"Botoks" lepszy od "Pitbulla"

Zaledwie 10 dni! Tyle właśnie potrzebował film „Botoks”, by przebić wynik innego, kultowego hitu Patryka Vegi – „Pitbull. Nowe porządki”. Podczas gdy wielki przebój 2016 roku schodził z ekranów z rezultatem 1 428 000 widzów, najnowsze dzieło reżysera już po drugim weekendzie emisji może pochwalić się wyższą frekwencją na poziomie blisko 1 460 000 widzów

Agnieszka Dygant w filmie "Botoks"

Jest to kolejny imponujący wyczyn na liście rekordów "Botoksu". Przypomnijmy, że hitowa produkcja Vegi zanotowała dotychczas najlepsze otwarcie 2017 roku i drugie najlepsze otwarcie w historii krajowego kina. A ponadto próg pierwszego miliona widzów przekroczyła dwa razy szybciej niż takie filmy, jak: "Wołyń" i "Bogowie".

Reklama

Aktualnie przebój Patryka Vegi, kosztem "Piratów z Karaibów 5", wdarł się do pierwszej piątki rocznego box office w Polsce i systematycznie przybliża się do podium najchętniej oglądanych filmów 2017 roku.

Tydzień temu Patryk Vega na Facebooku podziękował widzom za zaufanie, sugerując równocześnie, że nieprzychylne recenzje "Botoksu" były "kłamliwe" i "pisane na zlecenie" a negatywne wpisy na forach internetowych były dziełem "wyspecjalizowanej agencji".

"Kochani, W ciągu ostatnich dni wielu z Was pytało mnie o przyczyny medialnej nagonki na film "Botoks" oraz negatywnych wpisów na forach, wysyłanych z tych samych adresów ip, na zlecenie wyspecjalizowanej agencji. Dla mnie odpowiedź jest jasna. "Botoks" jest filmem, który rozszerza światło w świecie ogarniętym ciemnością. A to, czego jesteśmy świadkami, jest niczym innym, jak starciem ciemności ze światłem. Dlatego miło mi Was poinformować, że z tej walki wyszliśmy zwycięsko. Film "Botoks" odnotował najlepsze otwarcie 2017 roku. W ciągu 3 dni obejrzało go 711 tysięcy widzów. Dziękuję Wam, że poszliście na mój film, chociaż mówiono Wam, byście tego nie robili. Cieszę się, że od tej chwili to Wy będziecie mówić o "Botoksie", bo nie zagłuszy Was żadna kłamliwa, pisana na zlecenie recenzja" - napisał reżyser.

"Botoks" to rodzaj publicystyki opartej na krzykliwym tytule, który rozciągnięto do niewydarzonego artykułu - niepogłębionego i nieciekawego, okazującego się jedynie wprowadzającym niepotrzebne zamieszanie fake newsem. Ma Vega szczęścia, że Polacy lubią fake newsy - pisał dla Interii Artur Zaborski.


 

Dowiedz się więcej na temat: Botoks (film)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje