieku był jednym z najbardziej wpływowych polskich producentów filmowych. Co się z nim dzieje dzisiaj? We wtorek, 10 listopada 2015 roku, Lew Rywin obchodzi 70. urodziny.

Lew Rywin w 2001 roku

Niewiele osób ze świata filmu odegrało tak spektakularną rolę w historii swojego kraju. Lew Rywin może podpisać się pod największymi sukcesami polskiego kina przełomu XX i XXI wieku. Jednak jego "wycieczka" do biura Adama Michnika i złożona przez niego propozycja, rozpoczęła największy skandal polityczny w Polsce po roku 1989.

Reklama

Rywin urodził się 10 listopada 1945 roku w Dolnym Akajewie, który w tamtym czasie należał do Związku Radzieckiego. Jego rodzina znalazła się tam na skutek przesiedlenia ludności żydowskiej podczas II wojny światowej. Kiedy Lew miał 14 lat, wraz z rodziną powrócił jednak do Polski i zamieszkał w Legnicy. Jako siedemnastolatek przeprowadził się, tym razem do Stanów Zjednoczonych. W Ameryce spędził wiele lat, a dzięki pobycie w tym kraju świetnie nauczył się angielskiego, co okazał się bardzo przydatne, kiedy powrócił do Polski. Jego powrót do ojczyzny nastąpił w roku 1979. Rywin został zatrudniony przez nieistniejącą już Agencję Interpress. Współpracował między innymi z amerykańskimi dziennikarzami przy transmisji wizyty Jana Pawła II w Polsce.  

Zagraniczne doświadczenie pozwoliło mu szybko awansować. W 1983 został wiceszefem Radiokomitetu. Rok później został dyrektorem agencji POLTEL, Wytworni Programów i Filmów Telewizyjnych działającej z ramienia TVP. Rywin odnosił w swojej pracy sukcesy. Przy jego udziale i wsparciu, TVP współtworzyło między innymi głośną polsko-amerykańską produkcję "Wichry wojny".

Transformacja ustrojowa pozwoliła mu rozpocząć działalność prywatną. W 1991 roku założył wytwórnię Heritage Films. Wytwórnia zrobiła bardzo szybką i imponującą "karierę". Już dwa lata później była współproducentem nagrodzonej siedmioma Oscarami "Listy Schindlera" (film zdobył 7 Oscarów). Po 10 latach, w 2001 roku Rywin został producentem wykonawczym głośnego filmu Romana Polańskiego "Pianista" (3 Oscary).

Dobra passa nie opuszczała Rywina, a zarządzana przez niego wytwórnia patronowała największym polskim produkcją przełomu wieków. Heritage Film produkowało m.in. filmy Andrzeja Wajdy ("Pierścionek z orłem w koronie", "Pan Tadeusz"), Jana Kidawy Błońskiego ("Wirus"), Marka Kondrata ("Prawo ojca), czy Jana Jakuba Kolskiego ("Pornografia"). Lista ta może być znacznie dłuższa.

Sam Lew Rywin wystąpił epizodycznie również w kilku filmach. Widzowie mogli go zobaczyć m.in. w "Cwale" Krzysztofa Zanussiego, "Ekstradycji" Wojciech Wójcika, "Karierze Nikosia Dyzmy" Jacka Bromskiego, czy we wspominanym już "Prawie ojca" Marka Kondrata.

Szczęśliwa gwiazda producenta nie gasła. Nie udało mu się wprawdzie spełnić jednego ze swoich marzeń, czyli objęcia funkcji prezesa TVP. Jednak został szefem rady nadzorczej Canal+ Polska. Na przełomie filmy i seriale, które produkował Rywin (nie zapominajmy, że jest współtwórcą słynnego "13 Posterunku") były hitami. Czas, który spędził w Stanach Zjednoczonych procentował, znał rynek i wiedział, co ludzie chcą oglądać. Ponadto, miał świetne kontakty z politykami. W jego willi w Konstancinie gościli najbardziej prominentni ludzie związani z polskim życiem publicznym z parą prezydencką włącznie. Jego przyjaciele wspominają Rywina jako "inteligentnego i dowcipnego".

Janusz Basałaj, dziennikarz i działacz sportowy, a prywatnie dawny przyjaciel Rywina, mówił o nim: "Czuł się pewnie, na przełomie lat 90. i dwutysięcznych był ulubieńcem i kolorowych pism, i polityków. Był jowialny, kontaktowy, sprawiał wrażenie przystępnego".

Szczęście opuściło go jednak w 2002 roku. 22 lipca tego roku Lew Rywin udał się na nieoficjalne spotkanie z redaktorem "Gazety Wyborczej" Adamem Michnikiem. Obaj panowie mieli rozmawiać o przygotowywanej przez rząd Leszka Millera ustawie o radiofonii i telewizji. Producent zaproponował Michnikowi 17,5 miliona dolarów w zamian za skreślenie niewygodnych dla Agory zapisów w ustawie. Dzięki tej zmianie Agora mogłaby kupić kanał telewizyjny Polsat. Rywin powoływał się w rozmowie na "grupę trzymającą władzę", do której mieli należeć prominentni politycy lewicy.

Michnik nagrał całą rozmowę. Sprawa ujrzała światło dzienne pół roku później, po publikacji artykułu w "Gazecie Wyborczej" pt. "Ustawa za łapówkę czyli przychodzi Rywin do Michnika". Publikacja rozpoczęła polityczne trzęsienie ziemi, wszczęcie śledztwa oraz powołanie sejmowej komisji śledczej. Po długim procesie, Lew Rywin skazany został prawomocnym wyrokiem na karę 2 lat pozbawienia wolności i 100 tys. złotych grzywny, za pomoc w udzieleniu płatnej protekcji. Nigdy nie udało się ustalić z czyjego polecenia działał.

Odbywanie kary Rywin rozpoczął 18 kwietnia 2005 roku. Swoje 60. urodziny "świętował" zatem w celi. Łącznie, przebywał w areszcie 376 dni. Został zwolniony po orzeczeniu złego stanu zdrowia i wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 500 tys. złotych.

Jego kariera legła jednak w gruzach. Obecnie mieszka podobno na Mazurach, nie udziela wywiadów, nie pokazuje się publicznie. Według nielicznych poświęconych mu artykułów prasowych, zajmuje się łowieniem ryb i spacerami. Potężni przyjaciele Lwa Rywina praktycznie nie rozmawiają o nim publicznie. Czy Lew Rywin odzyska swą dawną pozycję - nic na to nie wskazuje.

Dowiedz się więcej na temat: Lew Rywin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje