Katharina Kowalewski: Wciąż drzemie we mnie polskość

Katharina Kowalewski jest aktorką grającą role w języku niemieckim, francuskim i angielskim. W czerwcu będzie miał nowojorską premierę film "Joy de V", w którym wystąpiła z Claudią Cardinale. Chciałaby też zagrać w rodzimym języku nad Wisłą...

Katharina Kowalewski

Artystka urodziła się w Polsce. Po ukończeniu pierwszej klasy szkoły podstawowej wyjechała z rodzicami do Niemiec. Już, jako ośmiolatka zdradzała zainteresowanie teatrem. Występowała w szkolnym zespole. Jako kierunek studiów postanowiła jednak wybrać dziennikarstwo.

Reklama

- Uczyłam się dziennikarstwa, biznesu i zarządzania interkulturalnego na Freie Universit"t w Berlinie. Ostatni rok spędziłam na wymianie studenckiej na paryskiej Sorbonie. Profesor, który mnie uczył dziennikarstwa telewizyjnego sam był prezenterem w programie ARTE Info. Ocenił, że mam predyspozycje by zostać dziennikarką przed kamerą - wspomina aktorka.

Ponieważ jako studentka mieszkała w Paryżu naprzeciw szkoły aktorskiej Cours Florent, często, kiedy wyprowadzała psa przechodziła koło studentów, którzy uczyli się na zewnątrz ról. Z czasem się z nimi zaprzyjaźniła. Przyłączyła się do prób. Studenci zachęcali ją, by wstąpiła do szkoły. Przez rok traktowała to z rezerwą, lecz ostatecznie uległa namowom.

Równolegle kończyła dziennikarstwo. Napisała pracę magisterską o dziennikach telewizyjnych w Niemczech i we Francji koncentrując się na zawartej w nich problematyce naukowej. Powstała z tego później jej wydana w Niemczech książka "Prime-Time fr die Wissenschaft?"

Młoda absolwentka dziennikarstwa połknęła jednak aktorskiego bakcyla. Grała w krótkich filmach. Miała agenta, który zaaranżował jej rolę w niemieckich serialach kryminalnych jak "Polizeiruf" i "Soko".

- W jednym z nich zagrałam tancerkę tańczącą z wężem. Miałam nawet sporą satysfakcję, bo zaczepił mnie ktoś z cyrku, zapytał, w którym występuje i chciał mnie zatrudnić - wspomina ze śmiechem aktorka.

Artystka wystąpiła w francuskim filmie "Arletty" w reżyserii Arnauda S,lignaca. Kreuje też główną role w realizowanym obecnie filmie "The Frozen Sea" Alvina Case.

Z Europy trafiła za ocean. W Nowym Jorku, gdzie obecnie mieszka, zagrała w "Joy de V" reprezentującym jej ulubiony gatunek, film noir, w reżyserii Nadii Szold. W czerwcu będzie miał nowojorską premierę. Występuje w nim też Claudia Cardinale.

W Ameryce nawet uznane już gwiazdy korzystają z pomocy instruktorów aktorstwa. Katharina ma tę samą mentorkę, Susan Batson, z którą pracuje m.in Juliette Binoche i Nicole Kidman. - Susan zaproponowała, abym zagrała w teatrze Romy Schneider. Z kolei Case zaoferował mi główną rolę w jego kolejnym filmie. Nie zdecydowałam jeszcze, co zrobię. Zastanawiam się, ponieważ rozważam wyjazd do Los Angeles, skąd mam kilka propozycji - mówi artystka.

Nie ogranicza się zresztą tylko do aktorstwa. Robiła krótkie filmy np. "Hotel Amour" czy "Sweet Focus", jako producentka i reżyserka, a także w nich występowała. Podkreśla, że były dobrze przyjęte np. w Niemczech na Hofer Festival, w Włoszech na Rome Independent Film Festival i we Francji na Cannes Short Film Corner.

Obecnie aktorka kreuje główną rolę w filmie science fiction "Frozen See" w reżyserii Alvina Case, grając w kilku językach. Jest to swoista podróż w czasie. - W trakcie drugiej wojny światowej mówię po polsku i niemiecku, w latach osiemdziesiątych po francusku, a w teraźniejszości i przyszłość - po angielsku. Jestem tajną agentką. Chociaż chciałabym mieć własne życie i żyć jak zwykli ludzie w teraźniejszości muszę się udawać w podróże w czasie - opisuje swoją rolę.

Artystka zna równie dobrze język polski, niemiecki, francuski i angielski. Mówi też biegle po hiszpańsku. Pytana jak rozwinęła tę zdolność wskazuje, że od dziecka była wystawiona na różne języki.

W niemieckiej szkole nauczyła się francuskiego, z którego zdawała maturę i wyszlifowała tam angielski. W liceum miała też łacinę. W Sorbonie oferowali jej lekcje francuskiego dla cudzoziemców, ale ponieważ już dobrze znała ten język pozwolili jej studiować hiszpański.

Znajomość języków przydaje się aktorce w filmie, bo ma więcej opcji. Chciałaby zagrać też w polskim filmie, ale mówi, że do tej pory nie nadarzyła się okazja. Lubi polskie kino, a zwłaszcza Kieślowskiego, który jest dla niej inspiracją.

Ostatnio była w Nowym Jorku jurorką na Festiwalu Polskich Filmów, któremu towarzyszyła mu mała retrospektywa filmów twórcy "Dekalogu".

- Bardzo mi się podobały "Body/Ciało" i "Moje córki krowy". Pomyślałam sobie, że wciąż drzemie we mnie polskość, bo rozumiałam wszystkie niuanse... Wzruszałam się, płakałam i śmiałam z rzeczy, zupełnie nieczytelnych dla cudzoziemców - zapewnia Katharina.

Andrzej Dobrowolski

Dowiedz się więcej na temat: Katharina Kowalewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje