Hugh Grant: Wieczny chłopiec po ślubie

Kobiety kochały go za jego "brytyjskość" i zniewalający urok, a on zmieniał je jak rękawiczki. W końcu jednak 57-letni Hugh Grant dojrzał do ślubu. Jego wybranką jest 39-letnia Szwedka Anna Eberstein.

Hugh Grant i Anna Eberstein na rozdaniu nagród BAFTA w Londynie (2017)

Sezon na wesela trwa w najlepsze, a Anglicy już żyją kolejnym ślubem. Tym razem nie odbył się on jednak w Windsorze, ale w Londynie i nie w katedrze, lecz w urzędzie stanu cywilnego Chelsea Old Town Hall. W dodatku miał bardzo skromny charakter.

Reklama

Sensacją ślub ten stał się dlatego, że panem młodym był amant brytyjskiego kina Hugh Grant, który poślubił szwedzką producentkę filmową Annę Eberstein.

Tak oto 24 maja 2018 roku, w wieku 57 lat, wieczny kawaler po raz pierwszy został mężem.

Jak Anna "dorwała" Granta

Plotkarska prasa nie przestaje snuć domysłów, co skłoniło aktora do ożenku. Zawsze podkreślał, że monogamia mu nie odpowiada. Sześć lat temu poznał jednak Annę. Wieczór w modnym lokalu zakończył się wymianą numerów telefonu.

- Miała genialne poczucie humoru, mogłem jej słuchać i słuchać - zachwycał się Anglik.

Wkrótce zamieszkali razem, a we wrześniu 2012 roku Szwedka urodziła mu syna Mungo. Kolejne dzieci przyszły na świat w latach 2015 i 2018. Co ciekawe, imię drugiego z nich, trzyletniej córki, do dziś nie jest znane. Nie wiadomo też, jakiej jest płci ani kiedy dokładnie Anna powiła trzecie.

"Trzymanie spraw prywatnych w tajemnicy dowodzi, że traktują swój związek poważnie" - ogłosili dziennikarze.

Przyzwyczajonych do dworskiej elegancji Brytyjczyków najbardziej zdziwił ślubny strój panny młodej. Anna Eberstein-Grant ubrała się w mini.

- Zażartowała w ten sposób z Daniela, którego Hugh grał w "Dzienniku Bridget Jones". Jak wiemy, ten swawolny mężczyzna kochał kuse spódniczki! - skomentowała Renée Zellweger, którą Grant wymienia jako ulubioną koleżankę z planu.

Inną jest Sandra Bullock. Obie miały z nim romans. Żadnej nie udało się doprowadzić go przed ołtarz. Nie zrobiły tego także Elizabeth Hurley ani Tinglan Hong, z którą Hugh ma dwoje dzieci.

Złośliwi uznali, że aktor, który wkrótce przejdzie na emeryturę, zaczął bać się samotnej starości i uczepił się dużo młodszej Anny jak ostatniej deski ratunku.

- Chwileczkę, jaka starość? Mam dopiero 57 lat! - błyskawicznie odparł zarzuty.

Dziewczyny lubią żołnierzy

Hugh John Mungo Grant urodził się 9 września 1960 r. w Londynie. Mama była nauczycielką, tata sprzedawał dywany, a dziadek walczył podczas II wojny światowej za Anglię. Chłopiec miał starszego brata Jamesa i obaj chcieli zostać żołnierzami.

- Moja motywacja była inna niż jego. Po prostu czułem, że dziewczyny lubią wojskowych... - wyjaśnił po latach.

O aktorstwie nie myślał. Studiował literaturę w Oksfordzie. Przypadek sprawił, że wystąpił w filmach "Uprzywilejowany" (1982) i "Maurycy" (1987).  Sławę przyniosła mu kilka lat później rola w komedii "Cztery wesela i pogrzeb" (1994), za którą otrzymał... 35 tys. funtów.

Miliony zaczęły spływać wraz z kolejnymi filmami. Hugh chciał się bawić. Wywołał też skandal w Hollywood, gdzie przyłapano go z prostytutką Divine Brown. Miał wielkie szczęście do ról ("Notting Hill", "Był sobie chłopiec", "To właśnie miłość", "Boska Florence") i kobiet. Nie miał - do prawdziwej miłości. Kochał mocno, szybko się wypalał, żadnej ze swoich dziewczyn nie dochował wierności.

- Lata wybryków dobiegły końca. Dziś czuję, jakbym zakochał się pierwszy raz, a stanu kawalerskiego w ogóle mi nie żal. Życie z Anną i dziećmi jest dużo lepsze niż szaleństwa młodości! - wyznał tuż przed ślubem.

Maciej Misiorny

Dowiedz się więcej na temat: Hugh Grant

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje