Czego nie wiecie o "Pięćdziesięciu twarzach Greya"?

Już 13 lutego na ekranach polskich kin zadebiutuje jeden z najbardziej oczekiwanych filmów roku, czyli "Pięćdziesiąt twarzy Greya" Sam Taylor-Johnson, adaptacja prozy E.L. James.

Prawdziwy fenomen

Reklama

To, co rozpoczęło się latem 2011 roku jako pogłoska, wkrótce stało się jednym z największych fenomenów we współczesnej literaturze. A coraz więcej rozmów rozpoczynało się od wariacji na temat jednego pytania: "Czytałaś...?". Niedługo potem przez popkulturę zaczęła przetaczać się burza ogromnego zainteresowania. Powieść E.L. James początkowo dostępna jako e-book i druk na żądanie, dała szansę czytelnikom na odkrywanie erotycznej historii miłosnej w miejscu i o czasie, jaki im odpowiadał.

Z pozoru "Pięćdziesiąt twarzy Greya" opowiada o rozkwitającym związku między enigmatycznym 27-letnim miliarderem Christianem Greyem i jeszcze nierozbudzoną seksualnie studentką Anastasią Steele. Kiedy jednak zagłębimy się w jej treść, powieść okazuje się różnić zdecydowanie od większości popularnych książek o miłości. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" to rzeczywiście jest historia miłosna, ale bardzo prowokacyjna. Pokazuje granice seksualności, respektuje je i przekracza. Mówi o zaufaniu i stosowaniu się do wspólnie ustalonych zasad.

Z pewnością, sporo czytelników przeczytało książkę głównie z powodu zainteresowania tą niezwykłą bajką i jej mroczną stroną. Gdyby jednak tylko to było siłą napędzającą rynek, sprzedaż szybko by spadła. James zainteresowała czytelników na całym świecie stworzonymi przez siebie bohaterami i to dlatego właśnie zdecydowali się oni na kontynuowanie podróży z Christianem i Aną w kolejnych powieściach ("Ciemniejsza strona Greya" - 2011 i "Nowe oblicze Greya" - 2012) .

W marcu 2012 roku, po tygodniu spotkań autorki z większością największych wytwórni filmowych w Hollywood i weekendzie gorączkowych negocjacji, Universal Pictures i Focus Features nabyły prawa do całej trylogii wydanej przez Random House.

Kto zagra Anę i Christiana?

Każdy, kto dołączył do osady "Pięćdziesięciu twarzy Greya" z pewnością słyszał wcześniej o powieści, a niektórzy artyści byli nawet jej zagorzałymi fanami na długo przed tym zanim odkryli, że będą mieli szansę na udział w przenoszeniu stworzonego przez E.L. James świata na ekran.

Reżyserka obsady Francine Maisler i jej zespół prowadzili przesłuchania w Nowym Jorku, Los Angeles i Londynie, gdzie pojawił się Jamie Dornan i szybko zapewnił sobie rolę Christiana Greya. Irlandzki aktor, znany z wyróżnionej nagrodą BAFTA roli w serialu "Upadek" ("The Fall") i kreacji w telewizyjnym "Dawno, dawno temu" ("Once Upon a Time") nagrał w Londynie scenę wymaganą na przesłuchaniu, a ponieważ dla bezpieczeństwa scenariusza, aktorzy zostali poproszeni o przygotowanie sceny z innego filmu, Dornan wybrał fragment "Prawdziwego romansu").

Dopiero na późniejszym etapie, tylko wybrani aktorzy otrzymali do wglądu scenariusz "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Dornan tak mówi o olbrzymiej popularności powieści: "Oczywiście byłem świadomy istnienia tych książek. Trzeba by było być martwym, żeby o nich nie słyszeć".

Aktor docenia to, że Christian Grey jest tak ważny dla wielu ludzi: "Z zewnątrz Christian jest bardzo intrygujący i władczy. To robiący wrażenie mężczyzna, który prowadzi liczne interesy pod szyldem jednej wielkiej korporacji skupiającej firmy telekomunikacyjne. Interesujące jest to, że zajmując tak ważną pozycję jest przy tym taki młody. Ma mnóstwo władzy i pieniędzy. Kiedy jednak zagłębimy się w jego postać, zdamy sobie sprawę z tego, że jego życie to coś więcej niż pieniądze".

Po przesłuchaniach w Wielkiej Brytanii, Dornan poleciał do Los Angeles na spotkanie z reżyserką Sam Taylor-Johnson i wzięcie udziału w scenie z obsadzoną wcześniej Dakotą Johnson. "Dakota od razu mi się spodobała" - mówi aktor. "Ma w sobie pewną powściągliwość i jest po prostu dobra. Trochę było mi jej żal, kiedy odbywaliśmy próby. Musiała powtarzać sceny z różnymi facetami i kiedy pojawiłem się pod koniec dnia i zapytałem, czy zagra ze mną tak samo dobrze, po prostu to zrobiła".

Ekranowa chemia

Taylor-Johnson była poruszona chemią, jaka zaistniała między aktorami i wiedziała już, że znalazła idealnego Christiana dla swojej Any (Johnson początkowo miała zagrać z Charliem Hunnamem, aktor jednak zrezygnował przed rozpoczęciem zdjęć). "Jamie Dornan jest fantastyczny, idealnie wpasowuje się w postać Christiana Greya. Mnóstwo wnosi do tej roli - i jest to nie tylko elegancja, ale także swego rodzaju tajemnica. Jamie jest nadzwyczajnym aktorem i gra Christiana Greya dokładnie tak, jak powinien być grany".

Dakota Johnson, która wzięła udział w przesłuchaniach wiele miesięcy wcześniej wspomina spotkanie z Dornanem ze swoim charakterystycznym śmiechem: "Próby czytane, które mają sprawdzić czy między aktorami istnieje chemia są dziwaczne. Nie znacie się, ale staracie się, żeby to coś między wami zadziałało. Usiłujecie w bardzo krótkim czasie i w obecności wielu osób znaleźć coś, co wam się podoba w tej drugiej osobie. To dziwna, nienormalna sytuacja. A Jamie przyszedł i przez cały czas opowiadał dowcipy".

Aktorkę zaintrygowała rola Anastasii jeszcze zanim pojawił się projekt filmu. "Świat zmienia się tak gwałtownie i wszystko dzieje się w tak krótkim czasie, że seks w książce - tak żywo i dosłownie opisany - był dla ludzi niezwykle wyzwalający" - tłumaczy Johnson.

Reżyserka wyjaśnia dlaczego aktorka okazała się idealna do roli głównej bohaterki: "Od chwili, kiedy poznałam Dakotę, wiedziałam, że właśnie znaleźliśmy naszą Anastasię. Jest w niej idealna równowaga delikatności, piękna i odwagi. Dakota pojawiła się bardzo wcześnie na przesłuchaniu. Już wtedy wiedziałam, że ta rola jest jej, musieliśmy jednak przyjrzeć się jeszcze setkom innych aktorek, żeby mieć całkowitą pewność. Dakota ma w sobie urok i inteligencję Any i potrafi wcielić się w nią, jak nikt inny".

Autorka E.L. James podziela zdanie reżyserki, czując, że to właśnie Johnson jest jej Anastasią Steele. "Dakota jest fantastyczną aktorką. Udało jej się uchwycić niewinność Any, jej pragnienia i przekorę. Rozświetla każdą scenę, w której się pojawia" - przekonuje pisarka.

"Normalna" relacja

Kiedy rozpoczął się proces przygotowań do produkcji, zarówno Johnson jak i Dornan musieli przygotować się do pokazania typu relacji, jaka ich łączy. Opisując związek, jakiego szuka Christian, Dornan stwierdza: "Jedynym rodzajem związku, w jakim kiedykolwiek był Christian to ten, w którym jego partnerka podpisuje kontrakt, a on może ją dzięki temu traktować w sposób, na który oboje się zgadzają. Zawsze były to jasne zasady, wynegocjowane i zatwierdzone, zanim rozpoczynała się jakakolwiek fizyczna relacja. Tak było do momentu, kiedy poznał Anastasię".

Ana jest jednocześnie typową i zupełnie nietypową młodą kobietą. To pilna, inteligentna studentka literatury angielskiej, niedoświadczona seksualnie, nie znalazła bowiem odpowiedniego partnera. "Jej reakcja na to, jakiego typu relacji oczekuje od niej Christian, jest dosyć zaskakująca" - mówi aktorka. - "Normalnie można byłoby przypuszczać, że dziewczyna bez doświadczenia w takim związku po prostu ucieknie, uważając mężczyznę za popaprańca. Ale reakcja Any jest inna. Decyduje się zrozumieć go i spróbować".

Christian spotyka Anę, kiedy dziewczyna, zastępując swoją chorą współlokatorkę, przychodzi, aby przeprowadzić z nim wywiad do rozprowadzanej po kampusie gazetki. Jest zupełnie nieprzygotowana zarówno do wywiadu, jak i na reakcję, jaką wywoła u tajemniczego miliardera. "Ana czuje się niezręcznie" - wyjaśnia Dornan. - "Christian panuje nad sobą, ale dziewczyna wpływa na niego w sposób, jakiego do tej pory nie doświadczył. Zasadniczo jest to opowieść o ludziach, którzy się w sobie zakochują, napotykają jednak na swojej drodze mnóstwo przeszkód, które powstrzymują ich przed wejściem w 'normalne' relacje".

Niech nikt tego nie ogląda?

Zarówno Johnson, jak i Dornan mają spore obawy, co do reakcji widzów, ale przede wszystkim najbliższych osób, na erotyczne sceny, w jakich brali udział, kręcąc "Pięćdziesiąt twarzy Greya".

"Nie chcę, aby moja rodzina zobaczyła ten film. Wolałabym, żeby nie widzieli go też przyjaciele mojego brata, z którymi się wychowałam" - powiedziała Johnson w wywiadzie dla magazynu "Glamour". "Poza tym, część mnie nie chce nikogo widzieć na tym filmie" - stwierdziła aktorka, po czym szybko się zreflektowała słowami: "Żartuję, oczywiście!".

Nie tylko Johnson czuje się zakłopotana. Jamie Dornan również nie spogląda na film przychylnie. Obawia się, że rodzina i przyjaciele mogą zobaczyć go "w akcji"... Aktor nawet nie chce wyobrażać sobie reakcji swojej córki na kreację taty. "Gdy moja córka skończy 18 lat, z pewnością powie: "To teraz trzeba obejrzeć tatę w 'Pięćdziesięciu twarzach Greya'" - żartuje aktor, również w wywiadzie dla "Glamour". "Myślę jednak, że będą inne rzeczy, które powstrzymają je od zobaczenia tyłka ojca na dużym ekranie" - śmieje się Dornan.

Zarówno on, jak i Johnson mają jednak słuszne powody do "obaw". Fani na całym świecie kupili już bowiem 2,75 miliona biletów na premierowe pokazy "Greya". Na film najbardziej nie mogą się doczekać Niemcy, sprzedano tam 450 tys. biletów. Doskonałe wyniki odnotowano też w Wielkiej Brytanii, Francji i Australii. Polska jest pod tym względem na czwartym miejscu w skali Europy - ze sprzedażą wynoszącą 230 tysięcy biletów.

Pornografia czy film?

Żeby nie było aż tak kolorowo, to wyświetlania filmu zabroniono m.in. w Malezji, gdzie ekranizacja bestsellerowej powieści miała wejść do kin 12 lutego.

Malaysian Film Censorship Board odmówiło jednak wydania pozwolenia na rozpowszechnianie produkcji. "Zarząd podjął taką decyzję w związku z tym, że w filmie pojawiają się sceny, które nie mają wydźwięku czysto seksualnego. Zawartość jest bardziej sadystyczna, kobieta w tych scenach jest przywiązywana do łóżka i bita" - cytuje szefa zarządu, Abdula Halima, magazyn "Variety". - "To jest bardziej pornografia niż film".

Z kolei widzowie w Wielkiej Brytanii obejrzą obraz w kinie pod warunkiem, że skończyli 18 lat. British Board of Film Classification (BBFC) przyznał bowiem filmowi inną kategorię niż jego amerykański odpowiednik - MPAA. W uzasadnieniu stwierdzono, że w filmie ukazano "mocny seks i nagość, a także erotykę opartą na dominacji, uległości i sadomasochistycznych praktykach. Jest tam także silna zachęta werbalna do podjęcia tego typu działań, a także ukazanie urządzenia, które się do tego wykorzystuje".

Zgodnie z ustaleniem amerykańskiego stowarzyszenia MPAA, w USA film otrzymał kategorię R, co oznacza, że będą mogły obejrzeć go osoby poniżej 17 roku życia, ale tylko pod nadzorem rodzica lub opiekuna.

Jak wywnioskować można z informacji, które podają media, sceny miłosne zajmują 20 minut w trwającym ponad dwie godziny filmie. To sprawia, że zyskał on miano najbardziej przepełnionego erotyzmem obrazu dekady, dopuszczonego do szerokiej dystrybucji. Reżyserka i aktorzy zachowują jednak dystans do tego typu stwierdzeń. Sam Taylor-Johnson w zeszłym tygodniu powiedziała brytyjskiej prasie, że ludzie mogą być rozczarowani, gdyż sceny erotyczne nie pokazują seksu wprost. "Są to raczej zmysłowe obrazy" - stwierdziła.

W Polsce produkcja trafi do kin 13 lutego i zanosi się na to, że będzie jednym z największych kinowych hitów 2015 roku. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" z pewnością zobaczy na dużym ekranie ponad milion Polaków.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: Pięćdziesiąt twarzy Greya | Sam Taylor-Johnson | twarzy | greya

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje