Charlie Chaplin na zawsze zmienił oblicze kina

​Ikona niemego kina. Wszystko robił sam: casting, produkcja, granie, reżyseria - te zadania należały do niego. Charlie Chaplin - Anglik, który zrobił karierę w USA, ale zamieszkał w Szwajcarii.

Charlie Chaplin w 1928 roku

Obrazy zapamiętane z dzieciństwa przypominały sceny z książek Dickensa. To dlatego tak łatwo przyszło mu wymyślenie postaci Małego Trampa: biedaka w meloniku, który wierzy w możliwość odmiany swego losu.

Kim był? Mówiono o nim Mały Tramp - nie dlatego jednak, że był niskiego wzrostu (mierzył 165 cm), lecz dlatego, że wcielił się w tę postać około 70. razy. Czasem dodawano: tyran. I uparciuch! Kinomanom nie podobało się, że negatywy wszystkich swoich filmów zamknął w sejfie domu w Szwajcarii.

Reklama

W jego życiu pełno było sprzeczności: trudny charakter szedł w parze z geniuszem.  - Najgorszą rzeczą, jaką mogę sobie wyobrazić, jest przyzwyczajenie się do luksusu - mawiał, starając się zachować umiar i pokorę. Choć na zawsze zmienił oblicze kina, nie uniknął skandali i porażek.

Ze slumsów na scenę

Przyszedł na świat cztery dni przed Hitlerem, którego sparodiował w swoim pierwszym udźwiękowionym filmie "Dyktator" (1940). Był 16 kwietnia 1889 roku. Plotka głosi, że mama powiła go w taborze należącym do Cygańskiej Królowej i że Charles Spencer Chaplin obok krwi angielskiej i irlandzkiej ma domieszkę romskiej. Rodzice - Charles Senior i Hannah Harriet - byli artystami wodewilowymi. Nie wytrzymali ze sobą długo. Tata pił, mama pogrążała się w chorobie psychicznej.

Chłopak dorastał w nędzy. Tułanie się z kąta w kąt, brak dachu nad głową i pożywienia dały mu twardą szkołą życia. Zahukany obserwował  występy matki zza kulis. Raz w trakcie numeru straciła głos. Dyrektor teatru wskazał na 5-latka: - Zastąpisz ją, ale już! - rozkazał. Tak zaczęła się przygoda Chaplina ze sceną.

Narodziny trampa

Jego pierwszą istotną rolą - jeszcze w Anglii - była postać gazeciarza w jednoaktówce "Sherlock Holmes". Sławę zdobył jednak dopiero w USA, gdzie dotarł w 1912 roku. Jako smutny romantyk w meloniku debiutował w filmie "Włóczęga" (1915). Kochano go potem za role w "Brzdącu", "Cyrku", "Gorączce złota". Po londyńskiej premierze "Świateł rampy" (1952) nie wpuszczono jednak do USA. Zamieszkał więc w Szwajcarii...

Miał szczęście i pecha, jakby los do końca nie chciał mu odpuścić. Matka - ofiara głodu i syfilisu - popadła w obłęd. Trafiła do przytułku. Charlie kochał ją, ale zabrał do siebie późno, bo w 1921 roku.

Jedyna miłość

Miał cztery żony, z których trzech nie lubił. Pierwsza urodziła mu syna, niestety zmarł po trzech dobach. Małżeństwo z drugą, Litą Grey, wykorzystał Nabokov, pisząc "Lolitę" (w dniu ślubu wybranka liczyła 16 wiosen!). Prawdziwym szaleństwem był natomiast związek z młodszą o 36 lat córką dramaturga Eugena O’Neilla, Ooną. Dała mu ośmioro dzieci, akceptowała metresy, dumnie znosiła pogardę okazywaną w latach, gdy Chaplina oskarżano o sympatyzowanie z ZSRR. Po śmierci męża nie przejęła się tym, że skradziono z trumny jego ciało, dusza była przecież już w niebie. Za to gdy pierwszy raz leciała samolotem bez niego, przez całą drogę trzymała w dłoni... rękawiczkę Charliego.

Przyjaciele twierdzili, że tylko przy nim zdobywali się na taki luz. Aktorzy - narzekali. Marlon Brando ("Hrabina z Hongkongu") wyznał, że był największym despotą, z jakim miał nieszczęście pracować: - Doprowadzał mnie do rozpaczy - mówił. Choć Chaplin zdobył honorowego Oscara i tytuł szlachecki od królowej Elżbiety II, przed śmiercią wyznał, że jego największym marzeniem jest spędzenie jesieni życia u boku kobiety, którą kocha - Oony. To jedno mu się spełniło...

Maciej Misiorny

Dowiedz się więcej na temat: Charlie Chaplin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje